Dropsette
Ze względu na deszcz i inne wydarzenia
natury religijnej, byłyśmy jedynymi
spacerowiczkami w parku, nie licząc policji,
w tym konnej, która stojąc nad stawem,
pokazywała sobie nawzajem i dwóm starszym rangą
funkcjonariuszom gładkie miejsce na tafli,
na które nie padało. O ile zrozumiałam,
z niego miała brać się względność prohibicji,
która akurat obowiązywała w mieście,
mógł być to też ośrodek podmieniania w łonie
lub centralny zegar czasu, w ogóle straszna sprawa.
Niepożądane gawrony, tak stali nad tym stawem.
Koń odgryzł główkę irysa i ciamknął: kobiety
gdy biegną do wody, wszystko może się zdarzyć.
Racja, powiedział policjant i spojrzał prosząco
na nasze niestety plecy, już wracające do domu
Minimidrasz4 o chłopcu i śrubce
Jeśli nie zasnę, jakże się obudzę?
(Noddy)
Czy dziś jest jakiś dzień? Powinnam była nazwać firmę
Pani Justynka, mówi mama. Zgarnia wszystko pod siebie,
bo śniło jej się, że trzyma mnie na rękach
i pyta, czy mnie widzicie, a wy mnie nie widzicie.
Cukier nierozmieszany, prehistoryczne liście,
okrągłe jakieś wspomnienia, światła miłe i mniej miłe,
codziennie helikopter filmuje nas przez dach,
chociaż niewiele widać. Może właśnie nas oglądasz.