SCENA II

Cela pustelnika podobna kształtem do wnętrza czaszki olbrzymiej. W głębi obraz N. Panny na dnie złotym. Święty Gwalbert i Ślaz.

ŚWIĘTY GWALBERT

Splamiłeś moje oczy, mości Ślazie,

Wlazłem za twoją poradą na sosnę,

Splamiłeś moje oczy krwi widokiem.

To sprawa diabła, przybyłem nawracać,

A jacyś ludzie przybyli wycinać;

Wycięli prędzej, niż ja nawróciłem;

Za to się trzeba aż do krwi biczować

Mnie, jako panu, tobie, jako słudze,

A obu jako sługom Pana Boga.

ŚLAZ

Et fit voluntas tua28.

ŚWIĘTY GWALBERT

Tak, tak, Ślazie.

Et fit voluntas tego, co na niebie.

A jednak szkoda, że ten lud wycięto,

Bo lud był dobry, choć niechrześcijański.

ŚLAZ

Domine29, wszyscy więc poszli do piekła?

ŚWIĘTY GWALBERT

Ziemia przed krzyżem krwią czerwoną ściekła,

Z tej krwi wybuchnie płomień w kształcie krzyża.

Śmierć kruszy ciała, lecz wieczność przybliża.

Narody będą wkrótce okupione;

Widziałeś, Ślazie, komety czerwone

Z długimi chwosty30, co tu wróżą zmianę,

Komety, co jak wiedźmy rozczochrane,

Goniły za mną aż od Jeruzalem,

Grożąc mi chłostą, krzyżem albo palem?

Cóż mi zrobiły? Kiedy będzie trzeba,

Te straszne gwiazdy palcem zetrę z nieba.

Bóg swemu słudze za wiek długi trudów

Przerażających da godzinę cudów.

Cóż mi ten mocarz, co tu krwawi lasy?

Nowy faraon, wejdę z nim w zapasy,

Złamię i różdżkę ognistą otrupię;

A potem jedną łzą gorącą kupię

Żywot dla niego wieczny i zbawienie.

ŚLAZ

Domine, z czego, proszę, są promienie,

Które ty nosisz na głowie?

ŚWIĘTY GWALBERT

Są ze mnie,

Z mojej wewnętrznej wiedzy i z anioła,

Co w ciele moim pali się tajemnie.

ŚLAZ

Myślałem, że te płomieniste koła

Są z włosów?

ŚWIĘTY GWALBERT

Ergo31 nie byłyby z duszy?

ŚLAZ

Domine, a kot kiedy się napuszy,

To mu tak iskry z włosów wylatują.

ŚWIĘTY GWALBERT

Są ludzie głupi jak ty, co się trują

Porównywaniem dwóch natur w stworzeniu.

ŚLAZ

Domine, wiara jest w moim wątpieniu.

ŚWIĘTY GWALBERT

Wątpienie z diabła jest.

ŚLAZ

Więc mię on szuka?

ŚWIĘTY GWALBERT

Obacz no, Ślazie, ktoś do chaty stuka.

Ślaz otwiera, wchodzi Lilla Weneda.

LILLA WENEDA

W imię Maryi.

ŚWIĘTY GWALBERT

Patrzcie, to królewna,

To neofitka32 moja. Cóż tak rzewna?

Cóż tak spłakana? Córko, czemuś drżąca?

LILLA WENEDA

Przyszłam do ciebie, mój ojcze, płacząca,

Mój ojciec, bracia moi są w niewoli;

Chcę ich ratować, lecz mi serce boli,

A nie podaje żadnej mądrej rady.

Świat cały teraz dla mnie smutny, blady,

Za łez strumieniem nie widać mi słońca.

Ty mój poradnik jedyny, obrońca.

Nieszczęśliwego ojca mam w niewoli,

Braci w kajdanach.

ŚWIĘTY GWALBERT

Cóż ja ci poradzę?

LILLA WENEDA

Już w ostatecznej się widzę niedoli.

Powiedz, o! powiedz, czy ten Lech ma władzę

Ojca mojego zabić?

ŚWIĘTY GWALBERT

To człek srogi.

LILLA WENEDA

Powiedzże, czym są twoje wielkie bogi,

Jeśli nie mogą mi dopomóc biednej?

ŚWIĘTY GWALBERT

Bluźnisz, dzieweczko, Bóg w osobie jednej.

LILLA WENEDA

O! ja wiem! ja wiem! ty mnie uczył długo,

Nie zapomniałam wcale twej nauki;

Lecz teraz naucz, jak ocalić ojca.

ŚWIĘTY GWALBERT

Gotowaś jest ślub czystości uczynić?

LILLA WENEDA

Mój ojcze, jeśli tym ojca wybawię,

Ja będę czystą jak marcowe śniegi,

Jak po moczarach białe konwalije,

Albo te kwiatki, co ze śniegu wstają

I brudnej ziemi nie widzą, i giną.

Dosyć mi będzie, że mi starzec siwy

Pobłogosławi i obleje łzami.

ŚWIĘTY GWALBERT

Zrób więc intencję przed obrazem Matki

Boga na krzyżu — ukrzyżowanego.

Zrób jej ofiarę z dziewiczego serca.

LILLA WENEDA

Jakże mam mówić?... O! niebios Królowo!

Oddaj mi ojca, a ja Ci dam siebie

Jako białego gołębia bez plamki,

I nic nie będę więcej pożądała,

I nic mnie nigdy na świecie nie splami.

ŚWIĘTY GWALBERT

Teraz, dzieweczko, ona będzie z nami. —

Ślaz, daj mi kostur. Gdzież obozem leży

Ten Lech?

LILLA WENEDA

On, ojcze, mieszka w Rzymskiej Wieży.

ŚWIĘTY GWALBERT

Na stare nogi droga niedaleka.

Święty Gwalbert i Lilla Weneda wychodzą.

ŚLAZ

sam.

Diabeł mi każe służyć u człowieka,

Co mnie suchymi korzonkami głodzi.

Wychudłem jak szczep33... człowiek się raz rodzi,

Pamiętaj o tym dobrze, mości Ślazie,

Żeś się urodził... I raz się umiera,

Pamiętaj dobrze na to, mości Ślazie,

Że raz umiera i że się raz rodzi.

Ergo, ponieważ się już urodziłeś,

Więcże34 korzystaj z tego, mości Ślazie.

Ergo więc, nogi za pas i w świat jasny!...

A zrób intencję z czystości... A na co?

Czy masz w niewoli ojca, panie Ślazie?

A jak się w tobie zakocha królewna,

A ty w czystości jak w błocie po uszy!

Chciałbym coś znaleźć niepotrzebniejszego

I z tego zrobić votum35 panu Bogu,

Aby mi trochę sprzyjał na początek.

Na przykład, zróbmy votum z przywiązania

Do mego pana... ot i lżej na sercu...

A teraz niech tę celę biorą diabli

Już niepotrzebna mi — niechaj się pali!

Podkłada ogień pod ściany i z zapalającej się celi wychodzi.