XIV

Czy ty gdzieś teraz, o miła, z rozpaczą

Aniołom boskim mówisz rozżalona?

Jak ci, co mówią skarżąc się — i płaczą,

Że była burza gromami czerwona,

Że była grota posępna i ciemna

I grocie z kaskad kryształu zasłona;

Że była trwoga w ciemności tajemna,

Razem niepamięć jakaś boskiej kary;

I skarga smutna czystych nimf podziemna;

Że nas tam samych dzień odstąpił szary

I zastał z twarzą ognistą przy twarzy

I ptasząt nas tak obudziły gwary.

Mówisz ty o tym, jak ta, co się skarży?

O! nie mów ty tak aniołom, niebieska!

Bo każda twoja brylantowa łezka

Jednemu będzie z tych jasnych pożarem.

Bo ja, ach, gdybym był także aniołem,

Z rozpromienionym na błękitach czołem;

I nieskończoność całą miał obszarem,

I mógł zarządzać gwiazdami wszystkiemi:

Nie chciałbym gwiazdy niebieskimi świecić,

Lecz tylko rzucić błękity i lecić,

I taką jak ty mieć moją — na ziemi.