SCENA IX

MARIA omdlona. BOTWEL.

BOTWEL

Królowa — czy usnęła? Sen nadto głęboki.

Skąd ta krew? Po raz pierwszy wstępuję w te progi,

A już tu we krwi brodzę? Ktoś zbrodni dokonał,

Spełnił czyn tajemniczy, zbrodnię bez nazwiska...

Świateł przygasłych promień błękitnawy błyska,

Sztylety na podłodze? sztylety! — któż skonał?

Może król!...

MARIA

Och!...

BOTWEL

Królowa budzi się...

MARIA

z pomięszaniem.

Duglasie!

Ach, miej litość!... gdzież jestem? Boże, jak tu ciemno.

Za późnom się zbudziła! Tak jest! Już po czasie...

Jestem przy tobie... Boże, zmiłuj się nade mną!...

On był przy mnie, mąż, Henryk, był przy mnie — zabijał.

BOTWEL

z zadziwieniem.

Henryk zabijał?. ..

MARIA

Może krew plami te szaty?

Widzę go — pod sztyletem w cierpieniach się zwijał...

Precz! Precz! O łzo natrętna... Mamże płakać straty?

Mścić się potrzeba — drżyjcie! Czyż krew płacić łzami?

Krew za krew — drżyjcie! Zemsta straszliwa nad wami!

Już śmierć weszła do zamku, będą zbrodnie nowe.

BOTWEL

Jakaż to straszna boleść przenika królowę?

MARIA

Tyś Rizzia krwią zmazany?

BOTWEL

O! Nie, chyba własną...

MARIA

Tyżeś to w tej godzinie? Słuchaj! W jakim celu?

O! Niech teraz te światła, te pochodnie zgasną!

Żeby mój wstyd ukryły... Kocham cię, Botwelu!

Nie jest to czas ukrywać i taić uczucia,

Rzucam się na twe łono, już jestem zgubiona!

BOTWEL

O Mario! Śmierć cię chyba wydrze z tego łona.

Czy żądasz zemsty? Powiedz! Zabójstwa? Otrucia?

MARIA

Nie, nic nie żądam — chodź przed ołtarz Pana,

Połączę z tobą dłonie, gdym serce złączyła.

Lecz nie, ta ręka z krwawą ręką powiązana,

On żyje jeszcze!... Boże! Cóżem wymówiła!

Wyrywa się z rąk Botwela i ucieka.