AKT CZWARTY

SCENA PIERWSZA2

Mieszkanie hrabiny Idalii.

RZECZNICKI i HELENKA, która uprząta pokój.

RZECZNICKI

Helusiu, widzisz — do waszego domu

Musiałem z moją żoną — była chora.

Proszę, nie mów też Panienka nikomu,

Że ja tu konno z nią. Tego wieczora

Miałem przypadek — powóz mi się złamał;

Musiałem na koń wziąć — żona mi słabła...

Czy doktór już był?

HELENKA

do siebie.

O! to się wykłamał!

Żona w malignie mówi, że przez diabła

Była porwaną...

RZECZNICKI

Co mówisz Acanna?

HELENKA

Mówię, że Pani Marszałkowa chora.

RZECZNICKI

Tak, chora trochę. Ta przejażdżka ranna...

Ona ma nerwy słabe... do wieczora

Na koniu... aura zła... więc nieco słaba...

To to kobieta delikatna, święta!

HELENKA

na stronie.

O! delikatna ta czerwona baba! —

Prawda, że teraz tak jak z krzyża zdjęta

I rozczochrana...

RZECZNICKI

Patrzaj no Acanna,

Czyj to jest powóz?

HELENKA

Jedzie Pani nasza!

RZECZNICKI

Idź, proszę, czy tam mojej żonie wanna

Przygotowana? Niech się nie rozgłasza

Ta awantura między służącymi...

Idź — ja tu Panią przyjmę i powitam.

Helenka odchodzi — wchodzi IDALIA.