XVI

Siły korsarza na pomoc zwołane,

W serce wrzucone, z boleścią się łamią.

On tak jak ludzie, co przed sobą kłamią

Moc wielką duszy — wstydzi się cierpienia.

A gdy mu własne serce zlitowane

Niosło jałmużnę łez i użalenia;

On ją odrzucił — on sercem hartownie

Boleści ciała brał i nie wydawał.

Ale po chwili — nowych cierpień nawał

Wszystkie mu członki połamał gwałtownie.

Straszna to boleść! Rwał na czole włosy,

Ręką bił w piersi — i krwawymi ciosy

Rozdzierał w bojach odebrane blizny.

Skądże ta rozpacz? — Oto w głębi łona

Uczuł niknące cierpienie trucizny,

I myśl okropna — że siłami ciała

Bole zwycięży — trucizny pokona,

Że się wyłamie śmierci — zabijała.

„Tak” — rzekł posępny — „pochowam ją święcie

W grób mój rodzinny, w ciche fal błękity.

Sam dałem rozkaz — aby na okręcie

Pod tą zasłoną pawilonu krwawą

Nie przeszła stopa ani cień kobiéty

Miałżebym pierwszy łamać dane prawo?

Mogliby ze mnie urągać niegodni!

Przed nimi trzeba kryć wszystko — prócz zbrodni”. —