SCENA I

TROJNAT, WOJSIEŁKO. Orszak MNICHÓW.

WOJSIEŁKO

Bracia, mówcie pacierze — oto w nasze progi

Nowy gość przybył, nowy klasztoru mieszkaniec.

Trojnacie, porzuć zbroje, weź habit ubogi,

Za pasem bursztynowy zawieszaj różaniec,

Prędko, nie zwlekaj chwili.

TROJNAT

Błagam was na Boga!

Wojsiełko, nie chciej w grobie zakopywać brata.

Powróć mi wolność! wolność nad życie mi droga.

O Bogi! więc się za mną wieczna zamknie krata,

Życie pełne zwiędnieje w samym wieku kwiecie.

A ten świat! świat!

WOJSIEŁKO

I cóżeś zostawił na świecie?

Ludzi? ja ich widziałem, oni mnie widzieli,

pokazując na miecz wiszący na murze

Ten miecz krwią był oblany... I bezpieczniej głowę

Złożysz tu na kamiennej klasztoru pościeli,

Niż na łonie człowieka... Marności światowe!

Tu mniej marności, płyną godziny mniej chyże,

I ludzie tu się snują z zasępioną twarzą;

Ale ludzie ci milczą jak grobowe krzyże.

Chcą skarżyć brata, chyba przed grobem oskarżą.

Zakonnik ciemny, twardym miodem zapalony,

Mniej straszny od człowieka w miłosnej godzinie.

Lecz ty żądałeś władzy? żądałeś korony?

Będziesz ją miał... Postrzyc go!

MNICHY sadzają TROJNATA na ławce kamiennej i przystępują do postrzyżyn.

TROJNAT

Nim chwila przeminie,

Te nożyce mnie wiecznie rozdzielą ze światem.

Błagam cię, Wojsiełku! jesteś moim bratem...

WOJSIEŁKO

Jestem mnichem... O! bracia, zapalcie gromnice,

Niech wiecznie pochwalone będzie boskie słowo.

Trojnacie — podnieś czoło! rozjaśń blade lice,

Śmiej się — a my pieśń będziem śpiewali grobową.

Klasztor jest ciemnym grobem — tu wiara określi

Wszystkie twoje uczucia, zniknie zawiść czarna.

Tu zapomnij o myślach... gdy masz jakie myśli,

Powiąż je razem z krzyżem jak różańca ziarna.

Wiecznie ograniczony murami ciemnymi,

Gdy zgaśnie ta pochodnia, ty zgaśniesz na ziemi.

Twoja prośba litości mojej nie obudzi.

Ja byłem — byłem niegdyś tygrysem dla ludzi,

I jeszcze raz nim będę... Stańcie tu wokoło...

Patrzcie, litość wzbudzają te włosy trefione,

Co w tysiącznych pierścieniach spadają na czoło.

Przystąpcie, mnichy! włóżcie mu świętą koronę.

MNICH ostrzyga TROJNATOWI pierścień włosów.

TROJNAT

O świat! świat!

WOJSIEŁKO

Pierścień włosów spalić w kadzielnicy,

Jest to dar serca, co się poświęca dla Boga.

TROJNAT

Te włosy twardą stalą przetarte przyłbicy,

Przyłbicy, która była postrachem dla wroga,

Spadną pod nożycami, jak za ciężkie winy...

O świat! świat!

WOJSIEŁKO

Dalej, bracia, kończyć postrzyżyny...

wchodzi HEJDENRICH i ALDONA zakryta cała krzyżackim płaszczem

Któż to?

HEJDENRICH

Papieski legat i książę kościoła...

WOJSIEŁKO

Aż do ziemi pokorne uchylamy czoła...

Panie! uświęć ten klasztor łaskawości względem,

Właśnie dzisiaj zebrani w tem ustroniu cichem

Byliśmy wyświęcania zajęci obrzędem.

HEJDENRICH

Cóż to? Trojnat! maszże26 ty wolę zostać mnichem?

TROJNAT

Na moje wybawienie niebo cię przysyła,

Ja nie mam! nie mam woli — tu mną rządzi siła.

Oto gwałtem wiedziony do stopni ołtarza

Zalewałem się łzami...

HEJDENRICH

I któż się poważa

Przed ołtarze niechętne prowadzić ofiary?

WOJSIEŁKO

To za wolą Mindowy.

HEJDENRICH

Ja mam wyższą wolę.

Uwolnić go natychmiast! albo święte kary

Jak gromy spadną na was zebranych w tem kole.

Klątwa! klątwa na klasztor! już wasze modlitwy

Posłane nie ulecą aż do Boga tronu.

Wasze pacierze ściągną nieszczęścia dla Litwy,

W proch się rozsypią mury waszego zakonu;

Znamię przekleństwa nosić będziecie na twarzach,

Nikt zmarłych nie pogrzebie, trumny nie poświęci;

Kwiaty leśne porosną na waszych ołtarzach,

Na waszych murach spocznie Anioł niepamięci...

Ha! zadrżeliście, mnichy? chciałem, byście drżeli...

Podnoszę klątwę — moja przytomność jest darem,

Darem dla was. Ja przez noc odpocznę w tej celi,

Wy zaś idźcie się modlić i złotym pucharem

Pijcie za moje zdrowie... Tyś wolny, Trojnacie.

TROJNAT

Więc żegnam cię, Krzyżaku! żegnam ciebie, bracie!

Bracie Wojsiełku, będę pamiętał o tobie.

Odchodzi — po chwili WOJSIEŁKO i mnichy, oddawszy ukłon legatowi, oddalają się.

HEJDENRICH

O! lepiej Trojnatowi na świecie, niż w grobie —

Dla Mindowy wskrzesiłem zaciętego wroga,

Pomści się za mnie... Z dala słyszę mnichów śpiewy,

Za legata modlitwy wznoszą się do Boga.

Wzburzam to morze mnichów i uśmierzam gniewy...

Odpocznij tu, Aldono... Nieme obłąkanie

Wyryte ma na twarzy, nie wyrzekła słowa.

ALDONA siada w głębi

Noc głęboka, nieprędko zabłyśnie świtanie...

Jaka wokoło cichość panuje grobowa.

O Bogu zapomniałem wśród światowej wrzawy.

Ja! zakonnik — i po cóż mieszam się do świata?

Dla czegoż przypasałem do boku miecz krwawy?

Ubiegła dni połowa, mnogie przeszły lata,

A ja pierwszy raz myślę!... o! jak straszne męki

Myśleć...

słychać dzwon klasztorny

Klasztornych z dala dzwonów słyszę jęki...

Kiedyś... może i prędko... dla mnie dzwon uderzy...

I cóż czynić? modlić się?... niech się modlą ludzie!

Zapomniałem modlitwy, nie umiem pacierzy,

A jednak... nieraz, nieraz w udanej obłudzie

Klęczę, całuję zimne podłogi kościoła.

Krwią skalany, mgłą czasu osłoniony ciemną,

Jestem wyższy nad ludzi, dla czegóż przede mną

Aż do ziemi pokorne uchylają czoła?

Mnie uczcili — uczcili szatana w człowieku!

po chwili

Jestem ostatni z ludzi! gdy wieki przeminą,

Będą mnie pokazywać jako widmo wieku:

Mnich i zabójca ludzi. — Ciemna mar drużyno!

Czemuś mnie otoczyła? precz! precz blade duchy.

Oto chwila myślenia! oto chwila skruchy!

Precz, szatanie! nie jestem już twoim w tej chwili.

Już dno odkryłem w prawdy zatrutym kielichu...

po chwili, coraz gwałtowniej

Lecz po co ta dziewica? po co ta dziewica?

Zastanów się nad sobą, zastanów się, mnichu!

Litość w tobie wzbudzają ukraszone lica,

Ludzie jej nie wzbudzili!... Już dusza wywrzała,

Włos osiwiał, ja grzeszę... Precz stąd, nieszczęśliwa!

Ty mnie wiedziesz do zbrodni, tyś mnie obłąkała!

Szatan w tobie zwodnicze ponęty ukrywa!...

Precz! precz! ona nie słyszy — dotknąłem się dłoni

I ogień mię pożera... Aldono! Aldono!

Weź ten sztylet, zabij mnie... Moje zmysły płoną.

Zabij mnie! zabij!... Boże! w tej cichej ustroni

Tyle zgryzot... Precz! idź się błąkać w lasach Litwy!

O nie, zostań! nie mogę rozłączyć się z tobą.

ALDONA

Słuchaj, naucz mnie modlitwy!

Okryta czarną żałobą

Będę się modlić...

HEJDENRICH

Nędzna, mów Ave Maryja!

Uciekaj stąd! nieszczęsna! ona mnie zabija!

Chodź ze mną, uciekajmy! te sklepienia choru

Spadną na nasze głowy — patrz, już drżą filary.

Kocham ciebie, Aldono! lecz w murach klasztoru

Nie śmiem tego powtórzyć — patrz! te krwawe mary

Męczenników rzucają już obrazów płótna,

I stoją tu przede mną — ożyły obrazy...

ALDONA

Róża grobowa, smutna,

Okryła mogił głazy,

Usypia liści szelestem;

A on śpi w grobie! a on śpi w grobie!

Cha! cha! powiem tobie,

Czem byłam dawniej — teraz już nie wiem, czem jestem?

HEJDENRICH

Obłąkana... Mnich jakiś do tej sali zmierza.

wchodzi MINDOWE w habicie mnicha, z zapuszczonym kapturem

Z czem tu przychodzisz, nędzny klasztorny żebraku?

MINDOWE

Z rozgrzeszeniem.

HEJDENRICH

Dla kogo?

MINDOWE

Dla ciebie, Krzyżaku.

HEJDENRICH

Wiesz, kto ja jestem? Komtur i legat papieża.

MINDOWE

Wiesz, kto ja jestem?

HEJDENRICH

Może klasztoru posłaniec,

Co zbiega okolice i prosi jałmużny?...

Oto masz dar obfity.

Rzuca mu pieniądz.

MINDOWE

Tyś mi jeszcze dłużny

Jednym pacierzem... patrzaj! oto mój różaniec...

wyjmuje miecz spod habitu

Z takim różańcem będziem odmawiać modlitwy.

HEJDENRICH

Precz, mnichu!

MINDOWE

zrzuca ubiór mnicha

Mnich już odszedł — został książę Litwy.

HEJDENRICH

dobywa miecza

Już stąd nie wyjdziesz księciem!

Biją się — wpada WOJSIEŁKO i mnichy z pochodniami.

WOJSIEŁKO

Boże! Wielki Boże!

Mój ojciec?... ojcze! ojcze! skąd ta wściekłość sroga?

Na kogoż miecz podnosisz w święconym klasztorze?

Jest to poseł papieża! jest to poseł Boga!

Mnich niezachwianej wiary, pobożny i święty.

Będziesz wyklęty, ojcze, i klasztor wyklęty.

MINDOWE

Poznaj go, synu, tego papieskiego posła.

Święty? dobrego nabył do świętości prawa!

Patrz na jego oblicze! ta postać wyniosła

Raz się płaszczy do ziemi, znów z ziemi powstawa,

Jak wąż w żelaznej łuski pierścienie uwita.

Raz jest nędznym grzesznikiem, znów świętą osobą,

Ta poczwara spragniona i nigdy niesyta,

Gdyby mógł lasy zabrać, zabrałby je z sobą.

Złotą ukrywa zbroję płaszcz z wełny ubogi...

Poznajcie posła — dobrze poselstwo odprawił!

Więcej zabijał ludzi, aniżeli zbawił.

Nie sam ujechał... patrzcie, to towarzysz drogi,

Myślicie, że to Krzyżak pokorny i cichy?

Odkryjcie jego szaty!... Skamienieli mnichy!

Patrzcie! on z tą dziewicą uchodził do piekła.

WOJSIEŁKO

słuchał z natężeniem słów MINDOWY i rozerwał różaniec, który trzymał w dłoni, ziarna posypały się po ziemi

Otoczyć wejścia!... Ojcze, patrz! różaniec złoty

Pękł w drżącej wściekle dłoni... płonę ze sromoty27.

HEJDENRICH

Precz stąd! precz stąd! mnichów zgrajo wściekła!

Pogardzam waszą zemstą! zapęd marny, płonny.

Oto się ciemnym tłumem napełnia komnata,

Ja rzucam miecz na ziemię, sam wyjdę bezbronny,

I nikt się tknąć nie waży osoby legata;

O tyle jestem wyższy nad te podłe tłumy.

Wychodzę... wam przekleństwo zostawuję Boga!

MNICHY rozstępują się, HEJDENRICH wychodzi.

WOJSIEŁKO

Któż widział tyle zbrodni razem z tylą dumy?

Wyznaję, mnie samego ogarnęła trwoga,

I ty milczałeś, ojcze...

MINDOWE

Dziwi mnie odwaga.

Gdzie Trojnat?

WOJSIEŁKO

Przez legata został uwolniony.

MINDOWE

Trojnat wolny! o nieba, on pragnie korony!

Zły los moje zabiegi niszczy i przemaga.

Wyście go uwolnili... O! mnichy przeklęte,

Miło wam szeptać pacierz po murach zakonu,

Na łonie bezczynności wiodąc życie święte,

Lub dzwonić po umarłym, a słysząc jęk dzwonu,

Razem z dziedzicem z cudzej radować się śmierci,

Że wam znów grosz za pogrzeb wpłynie do karbony.

Z ziemią ja kiedyś zrównam ten wasz gmach święcony,

Was samych wplotę w koło, rozsiekam na ćwierci.

MNICH I.

Tobie służymy, Panie, służąc naszej wierze,

Za ciebie co dzień mnogie mówimy pacierze.

Obraliśmy patronkę — na jednym z ołtarzy,

Kędy Solimskiej Matki boskiej malowidło,

Stawialiśmy sześć wielkich złocistych lichtarzy,

I tyleż świec z żółtego wosku — i kadzidło.

Lecz jeśli modłów naszych nie miała na względzie,

Odtąd inna patronka stróżem Litwy będzie;

Odtąd ołtarzom Panny Maryi z Ankony

Powierzamy los Litwy i straż twej korony.

Lecz ołtarz jej ubogi.

MINDOWE

Skarbu nie wycieńczę,

Bogacąc nowej dzisiaj patronki obrazy;

Znam jej łaskę i za nią sowicie odwdzięczę.

A mając do Maryi Solimskiej urazy,

Chcę, żeby wszystko złoto i drogie kamienie

Przeszły odtąd na ołtarz Maryi z Ankony...

Oto niedługo słońca zabłysną promienie,

Może się zdrada wciska w mój gmach opuszczony;

Wracam do zamku śledzić podstępy Litwina.

Aldono, co krzyżackie ukochałaś zbroje

W nadziei, że Malborga okrasisz pokoje,

Dziś wrócisz do ciemnego zamku poganina.

MINDOWE wychodzi z ALDONĄ. MNICHY, szepcąc pacierze, rozchodzą się po celach.