SCENA XI

ZBIGNIEW wraca, MAZEPA.

ZBIGNIEW

Koń czeka gotowy.

MAZEPA

Do widzenia.

Wychodzi.

ZBIGNIEW

sam.

Skończona rzecz! Ugiąłem głowy

Przed nieszczęściem — skończona ze mną rzecz — zginąłem.

Gdyby wiedzieć, że człowiek smutny jest aniołem,

Że co tu niespokojnych miłości uniknie,

To będzie miał u Boga. Mój cień wkrótce zniknie,

I w tej krainie więcej o mnie nie usłyszą;

Ale po latach wielu z jaką straszną ciszą

Trumny się starych ludzi w jednym lochu schodzą,

Jakby się nigdy z sobą nie znały, i płodzą

Robactwo obrzydliwe. Patrząc na te kości,

Kto by wtenczas przypomniał ludziom o miłości,

Odebrałby śmiech dziwny trumien w odpowiedzi

I odszedłby jak głupiec z mistycznej spowiedzi —

Czas jest rozgrzeszycielem. — O! Jakże tym błogo,

Co swe gryzące wiecznie serce przeżyć mogą.