SCENA II

Teresa, Walery

WALERY

z uczuciem całując ręce Teresy

O! Boże co za radość, jak słodkie przyjęcie!

TERESA

Jesteś z nami, twój widok troski me osładza,

I długiej niebytności tęsknotę nagradza.

WALERY

Ta nieprzytomność40, co nas tak długo dzieliła,

Tereso, serca twego dla mnie nie zmieniła?

TERESA

Mógłżeś wątpić? uczucia w dzieciństwie powzięte,

Dochowałam ci mimo przeszkody zawzięte:

Ty wśród zabaw, wśród świata wielkiego rzucony,

Samą pracą, widoków mnóstwem roztargniony,

Łatwiej ponosić mogłeś smutek oddalenia;

Mnie każde miejsce twoje wznawiało wspomnienia.

Przywodzić czasy z tobą strawione tak mile,

Myśleć o tobie, tobie poświęcać me chwile,

To szczęściem, zatrudnieniem to było codziennym.

WALERY

Wśród tyle roztargnienia, nie stałem się zmiennym,

Czas wszystek poświęcałem pierwszej powinności,

Odpoczynek wspomnieniom i czułej miłości.

Ani rozumiej, żem jest tak płochy, tak słaby,

Abym się przez łudzące dał uwieść powaby.

Te piękności tak bardzo podobać się chciwe,

Widziałem bardziej próżne aniżeli tkliwe;

Wolą być przez czcicielów41 roje otaczane,

Niż szczerze kochać i być nawzajem kochane.

Wierz mi: im bardziej chlubne wdzięki42 i ozdobą,

Niejedną z nich równałem w sercu mojem z tobą,

Tymeś się szacowniejszą w oczach mych stawała.

TERESA

Jeślim się godną twego szacunku zdawała,

Jeśli nie wszystko we mnie podległe naganie,

Taką mię uczyniło matki twej staranie:

Wdzięczność dla niej mą tkliwość dla ciebie pomnaża,

Serce tobie oddane niczem się nie zraża;

Ty mnie kochasz, to dosyć: w układach swych dziwni

Ojciec mój i macocha, dotąd nam przeciwni,

Człeka pustego, trzpiota chcą mi dać za męża:

Ach! względy posłuszeństwa wstręt we mnie zwycięża.

z rozrzewnieniem

Z tobą żyć tylko pragnę, ciebie kochać stale.

WALERY

Duszę mi przenikają, Tereso, twe żale.

Lżejszemi być powinny, bo wspólnie cierpiemy43;

Może, że tyle przeszkód stałością zmożemy.

Ojciec twój, co bogactwa nad wszystko przenosi,

Sądzi, że zbiorów jego żądza mię unosi:

Jak się myli, jak krzywdzi me szczere płomienie!

Od wszystkich jego bogactw uczynię zrzeczenie;

Niech je zatrzyma, ale niech mi odda ciebie.

Część moja szczupła, przecież wystarczy potrzebie;

Z tobą milsze mi będzie nad posagi hojne

Słodkie pożycie, szczęście, godziny spokojne:

To me serce nad wszystkie dostatki przenosi.

TERESA

postrzegając lokaja Starościny

Otóż człek mej macochy.

LOKAJ

Jejmość panny prosi.

TERESA

Powiedz, że zaraz przyjdę: masz tedy dowody,

Momentu być nie możem z sobą bez przeszkody,

Ani osłodzić trosków, ni pocieszyć żale,

Bądź mi zdrów, mój kochany, lecz nim się oddalę

dobywa z kieszeni pas szyty

Przyjm tę pracę rąk moich, ten dar nader skromny,

Na dowód, żeś był zawsze myślom mym przytomny;

Strzeżona ustawicznie z pracą się mą kryłam,

Ukradkiem w nocy pas ten dla ciebie uszyłam,

Niechaj cię dar ten o mej wierności zapewnia.

WALERY

Tereso! dobroć twoja do łez mię rozrzewnia.

TERESA

Bądź zdrów, odchodzić muszę.