XVI

A dziś — już koniec! Do Wacława gmachu

Weszła posępna królowa przestrachu.

Czy go kto otruł, czy struła zgryzota —

Kona, a przy nim synek, róża złota,

Gwiazdeczka ranna, także więdnie, gaśnie.

A w zamku bójka, kradzieże i waśnie.

Ten bierze sprzęty, ten ściany odziera;

Zamek się niszczy, pan zamku umiera.

Gdzie żona? — Ona w najciemniejszej sali

Brylanty chowa i papiery pali;

Nie sama — Greczyn w Arnauta20 stroju

Leży na złotym wezgłowiu w pokoju;

Jak sułtan jaki wydaje rozkazy,

A nie powtarza wydanych dwa razy,

Bo go ta piękna słucha, myśl zgadywa21,

I całuje go w ręce — nieszczęśliwa!