SCENA IX
AMELIA, MAZEPA.
MAZEPA
na stronie.
Udało mi się żadnej ręki nie uchwycić
I zostać z nią sam na sam... Piękności cudowna!
Owiała mnie przy tobie trwoga niewymowna,
Jak w miejscu świętym.
AMELIA
do siebie.
Tak mi coś na sercu smutno!
MAZEPA
na stronie.
Niespokojnością jestem dręczony okrutną.
Jak tu zacząć?
Do Amelii.
Czy wolno panią prosić w tany?
AMELIA
Niech pan wybaczy.
MAZEPA
Więc nie?
AMELIA
Nie.
MAZEPA
Głosek twój szklany
Wyuczył się harmonii od leśnych słowików;
Oczy twoje z błękitów całe i z promyków
Od gwiazd się nauczyły być tak błękitnymi,
I tak zawsze, tak prosto zlatywać ku ziemi.
Pozwól mi głos usłyszeć i zobaczyć oczy,
Bo pomyślę, żeś gniewna. Ty drżysz? Nikt nie wkroczy,
Wszyscy za królem ciągną po zamku. My sami.
O! To kraj dziwny! Tu są niebianek ustami
Róże zamknięte, nie chcą otworzyć się całe...
Widzę na ustach uśmiech... Muszę oczy śmiałe
Odwrócić, bo mnie twoich brwi mignienie zgubi.
AMELIA
Nie wiem, czy Waszmość wiejską prostotę polubi,
Ale muszę mu wyznać, że ta jego mowa
Wcale mi się nie zdaje...
MAZEPA
Bywaj pani zdrowa,
Jeślim obraził...
AMELIA
O! Nie.
MAZEPA
Idę — i w łeb strzelę.
AMELIA
Tak żartować!
MAZEPA
Bynajmniej — jak sobie podchmielę,
Gotów jestem na wszystko, idę pić z rozpaczy.
AMELIA
A potem?
MAZEPA
Potem pani z okna mnie zobaczy
Strzelającego sobie w łeb.
AMELIA
Pan stroi żarty.
MAZEPA
Cóż mam robić na świecie? co? — czy grać drużbarty30,
Albo z królem odmawiać litanije smętne?
Ot — nie mam już w nic wiary, serce moje mętne —
Ciebie bym jeszcze, pani, wziął za spowiednika,
Boś podobna do świętej — ty słuchasz słowika,
A ja mam więcej, pani, z tobą do mówienia.
A ty mnie słuchać nie chcesz.
Do siebie.
Już się zarumienia,
Dobry znak.
Głośno.
O! Niebieska, bądź świętą osobą!
Tylko mi się ty pozwól spowiadać przed sobą;
Ja mam wiele na sercu ciążącej spowiedzi.
Pod oknem twem pewnie jaki ptaszek siedzi
I przez całą noc śpiewa piosnkę nieudolną;
Czyliż mi dziś słowika zastąpić nie wolno?
Czy to gniew twój obudzi?
AMELIA
O, Boże! O, Boże!
MAZEPA
Jam się rozpytał dobrze o wszystko we dworze.
Wiem, że twój balkon brzozą płaczącą okryty.
Lilijami ubrany.
AMEMIA
Pan nie jesteś skryty,
Gdy się do roli szpiega przyznajesz tak snadnie31.
MAZEPA
Tak, jestem bez honoru.
AMELIA
Pan tu w przepaść wpadnie.
Ja mam obrońcę, ja tu będę obroniona.
MAZEPA
Lecz pani będziesz tego żałować, kto skona.
AMELIA
Próżne słowa, tak błaho nikt życia nie traci
I bez żadnej nadziei.
MAZEPA
W twej drżącej postaci
Wiele dla mnie nadziei.
AMELIA
Żadnej nie ma — żadnej.
Odchodzi.