List CLXXXVII

Piątek, szósta wieczór, marzec 1776

Tak, rozumiem dobrze twą wspaniałomyślność. Chciałbyś, aby inny przywiązał mnie do życia lub przynajmniej wydarł mnie śmierci, na którą ty mnie skazałeś.

Ileż dziękczynień jestem ci winna! Uczucie nienawiści nie mogłoby się gorliwiej zająć mym szczęściem i spokojem. Dałożby Niebo, abyś na te awanse, tak nieprzystojne i niewczesne, odpowiedział był nienawiścią: to uczucie byłoby mniej złowrogie niż to, które cię pchnęło do ocalenia mi życia!

Ale nie to zgoła pragnęłam ci powiedzieć: chciałam podziękować za to, żeś mi przesłał wiadomości o sobie i że żądałeś ich ode mnie: są gorsze niż kiedykolwiek, ale i tak za dobre.