Wyśmienita, śpiewana gra do rana

Wieczory z keksem i mandoliną przy dźwiękach

ballady spadającej wody. Czy pamiętasz,

towarzyszyła nam wtedy poezja śpiewana?

(Liryki dużych fiatów, o małych nie mówi się tak)

Zbiera się dziś na pączki, kwiatowy poranku,

zasypiałeś z tajemnicą zmian pogodowych

i napadło nas nagle masowe zmęczenie i docisnęło

powietrze, jak nie lubimy. Takie życie na orbicie.

(A atmosfera na orbicie nie do wytrzymania od pięciu lat!)

Już późna dziesięciolatka w kraterze. Jak kosmonauci

nie stronią od dobrej pobudki, tak my od przepalenia.

Słoneczko odgrzewa drugą stronę mapy. Miło.

Lecz naigrawa się krzepkie życie z piękna materiału,

(którego kosmici używają od lat)

Więc zbieraczku, wycieczko, podążaj cieniem!

W papę kretynkom, niech mają dość na siedem lat.

Ho, ho, kręcą się tutaj lody, bije pianka w uszach.

Trzeba to uczcić i wiać. Bo inaczej znów uczczą tu nas.