VI

Pod ścianą ze skał i pod wieńcem borów

Stoi cichości pełna i kolorów

Tella kaplica. Jest próg tam na fali,

Gdzieśmy raz pierwszy przez usta zeznali,

Że się już dawno sercami kochamy;

A pod tym progiem są na wodzie plamy

Od sosen, co się kołyszą na niebie,

I od skał cienia; gdzie mówiąc do siebie,

Wbite do wody trzymaliśmy oczy.

A pod tym progiem fala tak się toczy,

I tak swawolna, i taka ruchoma,

Że wzięła w siebie dwa nasze obrazy

I przybliżała łącząc je rękoma,

Chociaż nas tylko łączyły wyrazy.

Ach! fala taka szalona i pusta!

Że połączyła nawet nasze usta,

Choć sercem tylko byliśmy złączeni.

Fala tak pełna ruchu i promieni,

Że jednym światła objąwszy nas kołem,

Zmieszała niby anioła z aniołem.

Gdy myślę — boleść dręczy mię niezmierna.

Falo! niewierna falo! — i tak wierna!