SCENA II
Błonie. Ślaz wchodzi.
ŚLAZ
Moja nieboszczka matula mówiła,
Że kłamstwem wyjdę na pana — to kłamstwo,
Co mi matula mówiła o kłamstwie —
Ergo: jeżeli więc mówiła kłamstwo,
Powinna była zrobić tym fortunę:
Umarła goła jak Lazarus76, a ja
Ledwom się kłamstwem nie usalmonował
Na wieki wieków, to szczęście, że jakoś
Mojego pana zrobiwszy Salmonem,
(Niechaj mu światło wiekuiste świeci),
Uciekłem z zamku i dobrze się stało;
Gwalbertus, mój pan, został męczennikiem
I pod imieniem świętego Salmona
Króluje w niebie, więc dobrze się stało —
Lecz to jest kwestia... quomodo77 uniknąć
Głodu na puszczy i zrobić fortunę?
Już próbowałem chrześcijańskiej paszy,
Już próbowałem rycerskiego chleba,
I zawsze chudy jak słomka... więc ergo,
Pan Ślaz niech rusza prosto do Wenedów —
W jakim kolorze? W kolorze Wenedów.
Jako szpieg? — a fuj — nie szpieg, lecz nowiniarz.
Zemsty nowiniarz, blekotnik78 nowiniarz;
Człowiek ognistej mowy, krwawych zębów
I czerwonego języka.. więc ergo,
Gdy zapytają: „Czy widziałeś Lecha?”
Widziałem; „A co robi?” — Gdym go widział,
To jadł Weneda z solą. „A Gwinona?”
Gwinona we krwi się dziatek kąpała. —
„A cóż się stało z naszym starym królem?” —
A ja pokażę tak: język wywalę
I zamknę oczy: wasz król est finitus79.
„A jego córka?” — A ja łzy jak z wiadra
Popuszczę na to i nic nie odpowiem,
Albo odpowiem jakie nowe kłamstwo,
Takie żałosne kłamstwo, że uwierzą
I jeść mi dadzą — za to, żem się spłakał.
Wychodzi.