SCENA II

Noc. Las sosnowy.

LUTUWER

leży pod drzewem

Już się do nowogrodzkich zamków nie dostanę.

Rycerze mnie odbiegli — umrę! umrę w lesie!

Jutro spłonę na stosie, wiatr prochy rozniesie.

Miecz krzyżacki głęboką zadał w piersi ranę,

I Krzyżak, co ugodził, miecz zostawił w ranie,

A ja ten miecz poznałem — okropne poznanie!

Na nim godło Dowmunta. — Ach gdzież jest Mindowe?

Powiem mu... Och! och! konam, do zawarcia powiek

Pomóżcie cichym szmerem gałęzie jodłowe.

Konam w rodzinnych lasach.

MINDOWE wchodzi, za nim ALDONA.

MINDOWE

Ha! cóż to za człowiek?

Zraniony — krew na wrzosach!

LUTUWER

wyciągając ręce

O Panie! o Panie!

Przybliż się — tajemnica...

MINDOWE

To ty, Lutuwerze?

LUTUWER

Konam!...

MINDOWE

I tajemnicę odkrywa skonanie.

Jakaż to tajemnica?

LUTUWER

cicho

Królu! w krzyż nie wierzę.

Nie mam wiary — i krzyż mię nie może przekonać.

MINDOWE

Skonaj bez wiary...

LUTUWER

Panie! panie, daj mi wiarę!

Jakąkolwiek, nie mogę tak bez wiary skonać.

Przyjąłem chrzest, gdyś kazał — dzisiaj Bogi stare

Wołają mnie! wołają! każ mi wrócić.

MlNDOWE.

Każę.

LUTUWER

Jodło, tyś moim Bogiem... Oto Litwy gromy

W proch obróciły złote Krzyżaków ołtarze.

Od twoich zamków niższe dziś krzyżackie domy.

O straszny! straszny byłem, gdy na mnichów głowy

Ciskałem oszczep — zakon czoła nie podniesie...

MINDOWE

odwraca się

Co to za stuk?

LUTUWER

O panie! to nic — to po lesie

Litwini tną gałęzie na mój stos grobowy.

Czy to mi rosa spadła na czoło!

MINDOWE

Łza moja...

LUTUWER

Od dzisiaj będzie rosą rdzawieć starca zbroja,

Jak za tymi chmurami mgli się blask księżyca,

Jeżeli jej od rosy wnuki nie ustrzegą.

Och! panie, jak mi cięży jedna tajemnica!

Przeklniesz! nie wypełniłem rozkazu.

MINDOWE

Którego?

LUTUWER

Och! zabójstwa...

MINDOWE

zimno

Którego?

LUTUWER

On żyje.

MINDOWE

Kto taki?

LUTUWER

coraz słabiej

Nie pomnę już imienia, muszę przypominać.

On mnie zabił, chcę przekląć, on walczył z Krzyżaki.

Nie pamiętam imienia — nie mogę przeklinać.

Och! och! och!...

Kona.

MINDOWE

Skonał... zimny... Patrzę na twarz bladą,

I zamiast starca rysów z uwiędłym wyrazem

Widzę rysy dziecięcia; wychowani razem,

Ja go dzieckiem widziałem. Dziś go na stos kładą.

wchodzą żołnierze

Litwini — nieście za mną Lutuwera zwłoki

Do zamku Nowogródka. Tam wznieść stos wysoki.

Odchodzi, dając rozkazy, za nim wynoszą ciało LUTUWERA.