List XCV

Środa wieczór, 1775

Drogi mój, oto pudło z zarękawkiem; osoba, która ci go daje, nie pochlebia sobie, aby ci był tak drogi, jak ów Zofii był Tomowi Jonesowi. Czy zamknąłeś się w domu? Czy mnie zostawisz jutro samą? Niech wiem bodaj, na co zużyję moją myśl i czucie: na żale czy na oczekiwanie? Co bądź mnie czeka, jedno i drugie wypełnione będzie tobą; czy pozbawisz mnie swej obecności czy też dasz mi jej kosztować, zawsze będę cię kochała równie tkliwie.

Nie mówisz mi, czyś był na Gustawie? O ile sobie mogę przypomnieć, to wielka lichota i napisana barbarzyńskim językiem. Dobranoc. Zgadnij, dla kogo cię opuszczam? Opuściłabym teraźniejszość, przyszłość, świat cały dla ciebie: jedynie wspomnienia moje cenniejsze mi są niż życie, niż śmierć nawet, ponieważ pomagają mi jej czekać.

Poszukaj dwóch moich listów, które byłeś tak łaskaw zarzucić gdzieś na stole. Przez litość, ale naprawdę przez litość, skończ tłumaczyć ten rozdział. Dam ci moje tłumaczenie; to dla zachęty.