Rozdział czwarty

jako dzieciątko było chrzczone i jak imienia Hieronima dostało.

Gdy przeszło czasu jeszcze mało wiele,

Chłopiec się zdawał żądać chrztu w kościel

Bo hałasował, krzyczał tak,

Że najwyraźniej dawał znak.

Ani spać nie chciał, ani nawet drzymać22,

Ani gałganka z cukrem w ustach trzymać,

Tylko wciąż wrzeszczał, co miał sił,

Jak gdyby za to płatny był.

Tak gdy poznano, że dziecko chrztu woła,

Sam Jobs senator poszedł do kościoła

I ceremoniał cały wnet

Od «a» zamówił aż do «zet».

Zaraz też w kuchni wszczęły się narady;

Swędy, pieczenie, torty, marmelady,

Piwo i wino, wódka, miód —

Wszystkiego tego było w bród.

Aż kumotrowie, krewni i sąsiady,

Babka, znajomi i kościelne dziady,

Wszyscy stanęli pięknie wraz,

Gdy oznaczony przyszedł czas.

Był więc zakrystian, pleban z formularzem,

Chłopak z ampułką23, stułą, trybularzem24,

A także panów Radnych rząd

I magistracki świetny sąd.

Trudno mi w regestr wpisywać tu gości,

Co udział wzięli w tej uroczystości,

I tylko jedno powiem to,

Że wszystko jakby z płatka szło.

Lecz kiedy miano już do stołu siadać,

Spór powstał, jakie dziecku imię nadać:

Piotr, Walter, Kuno czy też Hans,

Czy Jost, czy Herman, czyli25 Franz?

Żadne z tych imion, choć ich jest niemało,

Wszystkim się przecież podobać nie chciało,

Jednych Hans raził, drugich Piotr,

Josta chce kuma, Franza kmotr.

Powstało tedy znaczne zamieszanie,

Gdy każdy z gości wyjawiał swe zdanie,

Krzycząc, iż dziecka twarz i wzrost

Imienia jego żąda wprost.

Dopieroż pleban, co nie od parady

Miał głowę, rzecze: «Nie ma innej rady,

Tylko w kalendarz zajrzeć nam,

Co chłopak sobie przyniósł sam».

Bez dalszych tedy sporów zdjęto z ściany

Kalendarz lipski, dobrze już zszarzany,

Gdzie pod trzydziestym września w dół

Święty Hieronim stał jak wół.

Wnieśli więc goście, a także kumowie,

Powszechny wiwat za plebana zdrowie,

In pleno26 godząc całą rzecz,

Jakby ją ostry przeciął miecz.

Zaczem chrzest w dobrym odbył się porządku,

Do kresu swego krocząc od początku:

Sól, woda, olej, z świecy dym —

I oto nowy Hieronim!

A by uświetnić tę rodzinną scenę,

Jak mógł, tak każdy czynił sobie bene27

I aż do nocy prawie pół

Dzban był w robocie, fajka, stół.