III

Czegoż paź czeka? — Powinien co nocy

Podawać czarę, w niej napój makowy.

Bo Lambro, co dnia bladszy, o północy

Szaleje trucizn namiętnym piciem;

I życie mieni na sen gorączkowy,

Sen tak jasnymi grający barwami,

Że chwile życia zdają mu się snami,

A sen szalony wydaje się życiem.

I co dnia czara o kroplę pełniejsza

Te same widma i sny mu dawała.

A choć twarz bladła — źrennica52 świetniejsza,

W ciemność wlepiona, krwawa — potem biała,

W krainę duchów biegła — i wracała

W krainę myśli... wtenczas cierpiał — szalał —

Żebrał u pazia trucizny nad miarę;

Lecz paź jak dziecku groził, nie pozwalał.

I nieraz w morze ciskał zgubną czarę.