List CXL

Niedziela wieczór, 24 września 1775

Nie chcę nadawać kłamu pańskim rachubom; przypuszczałbyś może, że to zła wola, intencja, może kaprys i nic nie mogłoby mnie już wymówić. Racje są równe i sprawiedliwe i czas, abym się ich trzymała. Nie, proszę o to, nie dawaj mi już żadnych wyjaśnień co do faktów, których sam Bóg nie mógłby zmienić; trzeba się ograniczyć do rezultatów.

Jesteś żonaty: kochałeś, kochasz lub będziesz kochał osobę, która już od dawna ma powab dla ciebie, dzięki żywości i sile swego uczucia; to w porządku, to naturalne, to jest twoim obowiązkiem; tym samym trzeba by być głupią, szaloną i nieuczciwą razem, aby przyjąć warunki, zastrzeżenia, które by mąciły twoje szczęście, a równocześnie utrwalały mą męczarnię. Wszystko powiedzieliśmy sobie raz na zawsze; wierzaj, oszczędźmy sobie szczegółów: kiedy nitka prawdy raz się przerwie, nie trzeba jej nawiązywać, to się nigdy nie uda. W każdym czasie, w każdej okoliczności mówiłam ci prawdę; toteż dla mnie nie byłoby przyczyny do kłopotu lub pomięszania. Od czasu jak istnieję, nie mam sobie do wyrzucenia, bym oszukała kogokolwiek; byłam, bez wątpienia, bardzo występna, ale mogę sobie powiedzieć, iż prawda była mi zawsze święta i, powtarzam ci, byłbyś jeszcze o wiele szczęśliwszy, niż jesteś, gdybyś był wierny tej samej zasadzie.

Sytuacje z romansów lub raczej takie, jakich nie spotyka się w romansach, nie mogłyby nic zmienić w tym nieszczęściu i rozpaczy, w jakiej spędziłam życie od czasu, jak cię poznałam. Bez wątpienia, romans, który rozpocząłeś, będzie pełen uroku, upojeń i wszystkiego, co może dać ci szczęście; pragnę tego z całego serca. Co do mnie, powinna bym figurować jedynie w romansach Prévosta; sam osądź, czy nie trzeba by mnie wykluczyć z Astrei? Bądź zdrów. Wysłałam ci cały tom, musisz czuć potrzebę odpoczynku po mnie.

Pan de Saint-Chamans ma się od dwóch dni o wiele lepiej; dziękuję panu tysiąckrotnie. Pan d’Alembert bardzo był wzruszony twą pamięcią. Hrabia de Crillon jest z powrotem w niebie: matka i dziecko mają się doskonale. Pani de Chatillon przybyła właśnie i dopiero co opuściła mój pokój. Spodziewam się, że p. d’Anlezi wróci za niewiele dni. Nie mam już gorączki.