SCENA V
CIŻ SAMI, KRÓL, WOJEWODA i wiele szlachty.
WOJEWODA
Oto jest, najjaśniejszy panie, moja żona,
Która ci się pokornie do kolan uniży.
A to — kasztelanowa Robroncka ze Spiży.
A to mój syn jedynak, twej potencji26 sługa.
KRÓL
Cóż to? Paź tu?
MAZEPA
Oracja była bardzo długa,
Nie chciałem się rozczulić, wnet mi oczy mokną,
Wszedłem przez okno...
KRÓL
Strzeż się wylecieć przez okno.
MAZEPA
W szczęśliwsze pozwól, królu, ufać horoskopy.
KRÓL
do Wojewodziny.
Pani, racz mi dać rękę. — Te ogniste stropy
Prawdziwie empirejskim27 zdają się obłokiem,
A ty, wojewodzino...
Kończy do ucha komplement.
WOJEWODA
Za królewskim krokiem,
Mości panowie, proszę — proszę — bardzo proszę.
Wychodzą wszyscy, oprócz Mazepy, na dalsze pokoje.