I

Przez miedzę, która podobna do szlaków

Różnych kolorów, między złotym kłosem

Tyś szła, owieczka, białością i losem

Podobna owcy śród kłosów i maków.

Wtem Pluton, ogniem wylatując z krzaków,

Porwał cię w ręce i uniósł do piekła,

Córko Cerery — a tyś nic nie rzekła;

Weselił cię gwałt i wrzask nocnych ptaków.

Jakaż cię teraz cudotwórcza siła

Porwie i znowu cudownie przemieni

W córkę świecącą kłosów i promieni,

Kiedyś ty piekłu jak miesiąc świeciła

I tam, gdzie ludzie jadem są żywieni,

Tyś nie umarła — lecz jadła i żyła!