W aeroplanie
Miała babcia kurkę,
Kurkę-złotopiórkę,
Wesołą kokoszkę105,
Zwariowaną troszkę.
Kiedyś jej ta kurka
Uciekła z podwórka.
Babcia za nią truchtem drepce,
«Wracaj» — krzyczy... — «A ja nie chcę!»
A tam zaraz blisko
To było lotnisko,
Kurka się tam zapędziła,
Aeroplan106 zobaczyła,
A że była dobra skoczka,
Wskoczyła tam nasza kwoczka107.
Wtedy babcia — hopla! —
Też na aeroplan.
Jak nie zaczną się szamotać,
Drapać, dziobać, rzucać, miotać,
Szarpać, łapać się za rygle108,
To przy skrzydle, to przy śmigle.
Aż przez takie szamotanie
Motor109 warknął niespodzianie,
Śmigło kręci się jak fryga110
I samolot w górę dźwiga.
Kurka w skrzek111 — babcia w płacz:
«Co się dzieje? Kurko, patrz!»
Kurka w bek112, babcia w krzyk,
A on sobie kozła — fik113!
Kurka gdacze, babcia płacze,
A on sobie buja, skacze,
Coraz wyżej się unosi,
Chociaż babcia błaga, prosi.
Chociaż kurka motor dziobie,
Kółka drapie, śrubki skrobie,
Aeroplan coraz chyżej114,
Coraz śmielej, coraz wyżej.
Na dół popatrzyły,
Dziwy zobaczyły:
Wielkie góry — jak kupki piasku,
Wielkie drzewa — jak krzaczki w lasku,
Rzeki — srebrne wstążeczki,
Łąki — zielone chusteczki,
Domy — klocki drewniane,
Pola — kratki malowane,
Jeziora — jak donice,
Pociągi — jak gąsienice115,
Ludzie — jak mrówki,
Krowy — jak boże krówki116,
A kurek — to nawet nie widać.
Popatrzyły do góry —
Co zobaczyły? Chmury?
Akurat!
Chmury już w dole były
I ziemię zasłoniły.
«Ach, babciu — krzyczy kurka —
Na głowie stanął świat!»
Aż tu naraz w środku nieba
Księżyc zjawia się przed niemi117,
Ze sto razy chyba większy
Niż ten, który widać z ziemi:
Przymrużył jedno ślipie118,
A drugim groźnie łypie119,
Otworzył usta jak okno
I byłby samolot połknął,
Ale babcia zeskoczyła
I nagle się obudziła.
Patrzy — porządek wszędzie,
Nic złego się nie dzieje,
Kurka siedzi na grzędzie120
I z babci się śmieje.