SCENA XV

KRÓL wraca ze szpadą dobytą, ranny w rękę. MAZEPA.

KRÓL

Nędzniku!

MAZEPA

Królu!

KRÓL

Zdrajco bezczelny.

MAZEPA

Skądże tyle krzyku?

KRÓL

Waść mnie posłał na zgubę.

MAZEPA

Ja?

KRÓL

Zbójcę nasadził.

MAZEPA

Przysięgam, miłościwy panie...

KRÓL

Waść mnie zdradził...

MAZEPA

Co widzę? Najjaśniejszy pan masz krew na dłoni!

KRÓL

Wytłumacz się, urwisie! Niech się waszeć broni,

Będziesz waść ukarany. — Ledwom dał dwa kroki,

Jakiś olbrzym wypada, jak sosna wysoki,

Z szablą dobytą — i wnet, nuż rąbać na ślepo;

Krzycząc: podły Mazepo! tchórzu ty Mazepo!

Nie będziesz ty mi więcej po księżycu łaził.

MAZEPA

I król go nie zabiłeś?

KRÓL

On mnie nie obraził,

On waści lżył — a mnie co do tego, mospanie?

MAZEPA

Lecz on ranił królewską dłoń — i znak zostanie.

KRÓL

Bogdajeś pękł! — to wszystko ja cierpię za waści.

MAZEPA

On widział, że król, jego uchodząc napaści,

Zostałeś ranny?

KRÓL

Widział... krew ciekła z oszczepa,

A mój ludojad krzyczał: jaki tchórz Mazepa,

Ranny już, a spod szabli jak łajdak uchodzi.

MAZEPA

I król go nie zabiłeś?

KRÓL

A cóż to mi szkodzi,

Że ktoś waści nazywa tchórzem?

MAZEPA

W żaden sposób...

KRÓL

Injurie46 takie zawsze należą do osób,

Do których wymierzone są i do nazwiska.

MAZEPA

Lecz jutro, miłościwy panie, krew odzyska

Swoje prawa.

KRÓL

Co? Jakie krew odzyska prawa?

MAZEPA

Jutro nazwisko tchórza weźmie ręka krwawa.

KRÓL

Co ty mówisz?

MAZEPA

Racz o tym pomyśleć raz drugi.

KRÓL

Idź waść i obudź moje pokojowe sługi.

Pakować się — ja jutro wyjeżdżam przed słońcem.

Przeklęta noc!

MAZEPA

Przeklęta noc!

KRÓL

I koniec końcem

Wyjedziemy.

MAZEPA

I koniec końcem, wyjedziemy.

KRÓL

Ten zabójca rozpapla...

MAZEPA

Nie musi być niemy.

KRÓL

Przeklęta noc!

MAZEPA

Injurie należą do osób...

KRÓL

Co ty mruczysz?

MAZEPA

Ot! Panie, wynalazłem sposób.

Aby tu zostać jutro.

KRÓL

Ba! To rzecz ciekawa?

MAZEPA

Jutro nazwisko tchórza weźmie ręka krwawa.

KRÓL

No, i cóż? Jakże waszeć mój honor obroni?

MAZEPA

bierze szpadę króla i sam siebie w dłoń rani.

Oto mi, królu, patrzaj, krew trysnęła z dłoni.

KRÓL

ściskając go.

Dziecko moje kochane.

MAZEPA

Cóż jest w tej zadzierce!

Ja bym się może, królu, dla niej ranił w serce.