SCENA IV

CIŻ SAMI. Mazepa włazi oknem nie widziany przez aktorów.

KASZTELANOWA

Wystaw23 ty sobie, co to za sowizdrzał! Co to

Za urwis ten Mazepa.

MAZEPA

na stronie.

Ba, tu o mnie mowa.

KASZTELANOWA

Wystaw sobie, co to jest za przewrotna głowa!

Co to za wróg niewieści! Węża wziął za godło.

Paź kochanek włosami kazał wypchać siodło.

MAZEPA

kłaniając się kasztelanowej, nagle.

Fałsz, mościa dobrodziejko, proszę nie dać wiary.

KASZTELANOWA

Jakże tu pan przyszedłeś?

MAZEPA

Z księżycem przez szpary.

Lecz w czas24 przychodzę bronić własnego honoru.

KASZTELANOWA

Lecz jak tu pan przyszedłeś?

MAZEPA

Jak motylek dworu

Przez okno, mościa pani.

KASZTELANOWA

Ba, kłamcy masz minę;

Okno wysokie.

MAZEPA

Z włosów mam różnych drabinę.

KASZTELANOWA

Z włosów kochanek?

MAZEPA

Tak jest.

KASZTELANOWA

Lecz czemuż przez szyby,

Nie przez drzwi?

MAZEPA

Bo we drzwiach jest pan Pasek, niby

Cerber25 z trzema głowami — krew się w żyłach ścina,

Co jedna skończy mówić, to druga zaczyna.

Myśląc, że to się nigdy nie skończy — uciekłem.

KASZTELANOWA

Już ja widzę, że Waćpan ten dom zrobisz piekłem,

Że tu Waćpan przez okno wniesiesz niepokoje.

MAZEPA

Skądże tak zła opinia?

KASZTELANOWA

Ja bardzo się boję

Waszej niestateczności. — Niech nas Bóg ochrania,

Waszeć nigdy nie możesz być bez zakochania;

Lecz tutaj warto by się rozkochać ze skruchą.

Jak się zakochasz, to mi powiesz w kim na ucho,

Ja stara cię nie zdradzę.

MAZEPA

z ręką na sercu

Paź aśćkę przekona.