I

Już noc zapada w korsarza kabinie,

Zalana falą szyba bursztynowa

Coraz ciemnieje; jak w piekła krainie

Mrok był ognisty i cisza grobowa,

Piekło to było... i te same słowa,

Co na piekielnej wypisane bramie,

Tu z pierwszym wiatrem na wchodzących wieją;

Bo kto tu wejdzie, żegna się z nadzieją47.

Tu myśl starzeje w przeciągu godziny;

Gdy się nad głową grzmiąca fala łamie,

Gdy huczą płótna, jęczą starte liny,

Choćbyś wrażenia powiązał łańcuchem,

To się rozprysną — ogarnąć nie mogą

Ruchu, co ziemi wydaje się ruchem,

Pojęty tylko jednym zmysłem — trwogą.

Jest ktoś w kabinie — bo chociaż wśród cienia

Nie widać kształtu żyjącej istoty;

Lecz słychać często ciężkie odetchnienia.

Ktoś w tym się grobie musiał zamknąć żywy.

Jeżeli czuwa, to ma myśl zgryzoty;

Jeżeli zasnął, to ma sen straszliwy.