XVII

„Dyjanno!” — Przyszła, stanęła w pokorze.

„Zrzuć teraz, piękna, te ślubne obroże,

Wypogodź teraz czoło lodowate.

Lubię tę chłopkę, tę polską Hekatę22;

A skoro tylko zabłyśnie Fingary23,

Sam pójdę patrzeć, jak zamawia czary

I śmierć posyła ludziom z ciemnej groty”.

— „O Antynoe! już czuję zgryzoty,

A przecież śmierci męża jam nie winna.

Ona to! ona, ta kobieta gminna,

Musiała jakieś zemsty niepowszednie

Lub spełniać jakie chłopskie przepowiednie;

A gdy ja chciałam, by ta wiedźma z piekła

Czarę miłosnym zaklęciem urzekła:

Ona — o srogi i okropny błędzie! —

I może on mię trupem kochać będzie,

I z grobu przyjdzie po miłość umarły”.

Tu się powoli drzwi sali otwarły.

Struchleli nagle oba kochankowie;

Wszedł śpiący, z szmatą skrwawioną na głowie.