Streszczenie

Starałem się wykazać w tym rozdziale, że uszeregowanie wszystkich kiedykolwiek żyjących istot organicznych w podporządkowane wzajemnie grupy; że natura stosunków, której wszystkie żyjące i wygasłe istoty połączone są w kilka wielkich grup za pośrednictwem złożonych, promienistych, a często bardzo zawiłych linii pokrewieństwa; że reguły, jakich trzymają się przyrodnicy przy klasyfikacji, oraz nastręczające się przy tym trudności; że wartość stałych i trwałych cech, bez względu na to, czy mają one wielkie znaczenie dla czynności życiowych, czy też, jako narządy szczątkowe, nie mają prawie żadnej; że wielka różnica co do wartości pomiędzy cechami analogicznymi, czyli przystosowawczymi, a cechami prawdziwego pokrewieństwa — że wszystko to i inne jeszcze inne podobne prawidłowości dają się wyjaśnić bardzo naturalnie, gdy przyjmiemy wspólnotę pochodzenia form pokrewnych i ich przemianę przez zmienność i dobór naturalny przy współdziałaniu wygasania i rozbieżności cech. Rozpatrując klasyfikację z tego stanowiska, należy pamiętać o tym, że czynnik pochodzenia jest powszechnie uwzględniany, gdy zestawiamy ze sobą w jednym gatunku płcie, wieki, formy dwupostaciowe i powszechnie uznane odmiany, bez względu na to, jak dalece różnią się one od siebie w budowie. Jeśli zastosowanie czynnika pochodzenia, jedynej pewnej przyczyny wzajemnego podobieństwa istot organicznych, rozszerzymy nieco dalej, znaczenie układu naturalnego stanie się dla nas jaśniejsze; jest on z zamierzenia uporządkowany według genealogii, przy czym stopnie różnic zachodzących pomiędzy oddzielnymi rozgałęzieniami oznaczamy terminami: odmiany, gatunki, rodzaje, rodziny, rzędy i gromady.

Na podstawie tego samego poglądu o pochodzeniu drogą przekształceń możemy wyjaśnić sobie wszystkie podstawowe zjawiska morfologii: zarówno wspólny plan budowy narządów homologicznych u gatunków jednej gromady, bez względu na cel, do którego są wykorzystywane, jak i szeregowe i boczne homologie każdego osobnika zwierzęcego i roślinnego.

Na podstawie zasady kolejnych nieznacznych przemian, niekoniecznie ani nie powszechnie występujących w bardzo wczesnym okresie życia, lecz odziedziczanych w odpowiednim wieku, możemy zrozumieć podstawowe fakty embriologii, mianowicie: bliskie podobieństwo u zarodka części, które są homologiczne, a które wraz z dojrzewaniem stają się bardzo różne się od siebie w budowie i funkcji, oraz podobieństwo wzajemne części lub narządów homologicznych u pokrewnych, chociaż odrębnych gatunków, chociaż części te w stanie dojrzałym są dostosowane do bardzo rozmaitych obyczajów życia. Larwy są to zarodki prowadzące czynny żywot, w mniejszym lub większym stopniu specjalnie przekształcone ze względu na sposób życia, przy czym przekształcenia te dziedziczą w odpowiednich okresach życia.

Na podstawie tych samych zasad i uwzględniając to, że kiedy narządy zmniejszają swoje rozmiary, czy to wskutek nieużywania, czy też wskutek działania doboru, odbywa się to na ogół w tych okresach życia, kiedy istota musi sama dbać o siebie, a także mając na uwadze to, jak potężna jest siła dziedziczenia, istnienie narządów szczątkowych można by samemu z góry przewidzieć. Doniosłość cech embrionalnych i narządów szczątkowych dla klasyfikacji staje się zrozumiała, gdy przyjmiemy, iż układ naturalny musi być genealogiczny.

Wreszcie zdaje mi się, że różne grupy faktów, jakie rozpatrzyliśmy w tym rozdziale, tak wyraźnie przemawiają za tym, iż liczne gatunki, rodzaje i rodziny istot organicznych zamieszkujących ten świat, wszystkie one pochodzą, każda w swej własnej gromadzie lub grupie, od wspólnych przodków i wszystkie uległy przekształceniom w ciągu rozwoju rodowego, że bez namysłu przyjąłbym taki pogląd, nawet gdyby nie popierały go żadne inne fakty i dowody.

Rozdział XV. Powtórzenie i zakończenie

Powtórzenie zarzutów stawianych teorii doboru naturalnego. — Powtórzenie ogólnych i szczegółowych okoliczności przemawiających na jej korzyść. — Przyczyny powszechnej wiary w stałość gatunków. — Jak dalece rozciągnąć można teorię doboru naturalnego. — Znaczenie jej przyjęcia dla badań przyrodniczych. — Uwagi końcowe.

Ponieważ cała ta książka stanowi długi szereg dowodzeń, czytelnikowi wygodnie będzie, gdy powtórzymy pokrótce podstawowe fakty i wnioski.

Nie przeczę, że można postawić liczne i poważne zarzuty teorii pochodzenia drogą przekształceń wskutek zmienności i z doboru naturalnego. Starałem się przedstawić je w całej ich sile. W nic na pierwszy rzut oka nie jest trudniej uwierzyć niż w to, że najbardziej złożone narządy i instynkty osiągnęły doskonałość nie przez działanie jakiejś wyższej, chociaż analogicznej do ludzkiego rozumu siły, lecz przez proste nagromadzanie licznych, małych, ale dla ich indywidualnego posiadacza pożytecznych odchyleń. Trudność ta bez względu na to, jak dalece niepokonana wydaje się naszemu umysłowi, nie może być jednak uważana za istotną, jeśli weźmiemy pod uwagę następujące okoliczności, a mianowicie: że wszystkie części organizacji i wszystkie instynkty wykazują co najmniej różnice indywidualne, że istnieje walka o byt prowadząca do zachowania każdego pożytecznego odchylenia od dotychczasowej budowy lub instynktu, a wreszcie, że w doskonałości każdego narządu mogą istnieć stopnie, z których każdy na swój sposób okazuje się korzystny. O prawdziwości tych zdań, o ile mi się zdaje, niepodobna wątpić.

Bez wątpienia niezmiernie jest trudno wyrazić nawet przypuszczenie co do tego, przez jakie stopnie przechodziły, doskonaląc się, pewne struktury, szczególnie w grupach niekompletnych i wygasających, które wiele ucierpiały wskutek wymierania; widzimy jednak tak liczne, uderzające stopnie pośrednie w naturze, że musimy być nadzwyczaj przezorni w twierdzeniu, iż pewien narząd lub instynkt albo też cała organizacja nie mogły osiągnąć swojego obecnego stanu przez stopniowy postęp. Należy przyznać, że teorii doboru naturalnego opierają się szczególnie trudne do wyjaśnienia przypadki, a jeden z najdziwniejszych dotyczy istnienia dwóch lub trzech specjalnych kast robotnic, czyli bezpłciowych samic w tej samej społeczności mrówek; starałem się jednak wykazać, w jaki sposób i te trudności można by pokonać.

Jeśli chodzi o prawie powszechną niepłodność gatunków przy ich krzyżowaniu, stanowiącą tak zadziwiający kontrast z prawie powszechną płodnością krzyżowanych odmian, muszę odesłać czytelnika do streszczenia zamieszczonego na końcu rozdziału dziewiątego, w którym wykazałem, że niepłodność ta nie bardziej jest jakimś szczególnym przyrodzonym darem niż trudność wzajemnego szczepienia na sobie dwóch gatunków drzew, lecz że wynika ona z różnic w układach rozrodczych krzyżowanych gatunków. Potwierdzenie poglądu tego znajdujemy w wielkiej różnicy wyników krzyżowania obustronnego tych samych dwóch gatunków, to znaczy takiego, w którym jeden gatunek użyty zostaje raz jako ojciec, drugi raz jako matka. Rozpatrywanie roślin dwu- i trójpostaciowych prowadzi nas przez analogię do tego samego wniosku, kiedy bowiem formy są nieprawnie zapładniane, wydają mało nasion lub nie wydają ich wcale, a ich potomstwo jest mniej lub więcej niepłodne, a formy te należą do tego samego niewątpliwego gatunku i nie różnią się od siebie pod żadnym względem, wyjąwszy narządy rozrodcze i ich funkcje.

Chociaż płodność krzyżowań międzyodmianowych oraz powstałych z nich mieszańców uważana jest przez wielu autorów za zjawisko powszechne, to jednak na podstawie faktów podanych przez takie autorytety jak Gärtner i Kölreuter nie jest to całkiem słuszne. Większość odmian służących do doświadczeń powstała pod wpływem udomowienia, a ponieważ udomowienie (nie mam na myśli samej niewoli) powoduje prawie na pewno zmniejszenie tej niepłodności, która, sądząc z analogii, wystąpiłaby przy wzajemnym krzyżowaniu gatunków rodzicielskich, nie należy oczekiwać, aby udomowienie powodowało niepłodność przy krzyżowaniu ich przekształconych potomków. Ten zanik niepłodności wynika najwyraźniej z tej samej przyczyny, która pozwala na swobodne rozmnażanie się naszych zwierząt domowych w różnorodnych warunkach, a to znów najwyraźniej wynika stąd, że przyzwyczaiły się one stopniowo do częstych zmian warunków życiowych.

Dwa równoległe szeregi faktów rzucają, zdaje się, światło na niepłodność przy krzyżowaniu ze sobą gatunków oraz na bezpłodność mieszańców międzygatunkowych. Z jednej strony mamy dostateczną podstawę, by uważać, że nieznaczne zmiany warunków życiowych przysparzają wszystkim istotom organicznym żywotności i płodności. Wiemy też, że krzyżowanie różnych osobników tej samej odmiany oraz osobników różnych odmian powiększa liczbę ich potomstwa i zapewnia im z pewnością większą żywotność oraz wielkość. To zaś wynika głównie stąd, że krzyżowane formy wystawione były na różne nieco warunki życiowe; bowiem przez szereg trudnych doświadczeń przekonałem się, że gdy wszystkie osobniki tej samej odmiany przebywały w ciągu kilku pokoleń w tych samych warunkach, korzyść wynikająca z krzyżowania była nieraz bardzo mała lub też zupełnie zanikała. To jest jedna strona tego zagadnienia. Z drugiej zaś strony wiadomo, że gatunki wystawione przez długi czas na prawie jednakowe warunki, kiedy w niewoli znajdą się w nowych i znacznie zmienionych warunkach, albo giną, albo też, jeśli pozostają przy życiu, stają się niepłodne, pomimo że pod każdym innym względem są zupełnie zdrowe. Nie występuje to jednak wcale lub występuje w bardzo słabym stopniu u naszych tworów hodowlanych, które od bardzo dawnego czasu są wystawione na zmienne warunki. Jeśli zatem stwierdzamy, że mieszańce pochodzące z krzyżowania dwóch różnych gatunków są nieliczne, gdyż giną wkrótce po poczęciu lub w bardzo wczesnym wieku albo też, jeśli pozostają przy życiu, stają stają się mniej lub więcej niepłodne, to najprawdopodobniej stanowi to rezultat tego, że rzeczywiście wystawione są na wielkie zmiany warunków życiowych, ponieważ powstały z połączenia się w jedno dwóch różnych organizacji. Kto rozstrzygająco wyjaśni, dlaczego np. słoń lub lis w swym kraju rodzinnym nie rozmnaża się dobrze w niewoli, gdy tymczasem świnia domowa lub pies mnoży się obficie w najróżnorodniejszych warunkach, ten jednocześnie będzie mógł rozstrzygająco odpowiedzieć na pytanie, dlaczego dwa różne gatunki przy krzyżowaniu, podobnie jak ich mieszane potomstwo, są na ogół mniej lub bardziej niepłodne, gdy tymczasem dwie odmiany domowe, podobnie jak ich mieszańce, są przy krzyżowaniu zupełnie płodne.

Zajmijmy się teraz rozmieszczeniem geograficznym, a i tu nastręczy się dosyć trudności dla teorii pochodzenia drogą przekształceń. Wszystkie osobniki tego samego gatunku i wszystkie gatunki jednego rodzaju lub nawet jeszcze wyższych grup pochodzą od wspólnych rodziców; stąd też chociaż obecnie mogą się one znajdować one w odległych i odosobnionych częściach świata, to jednak w ciągu następujących po sobie pokoleń musiały przewędrować z jednej okolicy do wszystkich innych. Często nie jesteśmy nawet w stanie domyślić się sposobu, w jaki mogłoby się to stać. Ponieważ jednak mamy prawo przyjąć, że niektóre gatunki zachowały zapewne tę samą specyficzną formę w ciągu bardzo długich okresów, nie należy przeto nadawać zbyt wielkiej wagi zdarzającemu się czasem szerokiemu rozmieszczeniu tego samego gatunku, gdyż w ciągu długich okresów czasu zawsze znajdzie się sposobność do szerokiego rozprzestrzenienia się różnymi środkami.

Nieciągłe, czyli przerywane, zasięgi można często wyjaśnić wymarciem danego gatunku na terenach rozdzielających. Niepodobna zaprzeczyć, że wciąż mamy niewielką wiedzę o pełnym zakresie różnorodnych zmian klimatycznych i geograficznych, jakim ulegała ziemia w nowszych okresach, a przemiany takie często ułatwiają wędrówki. Dla przykładu starałem się wykazać, w jak wysokim stopniu okres lodowcowy wpłynął na rozmieszczenie na powierzchni ziemi zarówno identycznych, jak i pokrewnych gatunków. Podobnie też dotychczas są nam zupełnie nieznane liczne przypadkowe sposoby rozsiedlania się. Jeśli chodzi o fakt, że różne gatunki tego samego rodzaju zamieszkują odlegle od siebie i izolowane okolice, to ponieważ proces przekształcania odbywa się z konieczności powoli, zatem w ciągu bardzo długiego okresu czasu możliwe były wszelkie środki sprzyjające wędrówkom, przez co zmniejsza się do pewnego stopnia trudność wyjaśnienia szerokiego rozprzestrzenienia gatunków jednego rodzaju.

Ponieważ zgodnie z teorią doboru naturalnego musiała istnieć nieskończona ilość form pośrednich łączących sobą wszystkie gatunki każdej grupy tak niewielkimi stopniami, jak te, które oddzielają od siebie nasze dzisiejsze odmiany, można zapytać, dlaczego nie widzimy dookoła siebie wszystkich tych form łączących? Dlaczego wszystkie formy organiczne nie zlewają się w jeden powikłany chaos? Ale jeśli chodzi o żyjące jeszcze formy, musimy pamiętać, że (wyjąwszy kilka rzadkich wypadków) nie mamy prawa oczekiwać, aby odkryte zostały pomiędzy nimi samymi bezpośrednie ogniwa łączące, lecz tylko ogniwa pomiędzy nimi a niektórymi wygasłymi i zastąpionymi już formami. Nawet na rozległej przestrzeni, która zachowała ciągłość przez długi okres i której klimat oraz inne warunki życiowe począwszy od jednego obszaru, zamieszkałego przez pewien gatunek, a kończąc na drugim, zamieszkałym przez inny gatunek blisko spokrewniony, stopniowo się zmieniają, nawet tam nie mamy prawa oczekiwać częstego występowania odmian pośrednich w strefie przejściowej. Mamy bowiem podstawę, by uważać, że tylko nieliczne gatunki danego rodzaju ulegają zmianom, a inne zaś wymierają całkowicie, nie pozostawiając po sobie zmienionego potomstwa. Z gatunków, które się zmieniają, tylko nieliczne zmieniają się jednocześnie w tej samej okolicy i czasie, a wszelkie przekształcenia odbywają się powoli. Wykazałem także, że odmiany pośrednie, jakie początkowo istniały zapewne w strefach przejściowych, były podatne na wypieranie przez formy pokrewne obu stron; bowiem formy te wskutek wielkiej liczebności na ogół szybciej ulegają przekształceniom i doskonaleniu się niż mniej liczne odmiany pośrednie, tak że odmiany pośrednie z biegiem czasu zostają zastąpione i wytępione.

Skoro przyjmujemy, że wyginęła nieskończona ilość ogniw pośrednich pomiędzy wygasłymi a żyjącymi mieszkańcami ziemi, a także pomiędzy gatunkami istniejącymi w każdym kolejnym okresie a gatunkami jeszcze dawniejszymi, zachodzi pytanie, dlaczego każda formacja geologiczna nie jest pełna szczątków tych ogniw? Dlaczego każdy zbiór szczątków kopalnych nie dostarcza jasnego dowodu takiego stopniowania i przemiany form życia? Chociaż poszukiwania geologiczne wykazały bez wątpienia dawne istnienie licznych ogniw pośrednich zbliżających dużo bardziej do siebie mnóstwo form życia, to jednak nie wykazują one nieskończenie licznych, drobnych stopni pomiędzy dawnymi a obecnie żyjącymi gatunkami, czego wymaga moja teoria, a to stanowi najoczywistszy spośród licznych zarzutów, jakie można jej postawić. A dalej, jak to się dzieje, że całe grupy pokrewnych gatunków pojawiają się nagle, choć często tylko tak się zdaje, w jednym lub drugim pokładzie geologicznym? Chociaż wiemy obecnie, że istoty organiczne pojawiły się na tym globie w niezmiernie odległym od nas czasie, dawno przed osadzeniem się najgłębszych warstw układu kambryjskiego, to dlaczego jednak nie znajdujemy pod nimi stosów warstw napełnionych szczątkami przodków skamieniałych organizmów kambryjskich? Przecież na podstawie tej teorii takie warstwy w tych wczesnych i zupełnie nieznanych okresach historii ziemi powinny się były gdzieś osadzić.

Na te pytania i zarzuty mogę tylko odpowiedzieć przypuszczeniem, że dane geologii są znacznie mniej dokładne, niż sądzi większość geologów. Ilość okazów we wszystkich naszych muzeach jest absolutnie niczym w porównaniu do niezliczonych pokoleń niezliczonych gatunków, jakie z pewnością istniały. Wspólny przodek jakichkolwiek dwóch czy większej liczby gatunków nie będzie ściśle pośredni pod względem wszystkich swych cech w stosunku do wszystkich swoich przekształconych potomków, podobnie jak gołąb skalny jest ściśle pośredni w budowie wola i ogona w stosunku do swych potomków, gołębi garłaczy i pawików. Nie będziemy w stanie uznać pewnego gatunku za przodka innego przekształconego gatunku, nawet gdybyśmy oba gatunki badali bardzo dokładnie, jeśli nie będziemy mieli większości ogniw pośrednich, zaś wobec ubóstwa danych geologii nie mamy prawa oczekiwać, że tak liczne ogniwa pośrednie zostaną kiedyś znalezione. Gdyby odkryto dwa lub trzy, albo jeszcze więcej ogniw pośrednich, wielu przyrodników uważałoby je po prostu za tyleż samo nowych gatunków, szczególnie gdyby znaleziono je w różnych pokładach, nawet gdyby różnice pomiędzy nimi były bardzo nieznaczne. Można by przytoczyć liczne żyjące obecnie formy wątpliwe, stanowiące zapewne odmiany; ale któż mógłby twierdzić, że w przyszłości nie zostaną jeszcze odkryte tak liczne pośrednie ogniwa kopalne, iż przyrodnicy będą w stanie orzec, czy te formy wątpliwe należy uważać za odmiany, czy też nie? Mała tylko część ziemi została zbadana pod względem geologicznym. Tylko istoty organiczne z pewnych grup mogą się zachować w stanie kopalnym, przynajmniej w większej ilości. Liczne gatunki, kiedy raz powstały, nie ulegają nigdy dalszym zmianom, lecz wymierają, nie pozostawiając po sobie przekształconego potomstwa; okresy zaś, podczas których gatunki ulegały przemianom, wprawdzie długie, gdy wyrazić je w latach, były prawdopodobnie krótkie w stosunku do okresów, podczas których pozostawały niezmienione. Gatunki panujące i mające szerokie zasięgi zmieniają się najczęściej i najwięcej, a odmiany często z początku występują tylko lokalnie; obie te przyczyny czynią jeszcze mniej prawdopodobną możliwość odkrycia ogniw pośrednich w jakiejkolwiek formacji. Odmiany miejscowe nie rozprzestrzenią się na inne, odległe obszary, zanim nie zostaną znacząco przekształcone i udoskonalone, a gdy się rozprzestrzenią i zostaną odkryte w jakiejś formacji geologicznej, będą wyglądały, jakby nagle zostały tam stworzone, i będą po prostu uważane za nowe gatunki. Większość formacji osadzała się z przerwami, a ich wiek jest zapewne krótszy niż przeciętna długotrwałość form gatunkowych. Kolejne formacje są zwykle oddzielone od siebie bardzo długimi przerwami czasu, gdyż zawierające skamieniałości formacje mające wystarczającą miąższość, aby oprzeć się późniejszemu zniszczeniu, mogą się w ogóle tworzyć tylko tam, gdzie na obniżającym się dnie morskim gromadzi się wiele osadów. W występujących przeto na przemian okresach wznoszenia i spokoju karty historii pozostaną zwykle niezapisane. W tych ostatnich okresach zachodzić będą zapewne większe przemiany w formach życia, podczas zaś okresów obniżania się więcej form będzie wymierało.

Co do braku bogatych w skamieniałości pokładów poniżej formacji kambryjskiej, mogę tylko powrócić do hipotezy, jaką przedstawiłem w rozdziale dziesiątym, a mianowicie, że chociaż nasze lądy stałe i oceany przetrwały zapewne olbrzymi okres czasu, niemal nie zmieniając wzajemnych położeń, nie mamy jednak prawa twierdzić, że tak było zawsze, a stąd wynika, że formacje geologiczne o wiele starsze od znanych nam obecnie leżą być może zatopione pod oceanami. Jeśli zaś chodzi o to, że od chwili zastygnięcia skorupy ziemskiej nie wystarczyłoby czasu na dokonanie przyjmowanych przez nas przemian organicznych — a ten zarzut, postawiony przez sir W. Thompsona, jest prawdopodobnie jednym z najpoważniejszych dotychczas wysuniętych — mogę tylko powiedzieć, że po pierwsze nie wiemy, jak szybko, licząc w latach, gatunki się zmieniają, po wtóre zaś, że wielu filozofów do dziś nie jest skłonnych się zgodzić, aby nasza znajomość budowy wszechświata i wnętrza naszego globu pozwalała nam na jakieś pewniejsze rozważania dotyczące wieku jego dawnego bytu.

Każdy przyzna, że dane geologii są niedostateczne, że jednak są niepełne w takim stopniu, jak wymaga tego moja teoria, nie wszyscy się na to zgodzą. Jeśli przyjmiemy dostatecznie długie okresy czasu, geologia wykaże nam jasno, iż wszystkie gatunki się zmieniały i że ulegały przemianie powoli i stopniowo, jak tego wymaga moja teoria. Widzimy to wyraźnie na podstawie szczątków kopalnych zawartych w sąsiednich formacjach: są one zawsze znacznie bardziej ze sobą spokrewnione niż szczątki kopalne z formacji oddzielonych od siebie długimi okresami.

Oto podsumowanie różnych najważniejszych zarzutów i trudności, jakie słusznie można postawić mojej teorii; powtórzyłem pokrótce odnośne odpowiedzi i wyjaśnienia, jakich można udzielić. Zbyt silnie odczuwałem przez długie lata te trudności, abym mógł wątpić o ich ważności. Zasługuje wszakże na zaznaczenie fakt, że najważniejsze zarzuty dotyczą właśnie zagadnień, co których przyznajemy swoją niewiedzę i nie wiemy nawet, w jakim stopniu ich nie znamy. Nie znamy wszystkich możliwych przejść pomiędzy najprostszymi a najdoskonalszymi narządami, nie możemy twierdzić, abyśmy znali wszelkie różnorodne sposoby rozsiedlania organizmów podczas niezliczonej ilości tysiącleci, lub też, że wiemy, jak dalece niezupełne są dane geologii. Chociaż jednak te różne trudności są poważne, nie wystarczają one do obalenia mojej teorii pochodzenia z następującymi po sobie przekształceniami.

Zastanówmy się teraz nad drugą stroną naszej kwestii. W stanie udomowienia spostrzegamy wielką zmienność spowodowaną, lub przynajmniej pobudzoną, zmienionymi warunkami życia, często jednak w sposób tak niewyraźny, że skłonni jesteśmy uważać te zmiany za samorzutne. Zmiennością rządzą liczne skomplikowane prawa: korelacji wzrostu, kompensacji, zwiększonego używania i nieużywania części oraz wpływy otaczających warunków życia. Bardzo trudno określić, jak wielkim przekształceniom uległy nasze twory hodowlane; możemy jednak przyjąć, że były one znaczne i że przekształcenia mogą być dziedziczone przez długie okresy. Dopóki warunki życia pozostają te same, mamy prawo twierdzić, że zmiana, która była już dziedziczna w ciągu wielu pokoleń, może być także w przyszłości dziedziczna w niemal nieograniczonej liczbie pokoleń. Z drugiej znów strony mamy dowody na to, że zmienność, gdy raz wystąpiła, nie znika w stanie udomowienia w ciągu bardzo długiego czasu; nie wiemy też, czy w ogóle kiedykolwiek zniknie, gdyż nasze najdawniej udomowione rośliny i zwierzęta wciąż sporadycznie wydają nowe odmiany.

Człowiek w istocie nie wywołuje zmienności, lecz tylko nieświadomie wystawia istoty organiczne na nowe warunki życia, a następnie już przyroda sama działa na ich organizację i wywołuje zmienność. Człowiek może jednak wybierać i istotnie wybiera dostarczane mu przez naturę zmiany do dalszego chowu i nagromadza je w ten sposób w pożądanym kierunku. Przystosowuje on w ten sposób zwierzęta i rośliny do swej własnej korzyści i do własnego zadowolenia. Czyni to z planem lub też nieświadomie, zachowując najpożyteczniejsze lub też najbardziej przypadające mu do gustu osobniki, nie myśląc wcale o przekształceniu rasy. Może z pewnością wywrzeć wielki wpływ na cechy pewnej rasy przez to, iż w każdym kolejnym pokoleniu wybiera do chowu odchylenia indywidualne tak drobne, że są prawie niedostrzegalne dla niewprawnego oka. Taki nieświadomy proces doboru stanowił ważny czynnik w wytworzeniu naszych najlepszych i najpożyteczniejszych ras hodowlanych. Liczne rasy wytworzone przez człowieka mają w znacznej mierze właściwości naturalnych gatunków, na co wskazuje fakt, że co do wielu z nich istnieją nierozwikłane wątpliwości, czy są one odmianami, czy też pierwotnie odrębnymi gatunkami.

Nie znamy żadnych powodów, dla których prawa działające tak skutecznie w stanie udomowienia, nie miałyby też działać w stanie natury. W przeżywaniu najlepiej przystosowanych osobników i ras w ciągłej walce o byt widzimy potężną i nigdy nie ustającą formę doboru. Walka o byt jest nieuniknionym następstwem szybkiego przyrostu zwiększającego się w postępie geometrycznym, właściwego wszystkim istotom organicznym. To szybkie tempo przyrostu może być wykazane rachunkiem, a faktycznie dowiedzione gwałtownym przyrostem naturalnym wielu roślin i zwierząt podczas szeregu szczególnie sprzyjających lat lub po zaaklimatyzowaniu się ich w nowej okolicy. Rodzi się wówczas więcej osobników, niż może zachować się przy życiu. Minimalna przewaga może stanowić o tym, które osobniki będą żyć dalej, które zaś wyginą, które odmiany lub gatunki będą wzrastać w liczbę, które zaś będą zmniejszać swoją liczebność i wreszcie wyginą. Ponieważ wśród osobników tego samego gatunku istnieje pod każdym względem najsilniejsze wzajemne współzawodnictwo, toteż i walka o byt będzie pomiędzy nimi najzaciętsza; będzie też ona tak samo prawie zacięta pomiędzy odmianami jednego gatunku, a następna co do zaciętości będzie walka pomiędzy gatunkami jednego rodzaju. Z drugiej strony walka może też być bardzo zacięta pomiędzy istotami oddalonymi od siebie w systemie naturalnym. Najmniejsza przewaga nad współzawodnikiem, jaką mają pewne osobniki w jakimkolwiek wieku czy w jakiejkolwiek porze roku, lub w choćby niewielkim stopniu lepsze przystosowanie do otaczających warunków fizycznych w dłuższym czasie przechylą szalę równowagi.

U zwierząt rozdzielnopłciowych występuje w większości przypadków walka samców o posiadanie samic. Najsilniejsze samce, czyli takie, które najskuteczniej walczyły z warunkami życia, pozostawią zwykle najwięcej potomstwa. Lecz zwycięstwo zależeć będzie często od tego, czy samce mają szczególną broń lub środki obronne albo też powab, a najmniejsza przewaga może doprowadzić do zwycięstwa.

Ponieważ geologia wyraźnie wykazuje, że każdy ląd ulegał wielkim przemianom fizycznym, należy przypuszczać, że istoty organiczne w stanie natury zmieniały się zapewne tak, jak zmieniają się w stanie udomowienia. A skoro w stanie natury istnieje jakakolwiek zmienność, byłoby faktem niewytłumaczalnym, gdyby dobór naturalny nie był tu czynny.

Często zapewniano, chociaż nie da się tego dowieść, że zakres przemian w naturze jest wielkością ściśle ograniczoną. Chociaż człowiek wpływa wyłącznie na cechy zewnętrzne i działa często według własnych zachcianek, może jednak dojść do wielkich rezultatów w krótkim czasie, nagromadzając zwykłe różnice indywidualne u form hodowanych; a każdy zgodzi się, że w obrębie gatunków występują indywidualne różnice. Ale niezależnie od takich różnic wszyscy przyrodnicy zgadzają się na istnienie odmian uważanych za dostatecznie różne, aby były wymieniane w dziełach traktujących o systematyce. Nikt jednak nie przeprowadził ścisłej granicy pomiędzy różnicami indywidualnymi a drobnymi odmianami lub też pomiędzy bardziej wybitnymi odmianami a podgatunkami i gatunkami. Na różnych kontynentach i w rozmaitych częściach tego samego kontynentu oddzielonych od siebie przez jakiekolwiek przegrody, a także na wyspach leżących w pobliżu lądów stałych jakże wielka żyje liczba form, które jedni doświadczeni przyrodnicy uważają za odmiany, inni za rasy geograficzne, czyli podgatunki, a jeszcze inni za odrębne, chociaż blisko ze sobą spokrewniono gatunki!

Jeśli zatem rośliny i zwierzęta faktycznie, chociaż bardzo powoli i nieznacznie, zmieniają się, dlaczego zmiany i różnice indywidualne w jakiś sposób pożyteczne nie miałyby się zachować i nagromadzać drogą doboru naturalnego, czyli drogą zachowywania się przy życiu form najlepiej przystosowanych? Skoro człowiek może dzięki cierpliwości wybrać zmiany pożyteczne dla siebie, to dlaczego w zmiennych i złożonych warunkach życia nie miałyby pojawiać się i zachowywać, czyli być dobierane zmiany pożytecznie dla żyjących tworów natury? Jakież granice można postawić tej sile, czynnej w ciągu długiego okresu czasu, ściśle kontrolującej całą konstytucję, budowę i sposób życia każdej istoty oraz zachowującej wszystko, co dobre, a wyłączającej złe? Nie dostrzegam żadnych granic tej siły, przystosowującej powoli i pięknie każdą formę do najbardziej złożonych warunków życia. Teoria doboru naturalnego, gdybyśmy się nawet ograniczyli tylko do tego, wydaje mi się w najwyższym stopniu prawdopodobna. Starałem się jak najrzetelniej powtórzyć pokrótce wysuwane przeciwko niej zarzuty i trudności; teraz zajmijmy się szczególnymi faktami i argumentami przemawiających na korzyść tej teorii.

Przyjmując pogląd, iż gatunki są tylko wyraźnie zaznaczonymi i trwałymi odmianami i że każdy gatunek istniał najpierw jako odmiana, możemy zrozumieć, dlaczego niepodobna przeprowadzić granicy pomiędzy gatunkami, powszechnie uważanymi za wyniki oddzielnych aktów stworzenia, oraz pomiędzy odmianami, uważanymi za wyniki działania praw wtórnych. Na podstawie tego poglądu możemy następnie zrozumieć, dlaczego na obszarze, na którym powstały i istnieją dziś liczne gatunki jakiegoś rodzaju, gatunki te zawierają liczne odmiany; bowiem tam, gdzie wytwarzanie gatunków odbywało się na znaczną skalę, możemy spodziewać się, jako ogólnej zasady, że obecnie nadal odbywa się to samo; a w tym właśnie wypadku odmiany będą zaczątkowymi gatunkami. Prócz tego gatunki obszerniejszych rodzajów obejmujące najwięcej odmian, czyli powstających gatunków, zachowują do pewnego stopnia cechy odmian; bowiem różnią się one pomiędzy sobą w mniejszym stopniu niż gatunki mniej obszernych rodzajów. Blisko ze sobą spokrewnione gatunki obszerniejszych rodzajów mają też, jak się zdaje, ograniczone zasięgi i tworzą wskutek wzajemnego pokrewieństwa małe grupy zgromadzone wokół innych gatunków, pod oboma tymi względami przypominając odmiany. Z punktu widzenia poglądu, iż każdy gatunek został stworzony niezależnie, fakty powyższe przedstawiałyby dla nas zagadkowe zjawiska, ale są zrozumiałe, gdy przyjmiemy, że wszystkie gatunki rozwinęły się z odmian.

Ponieważ każdy gatunek dąży do nieograniczonego wzrostu w liczbę przez rozmnażanie się w postępie geometrycznym i ponieważ przekształceni potomkowie każdego gatunku mogą tym szybciej wzrastać w liczbę, im bardziej zróżnicowani są pod względem sposobu życia i organizacji, im liczniejsze zatem i im różnorodniejsze miejsca mogą zająć w gospodarce przyrody, dobór naturalny będzie wykazywał stałą dążność do zachowywania najbardziej różniących się potomków każdego gatunku. Stąd też podczas długiego okresu takich przekształceń nieznaczne różnice właściwe odmianom należącym do jednego gatunku wzrosną do większych różnic, charakteryzujących gatunki należące do tego samego rodzaju. Nowe doskonalsze odmiany nieuchronnie zastąpią i wytępią dawniejsze, mniej doskonałe odmiany pośrednie, wskutek czego gatunki staną się przeważnie rzeczami wyraźniej określonymi i łatwo dającymi się odróżnić.

Gatunki panujące należące do obszerniejszych grup w każdej gromadzie dążą do wydania nowych, również panujących form, tak iż każda wielka grupa ma skłonność do tego, aby stać się jeszcze większą i bardziej zróżnicowaną pod względem swoich cech. Ponieważ jednak wszystkie grupy nie mogą się w taki sposób stale powiększać, bowiem wreszcie nie mogłyby się pomieścić na świecie, zatem grupy panujące wypierają grupy mniej rozpowszechnione. To dążenie wielkich grup do powiększania się i do zwiększania zróżnicowania cech, razem z nieuniknionym wskutek tego silnym wymieraniem innych grup, tłumaczy nam uszeregowanie wszystkich form życiowych w grupy podporządkowane innym grupom w obrębie kilku nielicznych wielkich gromad, które panuje przez cały czas. Wielki ten fakt zgrupowania wszystkich istot organicznych w tak zwany układ naturalny byłby dla nas zupełnie niezrozumiały ze stanowiska teorii stworzenia.

Ponieważ dobór naturalny działa tylko przez nagromadzanie nieznacznych, kolejnych korzystnych zmian, nie może on powodować wielkich i nagłych przemian; może się posuwać tylko powolnymi i małymi krokami. Stąd też zdanie „Natura non facit saltum271, z postępem nauki coraz bardziej potwierdzane, staje się na podstawie tej teorii łatwo zrozumiałe. Możemy następnie zrozumieć, dlaczego w całej naturze ten sam cel ogólny może być osiągnięty przez prawie nieskończoną różnorodność środków, gdyż każda raz osiągnięta właściwość będzie przez długi czas dziedziczona, a struktury już na wiele różnych sposobów zmienione muszą się przystosować do tego samego ogólnego celu. Jednym słowem pojmujemy, dlaczego przyroda jest tak rozrzutna pod względem różnorodności, a tak skąpa w nowości. Niepodobna by było jednak zrozumieć, dlaczego istnieje takie prawo przyrody, gdyby każdy gatunek był niezależnie stworzony.

Teoria ta tłumaczy nam także, zdaje mi się, liczne inne fakty. Jakie to dziwne, że ptak podobny do dzięcioła łowi owady na ziemi, że gęś górska, która nigdy nie pływa lub pływa tylko rzadko, ma płetwiaste stopy, że ptak podobny do drozda nurkuje i żywi się owadami wodnymi i że pewien petrel ma budowę odpowiadającą sposobowi życia alki i tak dalej w nieskończonej liczbie innych przypadków! Lecz przyjmując, że każdy gatunek dąży stale do wzrastania w liczbę, a dobór naturalny zawsze jest gotowy do przystosowywania powoli zmieniającego się potomstwa każdego gatunku do wszelkich nie zajętych jeszcze, lub też niezupełnie zajętych miejsc w przyrodzie, przestajemy się dziwić tym faktom, a możemy je nawet przewidywać.

Możemy do pewnego stopnia zrozumieć, dlaczego tak powszechnie panuje w przyrodzie piękno, gdyż można to w większości przypisać działaniu doboru. Takie piękno, zgodne z naszymi pojęciami nie jest jednak powszechne, z czym musi zgodzić się każdy, kto spojrzy na niektóre jadowite węże, niektóre ryby, niektóre wstrętne nietoperze, przedstawiające wykrzywioną podobiznę twarzy ludzkiej. Dobór płciowy nadał najjaskrawsze barwy, szykowne wzory i inne ozdoby samcom, a niekiedy obu płciom u wielu ptaków, motyli i innych zwierząt. Uczynił on głos samców wielu ptaków harmonijnym dla ich samic, a także dla naszych uszu. Kwiaty i owoce uzyskały jaskrawe barwy kontrastujące z zielenią liści, aby owady łatwo dostrzegały kwiaty, odwiedzały je i zapylały i aby nasiona owoców były roznoszone przez ptactwo. Skąd to pochodzi, że pewne barwy, dźwięki i kształty sprawiają przyjemność człowiekowi i niższym zwierzętom, w jaki sposób poczucie piękna powstało w najprostszej swej formie, o tym wiemy tak samo mało, jak o tym, w jaki sposób pewne zapachy i smaki stały się po raz pierwszy przyjemne.

Ponieważ dobór naturalny działa przez współzawodnictwo, przystosowuje on i uszlachetnia mieszkańców każdego terenu tylko w porównaniu do pozostałych mieszkańców tego terenu; stąd też nie powinno nas dziwić, gdy gatunki jakiegoś terenu, według powszechnego poglądu stworzone i przystosowane specjalnie do tego terenu, zostają pokonane i wyparte przez zaaklimatyzowane formy pochodzące z innego obszaru. Nie powinniśmy się także dziwić, że wszelkie urządzenia w naturze nie są, na ile możemy ocenić, absolutnie doskonałe, jak choćby w przypadku ludzkiego oka, a nawet niektóre z nich są sprzeczne z naszym pojęciem doskonałości. Nie powinno nas dziwić, że żądło pszczoły, używane jako broń przeciw nieprzyjacielowi, powoduje jej śmierć, że trutnie wytworzone w tak wielkiej ilości do jednego tylko aktu, zostają później wytępione przez swe niepłodne siostry, że nasze drzewa iglaste marnują tak olbrzymie ilości pyłku, że królowa pszczół czuje instynktowną nienawiść do własnych płodnych córek lub też że gąsieniczniki karmią się żywym ciałem gąsienic itd. Ze stanowiska doboru naturalnego należałoby się raczej dziwić temu, że nie zauważono więcej takich przypadków braku absolutnej doskonałości.

Złożone i mało znane prawa rządzące powstawaniem odmian są te same, o ile wiemy, co prawa, które rządziły powstawaniem odrębnych gatunków. W obu przypadkach warunki fizyczne wywarły, jak się zdaje, pewien bezpośredni specyficzny wpływ, w jakim jednak stopniu, nie potrafimy powiedzieć. Kiedy zatem odmiany wkraczają na nowy obszar, uzyskują niekiedy niektóre z cech właściwych gatunkom tego siedliska. Zarówno na odmiany, jak i na gatunki używanie i nieużywanie wywierało, zdaje się, bardzo silny wpływ; bowiem niepodobna nie przyjąć tego, gdy widzimy kaczkę grubogłową ze skrzydłami prawie tak samo nienadającymi się do latania jak skrzydła kaczki domowej lub też gdy widzimy ryjącego, niekiedy ślepego gryzonia tukotuko, a potem pewne gatunki kretów, zwykle ślepe i mające oczy ukryte pod skórą, albo wreszcie, gdy widzimy ślepe zwierzęta zamieszkujące ciemne jaskinie Europy i Ameryki. U gatunków i odmian zmienność współzależna odgrywała, zdaje się, bardzo ważną rolę, tak że gdy pewna część ulegała przekształceniu, także inne części z konieczności się zmieniały. U gatunków i odmian występuje nieraz powrót do cech dawno utraconych. Jak niewytłumaczalne według teorii stworzenia jest sporadyczne pojawianie się smug na łopatkach i nogach różnych gatunków rodzaju konia i ich mieszańców! A jak łatwo objaśnić ten fakt, gdy przyjmiemy, że wszystkie te gatunki pochodzą od wspólnego pręgowanego przodka, podobnie jak wszystkie nasze domowe rasy gołębi pochodzą od błękitnego gołębia skalnego z czarnymi pasami na skrzydłach!

Jak można wytłumaczyć na podstawie powszechnego poglądu, głoszącego, że każdy gatunek został niezależnie stworzony, że cechy gatunkowe, czyli te, którymi różnią się od siebie gatunki należące do jednego rodzaju, są bardziej zmienne niż cechy rodzajowe, takie same u wszystkich gatunków danego? Dlaczego np. barwa kwiatu jest bardziej zmienna u gatunków należących pewnego rodzaju, kiedy gatunki tego rodzaju różnią się barwą kwiatów, niż kiedy wszystkie gatunki tego rodzaju mają tę samą barwę kwiatów?

Jeśli gatunki są tylko silnie zróżnicowanymi odmianami, których cechy osiągnęły wysoki stopień stałości, wszystko to staje się jasne; bowiem od czasu oddzielenia się od wspólnego przodka uległy one w swych cechach pewnym zmianom, przez które stały się gatunkowo różne, i dlatego też te same cechy z większym prawdopodobieństwem zmienią się ponownie niż cechy rodzajowe, które od bardzo już dawnego czasu były dziedziczone bez zmian. Za pomocą teorii stworzenia niepodobna wyjaśnić, dlaczego cecha rozwinięta u tylko jednego gatunku danego rodzaju w sposób niezwykły, a zatem, jak możemy naturalnie sądzić, bardzo ważna, jest bardziej skłonna do zmienności; tymczasem według mego poglądu część ta od czasu oddzielenia się różnych gatunków od wspólnego przodka uległa niezwykle silnej zmienności i przemianom i dlatego właśnie oczekiwać należy jeszcze dalszej jej zmienności. Przeciwnie zaś może się też zdarzyć, że pewna część rozwinięta w najbardziej niezwykły sposób, jak np. skrzydło nietoperza, nie jest bardziej zmienna niż jakakolwiek inna część, jeśli ta część jest wspólna wielu zależnym formom, czyli gdy była dziedziczona przez bardzo długi czas; bowiem w tym przypadku ustaliła się wskutek długotrwałego doboru naturalnego.

Rzućmy okiem na instynkty, a pomimo że niektóre z nich są bardzo dziwne, teorii naturalnego doboru nieznacznych i stopniowych korzystnych przemian nie nastręczają jednak większych trudności niż szczegóły cielesne. Możemy na podstawie tej teorii zrozumieć, dlaczego przyroda tylko stopniowo obdarza różne zwierzęta, należące do tej samej gromady, rozmaitymi instynktami. Starałem się wykazać, jak wiele światła rzuca zasada stopniowego rozwoju na zachwycające zdolności budowlane pszczoły. Przyzwyczajenie niewątpliwie odgrywa często rolę przy modyfikacji instynktów, ale nie jest niezbędne, jak to widać na przykładach na owadów bezpłciowych, niepozostawiających potomstwa, które dziedziczyłoby skutki długotrwałego przyzwyczajenia. Na podstawie poglądu, że wszystkie gatunki jednego rodzaju pochodzą od wspólnego przodka, od którego odziedziczyły wiele wspólnych cech, możemy zrozumieć, dlaczego gatunki pokrewne rozwijające się w zupełnie odmiennych warunkach życiowych mają prawie takie same instynkty, dlaczego np. drozdy z podzwrotnikowych i umiarkowanych części Ameryki Południowej wyścielają swe gniazda mułem podobnie jak nasze gatunki brytyjskie. Uznając pogląd, iż instynkty zostały nabyte powoli drogą doboru naturalnego, nie powinniśmy się dziwić, jeśli niektóre z nich są jeszcze niedoskonałe i zawodne i jeśli niektóre są dla innych zwierząt szkodliwe.

Jeśli gatunki są tylko wyraźnie zaznaczonymi i stałymi odmianami, pojmujemy natychmiast, dlaczego ich potomstwo, które powstało drogą krzyżowania, podlega tym samym złożonym prawom, co potomstwo uzyskane z krzyżowania powszechnie uznawanych odmian, np. pod względem rodzaju i stopnia podobieństwa do rodziców, zlewania się wzajemnego po kilkakrotnym krzyżowaniu i pod innymi podobnymi względami. Podobieństwo to byłoby niezwykłym faktem, gdyby gatunki miały być stworzone niezależnie od siebie, a odmiany powstały wskutek działania drugorzędnych praw.

Jeśli zgodzimy się na to, iż dane geologii są w najwyższym stopniu niezupełne, to wówczas znane nam z tych danych fakty wyraźnie świadczą za teorią pochodzenia drogą powolnych przemian. Nowe gatunki wstępowały na scenę powoli i w kolejnych odstępach czasu, a wielkość przemian, jakim ulegały w ciągu jednakowych okresów czasu, jest u różnych grup bardzo rozmaita. Wygasanie gatunków lub całych grup gatunków, które w historii świata organicznego odgrywało tak wielką rolę, wynika prawie nieuchronnie z zasady doboru naturalnego, gdyż formy stare zostają zastąpione przez nowe i udoskonalone. Ani pojedyncze gatunki, ani też grupy gatunków nie pojawiają się na nowo, gdy zwykły łańcuch pokoleń zostanie raz przerwany. Stopniowe rozprzestrzenianie się form panujących przy powolnym przekształcaniu się ich potomków powoduje, iż formy życia ulegały przemianom jednocześnie na całej powierzchni ziemi. Fakt, że szczątki kopalne w każdej formacji są pod względem swoich cech pośrednie pomiędzy skamieniałościami formacji leżących pod nią i nad nią, łatwo wyjaśnić ich pośrednim stanowiskiem w szeregu rozwojowym. Wielkiej doniosłości fakt, że wszystkie organizmy wymarłe można klasyfikować razem z istotami żyjącymi, stanowi naturalny wynik tego, iż żyjące oraz wymarłe istoty są potomkami wspólnych przodków. Ponieważ na ogół w ciągu długiego przebiegu rozwoju drogą przekształceń gatunki rozeszły się w swych cechach, możemy zrozumieć, dlaczego dawniejsze formy lub wcześniejsi przodkowie każdej grupy często zajmują stanowisko do pewnego stopnia pośrednie pomiędzy żyjącymi obecnie grupami. Formy nowsze uważane bywają na ogół za stojące na wyższym szczeblu rozwoju niż dawniejsze; a muszą one rzeczywiście stać wyżej, gdyż późniejsze i bardziej udoskonalone formy pokonały w walce o byt formy dawniejsze i mniej udoskonalone. Narządy ich są też na ogół bardziej wyspecjalizowane do różnych czynności. Fakt ten najzupełniej się zgadza z tym, że liczne istoty obecnie jeszcze posiadają prostą i mało udoskonaloną organizację, odpowiadającą prostym warunkom życia, zgadza się także z tym, że niektóre formy cofnęły się w swojej organizacji, dlatego że na każdym stopniu rozwoju lepiej przystosowywały się do zmienionego i uproszczonego sposobu życia. Wreszcie staje się zrozumiałe dziwne prawo długotrwałości form pokrewnych na tym samym kontynencie, jak np. torbaczy w Australii, zwierząt bezzębnych w Ameryce itp., gdyż na tym samym lądzie formy obecnie żyjące oraz wymarłe są ściśle spokrewnione przez wspólne pochodzenie.

Co do rozmieszczenia geograficznego, to jeśli przyjmiemy, że w ciągu długich okresów czasu, wskutek dawniejszych zmian klimatycznych i geograficznych oraz działania licznych przypadkowych i nieznanych środków rozmieszczenia, odbywały się wielkie wędrówki z jednej części świata do drugiej, zrozumiemy wówczas na podstawie teorii pochodzenia drogą ciągłych przemian większość najważniejszych faktów dotyczących rozmieszczenia organizmów. Możemy zrozumieć, dlaczego istnieje tak uderzające podobieństwo rozmieszczenia geograficznego istot organicznych w przestrzeni oraz ich geologicznego następstwa w czasie; bowiem w obu przypadkach istoty te są połączone wzajemnie więzami łańcucha pokoleń, a sposoby przekształceń były te same. Pojmujemy całe znaczenie zadziwiającego faktu uderzającego każdego podróżnika, że na tym samym kontynencie w najbardziej różnych warunkach, w okolicach gorących i mroźnych, w górach i w dolinach, na bagnach i na pustyniach większość mieszkańców należących do każdej z wielkich grup jest najwidoczniej ze sobą spokrewniona; są oni bowiem zwykle potomkami tych samych przodków i pierwszych kolonistów. Przyjmując zasadę dawniejszych wędrówek, w większości przypadków w połączeniu z późniejszymi przekształceniami, pojmujemy, uwzględniając okres lodowcowy, tożsamość niektórych roślin i bliskie pokrewieństwo wielu innych w najodleglejszych górach oraz w południowej i północnej strefie umiarkowanej, a także bliskie pokrewieństwo niektórych mieszkańców mórz w północnych i południowych szerokościach stref umiarkowanych, mimo oddzielenia ich od siebie całym oceanem międzyzwrotnikowym. A chociaż dwie okolice mogą mieć tak bardzo podobne warunki fizyczne, tylko tego mogą wymagać te same gatunki, nie powinniśmy się dziwić, jeśli ich mieszkańcy bardzo się różnią między sobą, jeśli okolice te podczas długich okresów były zupełnie od siebie izolowane; gdyż skoro stosunki wzajemne organizmów są zależnościami najważniejszymi ze wszystkich, a obydwie te okolice przyjmowały zapewne w różnych czasach i w różnym stosunku osadników z trzeciej okolicy lub na przemian z jednej od drugiej, przebieg przekształceń na tych obu obszarach będzie nieuchronnie odmienny.

Przyjmując pogląd o wędrówkach z następującymi potem przekształceniami, możemy zrozumieć, dlaczego wyspy oceaniczne zamieszkałe są przez tylko nieliczne gatunki, z których wiele stanowi formy szczególne lub endemiczne. Widzimy wyraźnie, dlaczego gatunki należące do takich grup zwierzęcych, które nie mogą przebywać wielkich przestrzeni oceanu, jak żaby i ssaki lądowe, nie zamieszkują wysp oceanicznych i dlaczego z drugiej strony nowe i szczególne gatunki nietoperzy, zwierząt mogących przebyć ocean, występują tak często na wyspach bardzo oddalonych od jakiegokolwiek kontynentu. Takie fakty, jak obecność szczególnych gatunków nietoperzy i brak wszelkich innych ssaków lądowych na wyspach oceanicznych są zupełnie niewytłumaczalne na podstawie teorii niezależnych aktów stworzenia.

Istnienie blisko ze sobą spokrewnionych lub zastępczych gatunków na dwóch okolicach wskazuje, z punktu widzenia teorii wspólnego pochodzenia drogą powolnych przemian, że ta sama forma rodzicielska zamieszkiwała przedtem obie okolice; a stwierdzamy prawie bez wyjątku, że gdzie wiele blisko spokrewnionych ze sobą gatunków zamieszkuje dwie okolice, tam też w obu okolicach żyją jednocześnie niektóre gatunki identyczne. Gdzie zaś występują liczne spokrewnione ze sobą, lecz wyraźnie odmienne gatunki, tam istnieją także liczne wątpliwe formy i odmiany tych samych grup. Jest też prawo bardzo powszechne, mówiące, że mieszkańcy każdej okolicy spokrewnieni są z mieszkańcami tej najbliższej okolicy, z której nastąpiła prawdopodobnie wędrówka. Stosuje się to do prawie wszystkich roślin i zwierząt archipelagu Galapagos, wyspy Juan Fernandez i innych wysp amerykańskich, spokrewnionych w uderzający sposób z mieszkańcami sąsiedniego lądu stałego Ameryki, podobnie jak do mieszkańców Archipelagu Zielonego Przylądka i innych wysp afrykańskich, spokrewnionych z mieszkańcami stałego lądu Afryki. Trzeba przyznać, że fakty te byłyby zupełnie niewytłumaczalne w oparciu o teorię stworzenia.

Jak widzieliśmy, fakt, że wszystkie dawniejsze i obecne istoty organiczne mogą być w obrębie kilku wielkich gromad uporządkowane w grupy podporządkowane innym grupom, przy czym grupy wymarłe zajmują często stanowisko pośrednie pomiędzy współczesnymi, można wyjaśnić teorią doboru naturalnego wraz z pozostającymi z nią w związku zjawiskami wymierania oraz rozbieżności cech. Ta sama teoria tłumaczy także, dlaczego wzajemne pokrewieństwo form wewnątrz każdej gromady jest tak skomplikowane i powikłane. Tłumaczy ona, dlaczego pewne cechy są o wiele bardziej przydatne przy klasyfikacji niż inne; dlaczego cechy przystosowawcze, chociaż bardzo ważne dla istoty żywej, mają niezmiernie małą wagę przy klasyfikacji; dlaczego cechy dotyczące narządów szczątkowych, chociaż narządy te do niczego nie służą ustrojowi, mają częstokroć wysoką wartość klasyfikacyjną i dlaczego cechy zarodka mają nieraz wartość największą. Prawdziwe pokrewieństwo wszystkich organizmów w przeciwieństwie do podobieństwa zależnego od przystosowań wynika z dziedziczności, czyli ze wspólnoty pochodzenia. Układ naturalny jest uporządkowaniem genealogicznym, przy czym osiągnięte stopnie różnic oznaczone są terminami: odmiany, gatunki, rodzaje, rodziny itd., zaś linie pochodzenia musimy odnajdywać na podstawie cech najbardziej stałych, bez względu na ich jakość i na ich znaczenie życiowe.

Fakt, iż w ręce ludzkiej, w skrzydle nietoperza, w płetwie morświna i w nodze konia kości są ułożone według tego podobnego planu, że jednakowa liczba kręgów tworzy szyję żyrafy i słonia oraz niezliczone inne podobne fakty wyjaśnia od razu teoria pochodzenia drogą kolejnych nieznacznych przekształceń. Podobieństwo planu budowy skrzydła i nogi nietoperza, pomimo iż części te są używane do tak różnych czynności, szczęk i nóg krabów, płatków korony, pręcików i słupków kwiatów — podobnie w znacznym stopniu staje się zrozumiałe z punktu widzenia poglądu o powolnej przemianie części lub narządów, które u wspólnego przodka każdej z tych grup były początkowo jednakowe. Gdy przyjmiemy zasadę, że powolne przemiany nie zawsze występują we wczesnym wieku i dziedziczone zostają w odpowiednim, a nie we wczesnym okresie życia, staje się jasne, dlaczego zarodki ssaków, ptaków, gadów i ryb są tak bardzo do siebie podobne, a tak niepodobne do swych form dorosłych. Możemy przestać się dziwić, że zarodek oddychającego powietrzem ssaka lub ptaka ma szczeliny skrzelowe i tętnice przebiegające łukowato, podobnie jak ryba oddychająca za pomocą dobrze rozwiniętych skrzeli powietrzem rozpuszczonym w wodzie.

Nieużywanie, wspomagane czasami przez dobór naturalny, prowadzi często do zanikania narządu, gdy stał się zbyteczny przy zmianie sposobu życia lub w zmienionych warunkach życiowych, a to daje nam właściwe wyobrażenie o znaczeniu narządów szczątkowych. Lecz nieużywanie i dobór naturalny działają zazwyczaj na każdą istotę wtedy dopiero, gdy osiągnęła dojrzałość oraz samodzielność w walce o byt. We wczesnym zaś wieku będą one wywierać tylko nieznaczny wpływ na narząd, a stąd też narząd w takim wczesnym wieku nie zmniejszy się i nie zaniknie. Na przykład cielę ma zęby w górnej szczęce, które nie przerzynają dziąseł; jest to dziedzictwo po dawnym przodku, który miał dobrze rozwinięte zęby, a możemy przyjąć, że zęby te ulegały stopniowemu zanikowi u zwierzęcia dojrzałego przez wiele kolejnych pokoleń wskutek nieużywania, bowiem język, podniebienie i wargi zostały doskonale przystosowane przez dobór naturalny do skubania paszy ich bez pomocy, gdy tymczasem u cielęcia zęby te pozostały nienaruszone i na zasadzie dziedziczenia w odpowiednim wieku przekazują się od odległych czasów aż do naszych dni.

Gdybyśmy przyjęli, iż każda istota organiczna została oddzielnie stworzona wraz ze wszystkimi swymi poszczególnymi częściami, jakże kompletnie niezrozumiały stałby się dla nas fakt, że narządy noszące na sobie wyraźne piętno nieużyteczności, jak np. ukryte w dziąsłach zęby zarodka cielęcia lub też pomarszczone skrzydła pod zrośniętymi ze sobą pokrywami wielu chrząszczy, występują tak często.

Powtórzyłem pokrótce fakty i rozumowania, jakie doprowadziły mnie do niewzruszonego przekonania, że gatunki ulegały przemianom w ciągu długiej drogi swego rozwoju rodowego. Działo się to za pośrednictwem naturalnego doboru licznych kolejnych, nieznacznych, pożytecznych zmian, przy silnym współdziałaniu dziedzicznych skutków używania i nieużywania części, a także w mniejszym stopniu, to jest w odniesieniu do struktur przystosowawczych, zarówno przeszłych, jak i obecnych, bezpośredniego działania warunków zewnętrznych i zmian, które z powodu naszej nieświadomości wydają nam się powstawać samorzutnie. Wydaje się, że uprzednio niewystarczająco doceniałem częstość i doniosłość tych ostatnich rodzajów zmienności jako czynników prowadzących do stałych przekształceń w budowie, niezależnie od doboru naturalnego. Ponieważ zaś moje wnioski były w ostatnich czasach wielokrotnie błędnie przedstawiane i utrzymywano, że przekształcenia gatunków przypisuję wyłącznie doborowi naturalnemu, pozwolę więc sobie zauważyć, że tak w pierwszym wydaniu dzieła, jak też w późniejszych zamieściłem w najbardziej rzucającym się w oczy miejscu, a mianowicie pod koniec wstępu, następujące słowa: „Jestem przekonany, że dobór naturalny jest najważniejszym, chociaż nie wyłącznym czynnikiem przekształcania gatunków”. To jednak nic nie pomogło. Wielka jest siła ustawicznie błędnego przedstawiania rzeczy; lecz historia wiedzy uczy, że siła ta na szczęście nie jest długotrwała.

Niepodobna przypuścić, aby błędna teoria mogła wyjaśnić w tak zadowalający sposób wszystkie powyższe przedstawione obszerne grupy faktów, jak wyjaśnia je teoria doboru naturalnego. Zarzucano mi niedawno, że ten sposób dowodzenia jest zawodny; lecz jest to metoda używana pospolicie w ocenianiu zwykłych zjawisk życia, którą często stosowali także najwięksi przyrodnicy. Taką drogą doszła nauka do falowej teorii światła, a pogląd o obrocie Ziemi dookoła własnej osi aż do niedawna nie był poparty żadnym bezpośrednim dowodem272. Nie jest to żaden poważny zarzut, że nauka aż dotąd nie wyjaśniła jeszcze o wiele trudniejszego pytania, dotyczącego mianowicie istoty i początku życia. Któż potrafi wyjaśnić, co jest istotą przyciągania grawitacyjnego? Chociaż Leibnitz oskarżył kiedyś Newtona o to, że wprowadza „do filozofii tajemne właściwości i cuda”, to jednak nikt teraz nie ma zastrzeżeń wobec wyciągania wniosków wynikających z tego nieznanego czynnika przyciągania.

Nie widzę żadnego poważnego powodu, dla którego poglądy wypowiedziane w tym dziele miałyby obrażać czyjekolwiek uczucia religijne. Aby ukazać, jak przemijające są podobne wrażenia, wystarczy przypomnieć sobie, że największe odkrycie ducha ludzkiego, a mianowicie prawo przyciągania grawitacyjnego, zakwestionował także Leibnitz „jako podważające religię naturalną oraz objawienie”. Pewien znakomity pisarz i duchowny pisał do mnie, że „stopniowo przekonał się, iż tak samo wzniosłą ideą Bóstwa jest wiara w stworzenie kilku tylko form rodowych, zdolnych do samodzielnego rozwoju w inne niezbędne formy, jak i wiara w ciągle nowe akty stworzenia niezbędne do wypełniania luk, jakie powstały wskutek działania Jego praw”.

Ale dlaczego, można spytać, do niedawna prawie wszyscy znakomici przyrodnicy i geologowie nie wierzyli w zmienność gatunków? Nie można przecież twierdzić, że istoty organiczne w stanie natury nie ulegają zmienności; nie można dowieść, że wielkość zmian zachodzących w ciągu długiego czasu jest ograniczona; nie wyznaczono dotąd wyraźnej granicy i nie można jej przeprowadzić pomiędzy pomiędzy gatunkami i wyraźnymi odmianami. Niepodobna twierdzić, że gatunki przy krzyżowaniu są stale niepłodne, a odmiany niezmiennie płodne, ani też że niepłodność stanowi jakiś szczególny dar i oznakę stworzenia. Wiara w to, iż gatunki są tworami niezmiennymi, była prawie nieunikniona dopóty, dopóki przypisywano ziemi krótki tylko czas istnienia; ale obecnie, gdy wyrobiliśmy sobie pewne pojęcie o długości tego czasu, zbyt skłonni jesteśmy do przypuszczenia bez wszelkiego nawet dowodu, że kronika geologiczna tak jest zupełna, iż dałaby nam wyraźny dowód zmienności gatunków, gdyby takowa miała miejsce.

Główna jednak przyczyna naturalnej naszej niechęci do przyjęcia, iż jeden gatunek wydał drugi, zupełnie różny, wynika stąd, że zazwyczaj niechętnie przyjmujemy wszelkie znaczniejsze zmiany, jeśli nie dostrzegamy stopni pośrednich. Jest to ta sama trudność, jaką odczuwali niektórzy geologowie, kiedy Lyell wysunął pogląd, że długie pasma urwisk wewnątrz lądu oraz wielkie doliny zostały utworzone i wyżłobione przez siły do dziś jeszcze działające. Duch ludzki nie może wyobrazić sobie w pełni znaczenia wyrazów „milion lat”, nie może zliczyć ani uświadomić sobie całej potęgi działania wielu drobnych przemian, jakie nagromadziły się podczas niemal nieskończonej liczby pokoleń.

Chociaż jestem całkowicie przekonany o słuszności poglądów zawartych w zwięzłej formie w tym dziele, nie spodziewam się bynajmniej przekonać o tym wytrawnych przyrodników, których umysły wypełnione są mnogością faktów rozpatrywanych w ciągu wielu lat z punktu widzenia poglądów wprost przeciwnych do moich. Tak łatwo naszą nieświadomość ukryć pod takimi wyrażeniami jak „plan stworzenia”, „jedność typu” itp. i myśleć, że się coś w ten sposób wyjaśnia, podczas gdy w rzeczywistości jeszcze raz wyraża się te same fakty. Kto jest z natury skłonny do nadawania większej wartości niewyjaśnionym trudnościom niż wyjaśnieniu pewnej liczby faktów, ten z pewnością odrzuci moją teorię. Na niektórych przyrodników, którzy mają bardziej giętki umysł i już zaczęli wątpić w niezmienność gatunków, dzieło to wywrze może pewien wpływ, ale z wiarą spoglądam na przyszłość, na młodych, podążających naprzód przyrodników, którzy zdolni będą do bezstronnego osądzenia tej kwestii. Kto przyjmie pogląd, że gatunki są zmienne, ten uczyni wielką przysługę nauce przez sumienne wyznanie swego przekonania, gdyż tylko w taki sposób może zostać usunięte całe brzemię przesądów ciążących nad tą kwestią.

Niektórzy wybitni przyrodnicy jeszcze niedawno utrzymywali, że wielka liczba domniemanych gatunków należących do różnych rodzajów nie stanowi prawdziwych gatunków, ale że pozostałe stanowią rzeczywiste, tj. niezależnie stworzone gatunki. Jest to, zdaje mi się, wniosek dziwny. Przypuszczają oni, że mnóstwo form — które sami uważali niedawno za specjalnie stworzone i które obecnie jeszcze uważane są za takie przez większość przyrodników, a mają tym samym wszystkie zewnętrzne charakterystyczne cechy gatunków — wytworzone zostało przez zmienność, nie ośmielają się jednak poglądu tego zastosować i do innych, nieznacznie tylko różniących się form. Pomimo to nie twierdzą oni jednak, że potrafią podać definicję czy tylko domysł co do tego, które formy życiowe zostały stworzone, które zaś powstały tylko wskutek wtórnych praw. Uznają w jednym przypadku przemianę za vera causa, a odrzucają ją dowolnie w drugim, nie wskazując rozróżnienia między obu przypadkami. Nadejdzie dzień, kiedy będzie się to przytaczać jako szczególny przykład zaślepienia przez z góry powzięte poglądy. Pisarzy tych, zdaje mi się, cudowny akt stworzenia nie zaskakuje bardziej niż zwykły poród. Ale czyż rzeczywiście sądzą oni, że w niezliczonych momentach historii ziemi rozkazywano pewnym atomom pierwiastków, by nagle połączyły się w żywe tkanki? Czy sądzą oni, że w każdym przypuszczalnym akcie stworzenia powstał tylko jeden osobnik czy wiele? Czy nieskończenie rozliczne gatunki roślin i zwierząt zostały stworzone w postaci nasion i jaj, czy też jako osobniki dojrzałe? I czy ssaki zostały stworzone z fałszywym śladem sposobu odżywiania się w łonie matki?273 Bez wątpienia na niektóre z tych pytań nie zdołają odpowiedzieć ci, co wierzą w zjawienie się czy też w stworzenie tylko niewielu form życia lub też tylko pewnej pojedynczej formy. Różni autorzy utrzymywali, że tak samo łatwo jest uwierzyć w stworzenie miliona istot, jak i jednej, lecz zasada filozoficzna Maupertuisa o „najmniejszym działaniu” skłania nas raczej do przyjęcia mniejszej liczby; a z pewnością nie powinniśmy przypuszczać, że niezliczona ilość istot w każdej wielkiej gromadzie stworzona została z oczywistymi, lecz nieprawdziwymi cechami pochodzenia od wspólnego przodka.

Przypominając dawny stan rzeczy, wypowiedziałem w poprzednich rozdziałach i w innych miejscach kilka zdań, z których wynika, że przyrodnicy wierzą w oddzielne stworzenie każdego gatunku, za co zostałem bardzo mocno zganiony. Bez wątpienia jednak takie było powszechne przekonanie, gdy pojawiło się pierwsze wydanie niniejszego dzieła. Rozmawiałem dawniej z bardzo wieloma przyrodnikami o kwestii ewolucji i ani razu nie spotkałem się z przychylnym porozumieniem. Możliwe, że niektórzy z nich wierzyli wówczas w ewolucję, lecz albo milczeli, albo wyrażali się tak dwuznacznie, że niełatwo było zrozumieć ich poglądy. Obecnie sytuacja się całkowicie zmieniła i prawie każdy przyrodnik przyjmuje wielką zasadę ewolucji. Istnieją jednak tacy, którzy nadal sądzą, że gatunki zrodziły nagle, w sposób zupełnie niewyjaśniony, nowe i zupełnie różne formy. Jak jednak próbowałem wykazać, można by przytoczyć ważne dowody przemawiające przeciw wielkim i nagłym przekształceniom. Z naukowego punktu widzenia i ze względu na dalsze badania pogląd, że nowe formy rozwinęły się nagle w nieznany sposób z dawnych i bardzo różnych form, niewiele tylko przewyższa dawną wiarę w powstanie gatunków z pyłu ziemi.

Można jeszcze spytać, jak dalece rozciągam naukę o przemianie gatunków? Na pytanie to trudno jest odpowiedzieć, ponieważ im bardziej różnią się rozpatrywane przez nas formy, tym bardziej stają się nieliczne i słabsze dowody przemawiające za wspólnotą ich pochodzenia. Jednak niektóre ważne dowody mają bardzo rozległe zastosowanie. Wszyscy członkowie całych gromad są połączeni więzami pokrewieństwa i wszyscy mogą zostać zaklasyfikowani według tej samej zasady: podzieleni na pewne grupy podporządkowane innym grupom. Szczątki kopalne wypełniają nieraz sobą wielkie luki pomiędzy żyjącymi rzędami układu.

Narządy w stanie szczątkowym wskazują wyraźnie, że przodek musiał mieć te same narządy w stanie zupełnie rozwiniętym; stąd też istnienie ich dowodzi w niektórych przypadkach olbrzymich przemian u potomków. W całych gromadach nieraz niektóre struktury zbudowane są według wspólnego typu, a w bardzo wczesnym wieku zarodki są do siebie ściśle podobne. Dlatego też nie wątpię, że teoria pochodzenia drogą powolnych przekształceń obejmuje wszystkich członków tej samej wielkiej gromady lub królestwa. Sądzę, że zwierzęta pochodzą od najwyżej czterech lub pięciu, zaś rośliny od tyluż lub od jeszcze mniejszej liczby przodków.

Analogia zaprowadziłaby mnie jeszcze o krok dalej, a mianowicie do przypuszczenia, że wszystkie rośliny i zwierzęta pochodzą od jednego tylko prototypu. Jednak analogia mogłaby tu być błędną przewodniczką. Pomimo to wszakże, wszystkie istoty żyjące mają ze sobą wiele wspólnego w składzie chemicznym, w budowie komórkowej, w prawach wzrostu oraz we wrażliwości na szkodliwe wpływy. Widzimy to nawet w tak drobnym fakcie jak ten, że ta sama trucizna w jednakowy sposób działa na rośliny i zwierzęta lub też że jad wydzielany przez galasówkę274 powoduje potworne narośle na dzikiej róży oraz na dębie. U wszystkich istot organicznych, wyjąwszy być może najniższe, rozmnażanie się płciowe jest, zdaje się, w zasadzie podobne. U wszystkich, o ile dotąd wiadomo, pęcherzyk zarodkowy jet taki sam. Stąd też każdy organizm zaczyna się od wspólnego początku. A nawet jeśli chodzi o podział istot żyjących na dwie główne grupy, na królestwo roślin i zwierząt, znane są niektóre formy niższe tak pośrednie pod względem swych cech, że przyrodnicy nie mogli się zgodzić, do którego królestwa należy je zaliczyć; profesor Asa Gray zauważył, że „spory i inne służące do rozmnażania części wielu glonów niższych wiodą początkowo życie zwierzęce, później zaś bezsprzecznie roślinne”. Stosownie do zasad doboru naturalnego i rozbieżności cech nie jest niemożliwe, że zarówno zwierzęta, jak i rośliny rozwinęły się z takich niższych form pośrednich. A jeśli się na to zgodzimy, musimy też założyć, że wszystkie istoty organiczne, jakie kiedykolwiek żyły na ziemi, pochodzą od jakiejś wspólnej formy pierwotnej. Wniosek ten jednak opiera się tylko na analogii i nie jest rzeczą zasadniczą, czy go przyjmiemy, czy też nie. Bez wątpienia jest możliwe, jak to zauważył G. H. Lewes, że na samym początku istnienia życia rozwinęły się od razu liczne różnorodne formy; jeśli jednak było tak rzeczywiście, w takim razie należy wnosić, że tylko bardzo nieliczne z nich pozostawiły po sobie zmienione potomstwo. Jak to już bowiem zaznaczyliśmy wyżej, w odniesieniu do członków każdego wielkiego królestwa, jak kręgowców, stawonogów itd., mamy stanowcze dowody w postaci ich tworów embrionalnych, homologicznych i szczątkowych, że wszyscy członkowie każdego z tych królestw pochodzą od jednego wspólnego przodka.

Jeśli poglądy wypowiedziane przeze mnie w niniejszym dziele oraz przez pana Wallace’a, lub też analogiczne zapatrywania na pochodzenie gatunków, zostaną powszechnie przyjęte, można już z góry przewidzieć, że w historii naturalnej nastąpi wielki przewrót. Systematycy będą mogli jak dotąd oddawać się swym pracom, ale nie będą już dręczeni widmem wątpliwości, czy ta lub owa forma jest prawdziwym gatunkiem. Stanowić to będzie, a mówię z własnego doświadczenia, niemała ulgę. Ustaną niekończące się dyskusje, czy pięćdziesiąt angielskich odmian maliny stanowi rzeczywiście osobne gatunki. Systematycy będą musieli tylko rozstrzygnąć (co wcale jednak nie jest łatwe), czy pewna forma jest dostatecznie stała lub dostatecznie różna od innych form, aby mogła być ściśle określoną, jeśli zaś tak jest, to czy różnice są dostatecznie ważne, aby zasługiwała na nazwę gatunku. Ten ostatni punkt wymagać będzie o wiele ściślejszego niż dotąd rozważania, gdyż obecnie najdrobniejsze różnice pomiędzy dwiema formami, jeśli takowe nie zlewają się ze sobą przez formy przejściowe, wystarczają dla większości przyrodników, aby obie formy podnieść do stopnia gatunku.

Będziemy zatem musieli przyjąć, że jedyna różnica pomiędzy gatunkami i wyraźnymi odmianami polega tylko na tym, iż te ostatnie, jak wiemy lub też jak uważamy, są dziś jeszcze połączone ze sobą przez ogniwa przejściowe, gdy tymczasem gatunki były dawniej w ten sposób połączone. Nie chcąc zatem pomijać w rozważaniach obecnie jeszcze istniejących ogniw przejściowych pomiędzy jakimikolwiek dwiema formami, zmuszeni będziemy staranniej rozważać i wyżej oceniać obecne stopienie różnicy pomiędzy nimi. Bardzo możliwe, że formy powszechnie uznawane dziś jako zwykłe odmiany w przyszłości będą zasługiwać na miano gatunków, a w takim przypadku język naukowy zeszedłby się z pospolicie używanym. Jednym słowem musielibyśmy gatunki traktować w taki sam sposób, jak dziś traktują przyrodnicy rodzaje, uważając je za tylko za sztuczne grupy, wprowadzone dla wygody. Nie jest to może wesoła perspektywa, ale przynajmniej będziemy zwolnieni od daremnych poszukiwań nieznanej i niemożliwej do odkrycia istoty terminu „gatunek”.

Inne, ogólniejsze gałęzie historii naturalnej bardzo zyskają na znaczeniu. Używane przez przyrodników wyrażenia: związek, pokrewieństwo, jedność typu, stosunek rodowy, morfologia, cechy przystosowawcze, narządy szczątkowe i zanikłe itd. przestaną być przenośniami i otrzymają jasne, wyraźne znaczenie. Jeśli na istotę organiczną przestaniemy spoglądać tak, jak dziki na okręt wojenny, jako na coś przewyższającego możność pojmowania, jeśli każdemu tworowi przyrody przyznamy długie dzieje, jeśli każdą złożoną strukturę i każdy instynkt rozpatrywać będziemy jako sumę wielu pojedynczych, pożytecznych dla posiadacza właściwości, podobnie jak widzimy w każdym wielkim wynalazku mechaniki produkt połączonej pracy, doświadczenia, rozumowania, a nawet błędów wielu pracowników, jeśli każdą istotę organiczną tak będziemy rozpatrywać: o ile ciekawsza (mówię to z własnego doświadczenia) stanie się wtedy historia naturalna!

Wielkie i prawie nietknięte jeszcze pole otworzy się dla badań przyczyn i praw zmienności, współzależności, skutków używania i nieużywania, bezpośredniego wpływu zewnętrznych warunków życia itd. Badanie tworów hodowlanych zyska niezmiernie wiele na wartości. Nowa odmiana otrzymana przez człowieka będzie stanowiła ważniejszy i ciekawszy przedmiot badań niż wzbogacenie niezliczonego już mnóstwa opisanych gatunków nowym gatunkiem. Nasza klasyfikacja stanie się, na ile to możliwe, genealogiczna i wtedy dopiero uwydatni rzeczywiście to, co można nazwać planem stworzenia. Zasady klasyfikacji staną się bez wątpienia prostsze, gdy będziemy mieli przed oczami określony cel. Nie posiadamy rodowodów ani też herbarzy i dlatego będziemy musieli wiele rozbieżnych linii rodowych odkrywać i badać w naszych genealogiach naturalnych za pośrednictwem od dawna dziedziczonych cech każdego z gatunków. Narządy szczątkowe z niekłamaną pewnością świadczyć będą o strukturach dawno zanikłych. Gatunki i grupy gatunków, które nazwano chwiejnymi, a które obrazowo można by nazwać żywymi skamieniałościami, pomogą nam nakreślić obraz dawnych form życia. Embriologia odsłoni nam budowę, do pewnego stopnia zaciemnioną, prototypu każdej wielkiej grupy.

Gdy będziemy przekonani, że wszystkie osobniki jednego gatunku i wszystkie blisko spokrewnione gatunki większości rodzajów w niezbyt odległym czasie powstały od wspólnego przodka i wywędrowały ze wspólnego miejsca urodzenia i gdy poznamy lepiej różnorodne sposoby wędrówek, wówczas przy pomocy światła, jakie rzuca i w przyszłości jeszcze rzuci geologia na dawne zmiany klimatu i poziomu powierzchni ziemi, z pewnością będziemy zdolni w zadziwiający sposób prześledzić dawne wędrówki mieszkańców ziemi. Nawet obecnie porównanie różnic pomiędzy mieszkańcami mórz po dwóch przeciwległych stronach kontynentu oraz natury różnorodnych mieszkańców tego lądu ze względu na znane sposoby ich wędrówek może rzucić pewne światło na dawną geografię.

Wzniosła nauka geologii traci na swej wspaniałości wskutek nadzwyczajnej niepełności danych. Skorupy ziemskiej wraz z zawartymi w jej wnętrzu szczątkami organicznymi nie należy uważać za bogate muzeum, lecz tylko za ubogi zbiór tworzony przypadkiem i w znacznych odstępach czasu. Należy uznać, że osadzenie się każdej wielkiej, bogatej w skamieniałości formacji zależy od niezwykłego zbiegu sprzyjających okoliczności, a przerwy pomiędzy kolejnymi okresami osadzania się odpowiadają olbrzymim okresom czasu. Jednakże będziemy w stanie zmierzyć do pewnego stopnia długość tych okresów przez porównanie ze sobą poprzedzających je i następujących po nich form organicznych. Na podstawie praw następstwa istot organicznych powinniśmy być ostrożni w próbach uznawania za ściśle jednoczesne dwu formacji, które nie zawierają wielu identycznych gatunków. Ponieważ gatunki powstawały i wymierały wskutek powoli działających i nadal trwających przyczyn, a nie wskutek cudownych aktów stworzenia, i ponieważ najważniejsza ze wszystkich przyczyn zmienności organicznej jest niemal zupełnie niezależna od zmienionych, a być może, i od nagle zmienionych warunków fizycznych, a mianowicie jest nią wzajemny stosunek pomiędzy jednym organizmem a drugim, przez co udoskonalenie jednego organizmu powoduje udoskonalenie lub wytępienie pozostałych — wynika stąd, że stopień przemiany szczątków kopalnych, jaka nastąpiła w następujących po sobie formacjach, może prawdopodobnie służyć za dobrą miarę względnej, choć nie rzeczywistej, długości czasu, który upłynął pomiędzy nimi. Liczne razem żyjące gatunki mogły jednak przez długi okres żyć niezmienione, gdy tymczasem pewne z nich, które powędrowały do nowych okolic i rozpoczęły walkę o byt z nowymi współzawodnikami, mogły ulec przemianom, dlatego więc nie powinniśmy przeceniać ścisłości miary czasu obliczonej na podstawie przemian organizmów.

Widzę w przyszłości otwierające się pola znacznie ważniejszych badań. Psychologia oprze się z pewnością na dobrze sformułowanym już przez Herberta Spencera zdaniu, że każdą umiejętność i każdą zdolność duchową można osiągnąć tylko stopniowo. Wiele światła padnie na kwestię pochodzenia człowieka i jego historię.

Najznakomitsi autorzy są, zdaje się, zupełnie zadowoleni z poglądu, iż każdy gatunek został niezależnie stworzony. Według mego zdania z prawami nadanymi materii przez Stwórcę bardziej się zgadza pogląd, że powstawanie i wymieranie dawniejszych i obecnych mieszkańców ziemi spowodowane zostało przyczynami wtórnymi, podobnymi do tych, jakie wywołują powstanie i śmierć osobnika.

Gdy patrzę na wszystkie istoty żyjące nie jako na oddzielnie stworzone, lecz jako na potomstwo w prostej linii niewielu przodków żyjących na długo przed osadzeniem się pierwszych pokładów kambryjskich, wydadzą mi się one przez to uszlachetnione. Sądząc z przeszłości, powinniśmy z ufnością przyjąć, że ani jeden z żyjących obecnie gatunków nie zachowa na odległą przyszłość swej niezmienionej postaci. Z żyjących obecnie gatunków tylko nieliczne pozostawią po sobie jakiekolwiek potomstwo w dalekiej przyszłości, gdyż sposób, w jaki wszystkie istoty organiczne ugrupowane są w układzie, dowodzi, że większość gatunków każdego rodzaju i wszystkie gatunki wielu rodzajów nie pozostawiły potomstwa po sobie, lecz całkowicie wyginęły. Możemy więc rzucić prorocze spojrzenie w przyszłość i przepowiedzieć, że najpospolitsze i najbardziej rozprzestrzenione gatunki w wielkich i panujących grupach każdej gromady przeżyją ostatecznie inne i wydadzą nowe gatunki panujące. Ponieważ wszystkie dzisiejsze formy żyjące są w prostej linii potomkami tych, które żyły dawno przed okresem kambryjskim, możemy być przeto przekonani, że prawidłowe następstwo pokoleń nigdy nie było przerwane i że nigdy żaden kataklizm nie zniszczył całego świata. Dlatego też możemy z pewną ufnością liczyć na długą bezpieczną przyszłość. Ponieważ zaś dobór naturalny działa tylko dla dobra każdej istoty, wszelkie dalsze cielesne i duchowe przymioty dążyć będą ku doskonałości.

Jakże zajmujące jest spoglądać na gęsto zarośnięte wybrzeże, pokryte różnego rodzaju roślinami, ze śpiewającym ptactwem w gąszczach, z krążącymi w powietrzu owadami, z pełzającymi w mokrej glebie robakami, i patrząc na wszystkie te tak wyszukanie zbudowane formy, tak różne i w tak złożony sposób od siebie zależne, pomyśleć, że powstały one wskutek praw działających wokół nas. Prawami tymi w najszerszym znaczeniu są: wzrost i rozmnażanie się, zawarta prawie w pojęciu rozmnażania się dziedziczność, zmienność wskutek bezpośrednich i pośrednich wpływów zewnętrznych warunków życia oraz używania i nieużywania narządów, tempo przyrostu tak wysokie, że prowadzące do walki o byt i wskutek tego do doboru naturalnego, który ze swej strony prowadzi do rozbieżności cech i wymierania form mniej udoskonalonych.

Tak więc z walki w przyrodzie, z głodu i śmierci, bezpośrednio wynika najwznioślejsze zjawisko, jakie jesteśmy w stanie pojąć, a mianowicie powstawanie wyższych form zwierzęcych. Jest to wzniosły zaiste pogląd, iż Stwórca natchnął życiem kilka form, lub jedną tylko, i że podczas gdy planeta nasza, podlegając ścisłym prawom ciążenia, dokonywała swych obrotów, z tak prostego początku zdołał się rozwinąć i wciąż jeszcze się rozwija nieskończony szereg form najpiękniejszych i najbardziej zadziwiających.

Przypisy:

1. naturalista (daw.) — badacz natury, przyrodnik. [przypis edytorski]

2. Arystoteles w swych Physicae Auscultationes (księga II, rozdział VIII, § 2) mówi, że deszcz nie pada po to, by zboże mogło rosnąć w polu, ani też po to, by zniszczyć plon włościanina, młócony pod otwartym niebem. Ten sam argument stosuje on potem do organizacji i dodaje (Pan Clair Grece pierwszy zwrócił moją uwagę na ten ustęp): „Tak więc, cóż przeszkadza, by rozmaite części (ciała) w naturze posiadały li tylko przypadkowe stosunki? Zęby na przykład wyrosły tak, iż siekacze są ostre, przystosowane do krajania, trzonowe płaskie, przystosowane do żucia; a tymczasem nie były one zrobione w tym celu, ale są rezultatem przypadku. To samo dzieje się i z innymi częściami, które zdają się być przystosowane do pewnego celu. Wszędzie więc wszystkie rzeczy razem (tj. wszystkie części całości) ułożyły się tak, jakby były stworzone w pewnym celu; te, które ukonstytuowały się dowolnie w właściwy sposób, zostały zachowane, w przeciwnym razie zaginęły i giną dotychczas”. Widzimy w tym ustępie niewyraźny zarys zasad naturalnego doboru; ale uwagi nad tworzeniem się zębów wykazują, jak niedokładnie pojmował go Arystoteles. [przypis autorski]

3. samorództwo — teoria mówiąca tym, że niektóre organizmy mogą powstawać samorzutnie, bez udziału podobnych organizmów żywych (np. muchy powstające bezpośrednio z gnijącego mięsa), ostatecznie obalona przez Ludwika Pasteura. [przypis edytorski]

4. Datę pierwszej publikacji poglądów Lamarcka znalazłem w znakomitej historii tych poglądów autorstwa Izydora Geoffroya St. Hilaire (Histoire Naturelle Generale t. II, str. 403, 1859); w dziele tym znajduje się również dokładne streszczenie opinii Buffona w tej kwestii. Rzecz to ciekawa, na ile dziad mój, Erazm Darwin, w swej Zoonomia (t. I, str. 500-510), wydanej w roku 1794, wyprzedził zarówno poglądy, jak i błędy Lamarcka. Według Izydora Geoffroya Goethe był stanowczym zwolennikiem podobnych poglądów, jak to widać z wstępu do dzieła pisanego w latach 1794 i 1795, ale wydanego znacznie później. Goethe wyraźnie wypowiada (por. Goethe als Naturforscher przez dra Karola Medinga, str. 34), że na przyszłość naturalistów obchodzić będzie pytanie np. w jaki sposób bydło nabyło rogi, ale nie w jakim celu je posiada. Mamy tutaj zadziwiający przykład równoczesnego prawie powstawania podobnych poglądów, gdyż Goethe w Niemczech, dr Darwin w Anglii i Geoffroy St. Hilaire (jak zobaczymy to poniżej) we Francji doszli w latach 1794–95 do tych samych wniosków w kwestii pochodzenia gatunków. [przypis autorski]

5. le monde ambiant (fr.) — otaczający świat. [przypis edytorski]

6. Royal Society, Towarzystwo Królewskie, właśc. The President, Council, and Fellows of the Royal Society of London for Improving Natural Knowledge — jedno z najstarszych na świecie towarzystw naukowych, zał. w Londynie w 1660; zajmuje się naukami przyrodniczymi i matematyką, pełni rolę brytyjskiej akademii nauk. [przypis edytorski]

7. Linnean Society, Towarzystwo Linneuszowskie — londyńskie stowarzyszenie naukowe poświęcone przyrodoznawstwu. [przypis edytorski]

8. sont fixés pour chaque espèce... (fr.) — są stałe dla każdego gatunku, dopóki rozrasta się on w pośród tych samych warunków zewnętrznych; skoro warunki zewnętrzne się zmienią, cechy zmieniają się również. Słowem, spostrzeżenia nad dzikimi zwierzętami wykazują już ograniczoną zmienność gatunków. Doświadczenia zaś nad oswojonymi dzikimi zwierzętami oraz nad zdziczałymi zwierzętami domowymi wykazują to jeszcze wyraźniej. Doświadczenia te wykazują prócz tego, iż różnice powstałe mogą dojść do wartości różnic rodzajowych. [przypis tłumacza]

9. istoty organiczne, oryg. ang.: organic beings — termin techniczny używany zamiast powszechniejszego określenia: istoty żywe. [przypis edytorski]

10. The Origin of Species by means of Organic Affinity — O powstawaniu gatunków drogą organicznego powinowactwa. [przypis edytorski]

11. puissance mystérieuse, indéterminée... (fr.) — siła tajemnicza, nieokreślona; dla jednych fatalna, dla innych wola opatrznościowa, której ciągły wpływ na istoty żyjące określa po wszystkie czasy ich formę, wielkość i trwanie, zgodnie z przeznaczeniem każdej z nich w szeregu tworów, którego część składową stanowią. Jest to ta siła, co harmonijnie łączy każdy człon z całością, przystosowując go do czynności, którą ma on spełniać w ogólnym organizmie przyrody, czynności, która jest zarazem dla niego racją bytu. [przypis tłumacza]

12. Z cytatów podanych przez Bronna w jego Untersuchungen uber die Entwickelungsgesetze okazuje się, że sławny botanik i paleontolog Unger w 1852 roku wypowiedział przekonanie, iż gatunki mogą się rozwijać i przekształcać. Podobnie zdanie wypowiedział d’Alton, w dziele Randera i d’Altona o kopalnych leniwcach w 1821 roku. Rzecz znana, że analogicznych poglądów trzymał się Oken w swej mistycznej Natur Philosophie. Z innych cytatów w dziele Godrona Sur l’Espéce widać, że Bory St. Vincent, Burdach, Poiret i Fries przypuszczali, że ustawicznie powstają nowe gatunki. Mogę tutaj dodać, że z trzydziestu czterech autorów przekonanych o zmienności gatunków lub przynajmniej niewierzących w oddzielne akty stworzenia, a wspomnianych w niniejszym szkicu historycznym, dwudziestu siedmiu publikowało prace z specjalnych gałęzi historii naturalnej lub geologii. [przypis autorski]

13. miazmaty (z gr.) — szkodliwe wyziewy, niezdrowe powietrze. [przypis edytorski]

14. On voit que nos recherches... (fr.) — Widzimy więc, że badania nasze nad stałością i zmiennością gatunków doprowadziły nas do poglądów wyznawanych przez dwóch znakomitych przyrodników: Geoffroya St. Hilaire i Goethego. [przypis tłumacza]

15. Royal Institution, właśc. The Royal Institution of Great Britain — bryt. stowarzyszenie naukowo-edukacyjne, zajmujące się głównie popularyzacją nauki, lecz także prowadzeniem badań naukowych. [przypis edytorski]

16. galasówka — owad z rzędu błonkoskrzydłych wstrzykujący jad w liście roślin w celu rozrostu ich tkanki i powstania narośli chroniącej składane w ranie jaja. [przypis edytorski]

17. inter se (łac.) — między sobą. [przypis edytorski]

18. Akber Khan, dziś popr. Akbar, właśc. Dżalal ad-Din Muhammad Akbar (1542–1605) — cesarz północnych Indii z muzułmańskiej dynastii Wielkich Mogołów. [przypis edytorski]

19. Turan — średniowieczna muzułmańska nazwa regionu w środkowej części ob. pakistańskiej prowincji Beludżystan. [przypis edytorski]

20. szczeć barwierska a. sukiennicza, Dipsacus sativus (biol.) — gatunek rośliny o kolczastym podłużnym kwiatostanie, który wysuszony wykorzystywano dawniej jako zgrzebła do gręplowania wełny i czesania tkanin wełnianych. [przypis edytorski]

21. turnspit-dog — dawna angielska rasa psów o krótkich nogach i długim tułowiu, używanych do napędzania kołowrotów obracających rożny w kuchni. [przypis edytorski]

22. wybitny — tu i dalej: wyrazisty, wyraźnie się zaznaczający, np. wybitna odmiana, czyli wyraźnie odróżnialna. [przypis edytorski]

23. spaniele king charles — rasa angielskich psów do towarzystwa, nosząca nazwę na cześć króla Karola II Stuarta (1630–1685), który przyczynił się do jej rozpropagowania. [przypis edytorski]

24. Eclipse (koń) (1764–1789) — słynny angielski koń wyścigowy, który wygrywał wszystkie gonitwy; szacuje się, że obecnie ponad 80% koni wyścigowych jest jego potomkami. [przypis edytorski]

25. Rubus (biol.) — rodzaj roślin z rodziny różowatych obejmujący jeżyny i maliny, liczący kilkaset gatunków. [przypis edytorski]

26. Rosa (biol.) — róża, rodzaj krzewów należących do rodziny różowatych, obejmujący ok. 200 gatunków. [przypis edytorski]

27. Hieracium (biol.) — rodzaj roślin z rodziny astrowatych, mający wiele gatunków i odmian na całym świecie; w Polsce stwierdzono występowanie 103 gatunków. [przypis edytorski]

28. entomolog — naukowiec zajmujący się owadami. [przypis edytorski]

29. uważają dąb bezszypułkowy i szypułkowy za oddzielne gatunki — tak klasyfikuje się je w systematyce współczesnej. [przypis edytorski]

30. Prodromus — tu: Alphonse de Candolle, Prodromus systematis naturalis regni vegetabilis..., Paryż 1824. [przypis edytorski]

31. conferva (biol.) — rodzaj glonów wyróżniany w dawnych systemach taksonomicznych, obejmujący m.in. dzisiejsze zielenice, krasnorosty i sinice. [przypis edytorski]

32. La Plata — wielkie wspólne lejkowate ujście końcowych odcinków rzek Parany i Urugwaj do Oceanu Atlantyckiego. [przypis edytorski]

33. fulmar, Fulmarus glacialis (biol.) — duży ptak morski z rodziny burzykowatych zamieszkujący płn. Atlantyk i Pacyfik; pierwotnie klasyfikowany jako Procellaria glacialis. [przypis edytorski]

34. stopa — dawna miara długości, ok. 30 cm. [przypis edytorski]

35. jard — anglosaska miara długości, równa trzem stopom i wynosząca ok. 0,9 metra. [przypis edytorski]

36. mniszek, w oryg.: dandelion (biol.) — rodzaj roślin z rodziny astrowatych, z których najbardziej znany jest mniszek pospolity (Taraxacum officinale), powszechnie nazywany dmuchawcem. [przypis edytorski]

37. powinowactwo wybiórcze, ang. elective affinity (hist. chem.) — dawny termin chemiczny używany do wskazania mniejszej lub większej tendencji dwu pierwiastków lub związków do łączenia się ze sobą. [przypis edytorski]

38. Curculio, pol.: słonik (biol.) — rodzaj chrząszcza z nadrodziny ryjkowców. [przypis edytorski]

39. bantamki — karłowata rasa kury domowej, hodowana jako ptak ozdobny. [przypis edytorski]

40. Catskill — rozległy płaskowyż w płd.-wsch. części amerykańskiego stanu Nowy Jork. [przypis edytorski]

41. nurzyk zwyczajny, Uria aalge (biol.) — bardzo liczny gatunek dużego ptaka wodnego z rodziny alk, zamieszkujący wyspy na płn. Atlantyku, Pacyfiku i Oceanie Lodowatym. [przypis edytorski]

42. pszczoła liguryjska a. pszczoła włoska (biol.) — potoczna nazwa podgatunku Apis mellifera ligustica pszczoły miodnej, pochodząca od nazwy włoskiego regionu Liguria, w którym go po raz pierwszy wyróżniono. [przypis edytorski]

43. dychogamiczne rośliny — rośliny, u których jeden osobnik wytwarza gamety męskie i żeńskie, lecz w różnym czasie. [przypis edytorski]

44. wąsonogi — gromada skorupiaków wyłącznie morskich, zamieszkujących przeważnie płytkie, przybrzeżne wody. [przypis edytorski]

45. trzeciorzęd (geol.) — starszy okres trwającej do dziś ery kenozoicznej, od 65 do 1,8 mln lat temu. [przypis edytorski]

46. kostołuskie, Ganoidea (biol.) — podgromada ryb o ciałach pokrytych rzędami kostnych łusek, przeżywająca rozkwit 300–200 mln lat tamu. [przypis edytorski]

47. dziobak, Ornithorhynchus (biol.) — australijski prymitywny ssak z rzędu stekowców, składający jaja; poznany przez Europejczyków pod koniec XVIII w. [przypis edytorski]

48. prapłaziec a. płazak, Lepidosiren (biol.) — gatunek słodkowodnej ryby dwudysznej żyjący w mulistych rozlewiskach dorzecza Amazonki; pierwsza opisana żyjąca ryba dwudyszna (1837). [przypis edytorski]

49. kostnoszkieletowe, Teleostei (biol.) — największa podgromada w gromadzie ryb promieniopłetwych, obejmująca 96% wszystkich ryb; wykształciła się z odmiennej linii ewolucyjnej niż przodkowie czworonogów (płazów, gadów, ptaków i ssaków). [przypis edytorski]

50. wymoczek (biol.) — dziś: orzęsek, typ pierwotniaków zaliczanych do królestwa protistów (rozmaitych organizmów różnych od zwierząt, roślin i grzybów); najbardziej znanymi przedstawicielami są pantofelek i wirczyk. [przypis edytorski]

51. wnętrzak a. robak wnętrzny (daw. biol.) — ogólne określenie robaków żyjących wewnątrz ciała zwierzęcia, np. w jelicie. [przypis edytorski]

52. korzenionóżki (biol.) — typ pierwotniaków wyróżniany w dawnych systematykach, obejmujący różne gatunki ameb (pełzaków), tj. jednokomórkowych organizmów o zmiennym kształcie ciała, poruszających się ruchem pełzakowatym przy pomocy nibynóżek. [przypis edytorski]

53. lancetnik, Branchiostoma lanceolatum (biol.) — zwierzę morskie o smukłym, miękkim ciele, zaliczane do bezczaszkowców; wg jednej z XIX-wiecznych systematyk: Amphioxus lanceolatus. [przypis edytorski]

54. pierścienice (biol.) — typ zwierząt bezkręgowych mających wydłużone ciało złożone z szeregu pierścieni. [przypis edytorski]

55. bezzębne, Edentata (daw. biol.) — w dawnej klasyfikacji rząd zwierząt obejmujący szczerbaki, łuskowce i mrówniki; pochodzą one jednak od różnych przodków i mimo podobieństw nie są ze sobą spokrewnione. [przypis edytorski]

56. homologiczny, z gr. homologos: zgodny (biol.) — o narządach organizmów z dwu różnych grup: mający wspólne pochodzenie ewolucyjne i z tego powodu podobną strukturę. [przypis edytorski]

57. krótkoskrzydła kaczka grubogłowa żyjąca w Ameryce Południowej — chodzi o torpedówkę falklandzką, dużego, nielotnego ptaka z rodziny kaczkowatych, opisanego przez Darwina w dzienniku z podróży statkiem Beagle. [przypis edytorski]

58. drop — duży ptak żyjący na otwartych trawiastych terenach, doskonale biegający, ale niechętnie latający. [przypis edytorski]

59. żukowate (daw. biol.) — daw. nazwa grupy chrząszczy z rodzin gnojarzowatych i poświętnikowatych, żerujących w nawozie. [przypis edytorski]

60. poświętnik a. skarabeusz, Scarabaeus sacer (biol.) — czarny chrząszcz znany z toczenia kul ulepionych z nawozu, czczony w staroż. Egipcie jako symbol boga wschodzącego Słońca; wg dawnej klasyfikacji: Ateuchus sacer. [przypis edytorski]

61. błona migawkowa a. przesłona migawkowa (biol.) — półprzezroczysta błona, która może być nasuwana na oko w celu ochrony gałki ocznej i zwilżania rogówki; występuje u wielu kręgowców lądowych. [przypis edytorski]

62. szczur jaskiniowy (Neotoma), którego dwa okazy profesor Silliman schwytał... — obecnie nazwę Neotoma noszą nowiki, ssaki z rodziny chomikowatych z Ameryki Płn.; niezidentyfikowane stworzenie opisane przez Sillimana prawdopodobnie prowadziło nocny tryb życia, zarówno w jaskiniach, jak i poza nimi. Mimo próśb Darwin nigdy nie otrzymał jego egzemplarza. [przypis edytorski]

63. Jaskinia Mamucia — najdłuższa jaskinia świata, o łącznej długości korytarzy równej ok. 650 km, znajdująca się w Stanach Zjednoczonych, w stanie Kentucky. [przypis edytorski]

64. Bathyscia (biol.) — rodzaj niewielkich chrząszczy z rodziny grzybinkowatych. [przypis edytorski]

65. odmieniec jaskiniowy, Proteus anguinus (biol.) — gatunek ślepego płaza ogoniastego, zamieszkujący wapienne jaskinie płd. Europy. [przypis edytorski]

66. sukulenty (biol.) — grupa sucholubnych roślin, które przystosowały się do życia w warunkach utrudnionej dostępności wody, wykształcając tkankę wyspecjalizowaną w jej gromadzeniu i przechowywaniu; należą do niej np. kaktusy, agawa, aloes. [przypis edytorski]

67. słonecznik bulwiasty, zwyczajowo: bulwa (biol.) — gatunek rośliny z rodziny astrowatych mający jadalne bulwy, pochodzący z Ameryki Płn., uprawiany na różnych kontynentach jako warzywo, roślina pastewna i ozdobna. [przypis edytorski]

68. nagi pies turecki — jedna z bezwłosych ras psów, obecnie wymarła. [przypis edytorski]

69. walenie (biol.) — rząd ssaków wodnych, obejmujący kaszaloty, delfiny i morświny. [przypis edytorski]

70. wąsonogi (biol.) — gromada skorupiaków morskich, jedyna grupa obejmująca stawonogi prowadzące osiadły tryb życia. [przypis edytorski]

71. niewitnik, Proteolepas bivincta (biol.) — gatunek skorupiaka, jedyny przedstawiciel rodziny Proteolepadidae, żyje pasożytniczo w kaczenicy; sklasyfikowany w 1854 przez Darwina. [przypis edytorski]

72. płytki operkularne (biol.) — płytki przykrywające otwór w górnej części pancerzyka otaczającego ciało pąkli; z łac. operculum: wieczko. [przypis edytorski]

73. dorking — rasa kur ozdobnych wyhodowana w Wlk. Brytanii. [przypis edytorski]

74. historia naturalna (daw.) — przyrodoznawstwo, ogół dziedzin nauki zajmujących się badaniem przyrody ożywionej i nieożywionej; termin popularny szczególnie w XVIII–XIX w. [przypis edytorski]

75. Engidae (daw. biol.) — rodzina chrząszczy wielożernych obecnie nosząca nazwę Erotylidae (zadrzewkowate). [przypis edytorski]

76. karpieli i brukwi — w oryg.: Swedish turnip and ruta-baga, obie te nazwy określają tę samą roślinę uprawną, Brassica napus, mającą również w języku polskim dwie nazwy. [przypis edytorski]

77. kułan, częściej: onager a. osioł azjatycki, Equus hemionus (biol.) — dziki ssak z grupy osłów, opisany i sklasyfikowany w 1775 przez niem. zoologa Petera Pallasa. [przypis edytorski]

78. dżygitaj (hist. biol.) — w oryginale tylko: hemionus; wg daw. klasyfikacji dżygitaj to „półosioł azjatycki”, Asinus hemionus, w odróżnieniu od kułana, czyli onagra, Asinus onager; w rzeczywistości są to podgatunki, turkmeński i mongolski, tego samego gatunku Equus hemionus. [przypis edytorski]

79. kwagga, Equus quagga quagga (biol.) — podgatunek zebry stepowej, żyjący w Afryce Płd. do XIX w.; od innych zebr odróżniała się występowaniem wzoru brązowych i białych pasów wyłącznie na przedniej części ciała; obecnie wymarłe. [przypis edytorski]

80. bułane, myszate, kasztanowate — określenie barwy sierści koni: jasnobrązowe, szare, brązowe. [przypis edytorski]

81. pony — kuc, niewielki, krępy koń. [przypis edytorski]

82. draga — rodzaj ciągnionego narzędzia sieciowego do połowu ryb lub zbierania próbek fauny i flory dennej. [przypis edytorski]

83. Mustela vison, ob. Neovison vison, pol.: wizon amerykański a. norka amerykańska (biol.) — gatunek drapieżnego ssaka z rodziny łasicowatych. [przypis edytorski]

84. latoperz, lotokot, bł. latający lemur — rodzaj latających ssaków z rzędu skóroskrzydłych, odżywiających się owocami i kwiatami; obejmuje dwa gatunki: filipiński (Cynocephalus volans) i malajski (Galeopterus variegatus), który w daw. systematyce nosił nazwę Galeopithecus volans. [przypis edytorski]

85. grubogłowa kaczka Micropterus Eytona — wspomniana wcześniej torpedówka, opisana w monografii T. Eytona nt. kaczek (1838). [przypis edytorski]

86. nielot, Apteryx (biol.) — kiwi, rodzaj nielotnych ptaków o szczątkowych skrzydłach, zamieszkujących Nową Zelandię. [przypis edytorski]

87. tyranki — rodzina ptaków z rzędu wróblowych zamieszkująca obie Ameryki; w jęz. angielskim zwyczajowo zwane tyrant flycatchers, tj. tyranami-muchołówkami (w polskiej terminologii muchołówki to nazwa odrębnej rodziny, zamieszkującej Eurazję i Afrykę). [przypis edytorski]

88. Saurophagus sulphuratus (daw. biol.) — bentewi wielki, gatunek średniej wielkości ptaka z rodziny tyrankowatych, wg obecnej systematyki: Pitangus sulphuratus. [przypis edytorski]

89. pełzacze (biol.) — rodzina niewielkich, żerujących na drzewach ptaków z rzędu wróblowych. [przypis edytorski]

90. srokosz (biol.) — gatunek średniej wielkości ptaka z rodziny dzierzb. [przypis edytorski]

91. orzechówka (biol.) — ptak z rodziny krukowatych. [przypis edytorski]

92. Puffinuria berardi (daw. biol.) — nurzec falklandzki, podgatunek średniego ptaka z rodziny burzykowatych (petrelowatych), w ob. systematyce Pelecanoides urinatrix berardi. [przypis edytorski]

93. fregata (biol.) — duży oceaniczny ptak żyjący w strefie tropikalnej. [przypis edytorski]

94. Vox populi, vox Dei (łac.) — Głos ludu (to) głos Boga. [przypis edytorski]

95. sarkoda (daw. biol.) — protoplazma, tworzący ciało komórki zespół powiązanych ze sobą związków organicznych. [przypis edytorski]

96. Articulata (biol.) — segmentowce a. stawowate, grupa zwierząt obejmująca stawonogi i pierścienice, zaproponowana przez Cuviera w 1817 na podstawie podobieństw budowy. [przypis edytorski]

97. stułbia (biol.) — drobny (do 3 cm) parzydełkowiec zamieszkujący stawy i in. zbiorniki słodkowodne. [przypis edytorski]

98. kaczenice, Lepadidae (biol.) — rodzina niewielkich osiadłych skorupiaków z gromady wąsonogów, zamieszkujących morza strefy tropikalnej i umiarkowanej. [przypis edytorski]

99. strętwa, Electrophorus electricus, bł. węgorz elektryczny (biol.) — słodkowodna ryba z Ameryki Płd. wyposażona w narządy elektryczne, kształtem zbliżona do węgorzy. [przypis edytorski]

100. pyłkowina (biol.) — zlepek ziaren pyłku spojonych za pomocą lepkiej substancji zwanej kitem pyłkowym. [przypis edytorski]

101. mątwy (biol.) — rząd drapieżnych głowonogów dziesięcioramiennych; tu użyte jak synonimiczna nazwa członków gromady Cephalopoda, tj. głowonogów. [przypis edytorski]

102. warżka, labellum (biol.) — wyróżniający się odmiennym kształtem, a czasem barwą, listek wewnętrznego okółka okwiatu roślin storczykowatych. [przypis edytorski]

103. natura non facit saltum (łac.) — natura nie czyni skoków. [przypis edytorski]

104. zwójka (Voluta) i stożek (Conus) — rodziny ślimaków morskich o charakterystycznych kształtach muszli. [przypis edytorski]

105. amonity — podgromada wymarłych głowonogów, przeważnie o płaskiej, spiralnej skorupie, żyjących od dewonu do końca kredy; ze względu powszechność występowania i swoją zmienność w czasie, amonity stanowią skamieniałości przewodnie, umożliwiające określenie wieku skał osadowych, w których są spotykane. [przypis edytorski]

106. drugorzędowy okres (daw. geol.) — dziś: era mezozoiczna, mezozoik, daw. druga chronologicznie era w dziejach Ziemi, ok. 252–66 mln lat temu. [przypis edytorski]

107. trzmielina (biol.) — gatunek wieloletniego krzewu o silnie trujących owocach zamkniętych w czterograniastych jaskraworóżowych torebkach. [przypis edytorski]

108. ostrokrzew (biol.) — rodzaj roślin o ciemnozielonych, ząbkowanych liściach i okrągłych, czerwonych, silnie trujących owocach. [przypis edytorski]

109. gąsieniczniki (biol.) — nadrodzina owadów błonkoskrzydłych, których larwy pasożytują innych owadach. [przypis edytorski]

110. żmija sykliwa, Bitis arietans (biol.) — gatunek jadowitego węża występujący w Afryce i na Płw. Arabskim. [przypis edytorski]

111. miriada (z gr. myrias) — grecki liczebnik oznaczający dziesięć tysięcy, używany zwykle w liczbie mnogiej na określenie ogromnej, trudnej do policzenia liczby czegoś. [przypis edytorski]

112. narośle galasowe, galasy — patologiczne narośle na roślinach powstałe w wyniku rozrostu tkanki liści w miejscach wstrzyknięcia jadu i złożenia jaj przez galasówki, owady z rzędu błonkoskrzydłych. [przypis edytorski]

113. Malpighiaceae (biol.) — malpigiowate, rodzina roślin ze strefy tropikalnej i subtropikalnej. [przypis edytorski]

114. Adoxa (biol.) — piżmaczek, rodzaj krótko kwitnącej rośliny z drobnymi kwiatami i z cienkimi, pełzającymi rozłogami; poza Chinami występuje tylko jeden gatunek: piżmaczek wiosenny. [przypis edytorski]

115. Compositae a. Asteraceae (biol.) — złożone a. astrowate, liczna rodzina roślin naczyniowych, obejmująca ok. 24 tys. gatunków. [przypis edytorski]

116. Umbelliferae (biol.) — baldaszkowate (selerowate), rodzina bylin, rzadziej krzewów, obejmująca ok. 4 tys. gatunków. [przypis edytorski]

117. niełupki (...) czyli nasiona — niełupki to faktycznie suche, niepękające owoce zawierające po jednym nasieniu. [przypis edytorski]

118. Macrauchenia (biol.) — wymarły trójpalczasty ssak o długich kończynach i szyi, znany dzięki pozostałościom w Ameryce Płd. z okresu pomiędzy 7 mln a 10 tysięcy lat temu; nazwę Macrauchenia (dosł.: wielka lama) nadał mu Darwin, który odkrył jego szczątki podczas podróży statkiem Beagle. [przypis edytorski]

119. mimikra (biol.) — przystosowanie polegające na upodobnieniu się do innego, zdolnego do obrony gatunku zwierzęcia. [przypis edytorski]

120. wątrobowce, Jungermannia (biol.) — gromada drobnych roślin, daw. uznawana za klasę w gromadzie mszaków. [przypis edytorski]

121. Dajakowie — zbiorcza nazwa rdzennych ludów zamieszkujących wnętrze wyspy Borneo. [przypis edytorski]

122. stopa — daw. bryt. jednostka długości, mierząca 0,3048 m i dzieląca się na 12 cali. [przypis edytorski]

123. płaskonos, Spatula clypeata (biol.) — średniej wielkości wędrowny ptak wodny z rodziny kaczkowatych. [przypis edytorski]

124. kaczka pospolita — w oryg.: common duck, chodzi najpewniej o kaczkę krzyżówkę. [przypis edytorski]

125. Pleuronectidae, czyli płastugi (biol.) — autor ma zapewne na myśli rząd określany obecnie jako Pleuronectiformes (flądrokształtne, bokopływy a. płastugi); nazwę Pleuronectidae nosi obecnie rodzina flądrowatych, w której większość gatunków ma oczy położone po prawej stronie. [przypis edytorski]

126. sola a. podeszwica (biol.) — gatunek przydennej ryby z grupy płastug. [przypis edytorski]

127. turbot (biol.) — gatunek ryby flądrokształtnej. [przypis edytorski]

128. żniwiarka (daw.), ang.: harvest mouse (biol.) — badylarka, Micromys minutus, gatunek ssaka z rodziny myszowatych, zamieszkujący łąki, zarośla i uprawy zbożowe; w daw. systematyce Mus messorius. [przypis edytorski]

129. pławikonik a. konik morski — zwyczajowa nazwa ryb morskich z rodzaju Hippocampus wyróżniających się kształtem ciała przypominającym konika szachowego. [przypis edytorski]

130. strzykw (Hototuriae), również należących do tej wielkiej gromady [szkarłupni] — w obecnej systematyce szkarłupnie mają rangę typu, którego gromady stanowią m.in. rozgwiazdy, jeżowce, wężowidła i strzykwy. [przypis edytorski]

131. zwierzęta złożone — w oryg. compound animals, obecnie nazywane organizmami kolonijnymi, żyjącymi w skupieniach tworzących funkcjonalną całość. [przypis edytorski]

132. żabieniec, Alisma (biol.) — rodzaj roślin wodnych i błotnych. [przypis edytorski]

133. hiparion, Hipparion (biol.) — wymarły rodzaj zwierząt z rodziny koniowatych, żyjący ok. 23 mln do 780 tys. lat temu. [przypis edytorski]

134. pterodaktyl (biol.) — pierwszy odkryty wymarły gad latający, żyjący w okresie późnej jury (150–145 mln lat temu); daw. przez „pterodaktyle” rozumiano ogólnie wymarłe latające gady. [przypis edytorski]

135. metafizyk — tu: osoba snująca teoretyczne rozważania. [przypis edytorski]

136. propolis, kit pszczeli — lepka substancja żywiczna wyrabiana przez pszczoły z żywic roślinnych, służąca im w ulu jako materiał uszczelniający i dezynfekujący. [przypis edytorski]

137. słonki, bekasy — średniej wielkości (ok. 30 cm) ptaki wędrowne z rodziny bekasowatych, występujące na terenach podmokłych. [przypis edytorski]

138. wystawiać — tu o psie łowieckim: wskazywać myśliwemu nieruchomym ciałem miejsce, gdzie znajduje się zwietrzona zwierzyna. [przypis edytorski]

139. Gallus gallus bankiva (biol.) — jeden z podgatunków kura bankiwa, ptaka z rodziny kurowatych uważanego za dzikiego przodka kury domowej, występującego w Indiach i płd.-wsch. Azji. [przypis edytorski]

140. linia — tu: daw. niewielka miara długości, zwykle równa 1/12 cala, tj. ok. 2 mm. [przypis edytorski]

141. płochacz a. pokrzywnica, Prunella modularis (biol.) — gatunek małego ptaka z rzędu wróblowych, zamieszkujący większość Europy. [przypis edytorski]

142. struś amerykański a. pampasowy (biol.) — nandu (Rhea), rodzaj nielotnych ptaków zamieszkujących Amerykę Płd. [przypis edytorski]

143. czerwiec (tu biol.) — mały (1–5 mm), roślinożerny pluskwiak z nadrodziny Coccoidea. [przypis edytorski]

144. Melipona domestica — rodzaj bezżądłowych pszczół z Ameryki Środkowej, ob. klasyfikowany jako Melipona beecheii. [przypis edytorski]

145. funt — tu: dawna brytyjska jednostka wagi równa ok. 0,45 kg. [przypis edytorski]

146. kowalik, Sitta (biol.) — niewielki ptak wróblowaty zamieszkujący lasy półkuli północnej, zjadający owady, larwy, orzechy i nasiona, które chowa w szczelinach kory. [przypis edytorski]

147. jerzyk z wysp wschodnioindyjskich, który buduje swe gniazda wyłącznie ze stwardniałej śliny — salamanga, ptak z rodziny jerzykowatych. [przypis edytorski]

148. wół — wykastrowany, a zatem bezpłodny samiec bydła domowego, przeznaczony do prac polowych w zaprzęgu lub tuczony na ubój. [przypis edytorski]

149. stopa — tu: dawna brytyjska jednostka długości równa 12 calom, ok. 30 cm. [przypis edytorski]

150. camera lucida (łac.) — XIX-wieczne narzędzie optyczne ułatwiające pracę rysownikom i malarzom, rzutujące obraz rysowanego przedmiotu na pulpit albo podobrazie. [przypis edytorski]

151. teoria Lamarcka o dziedziczeniu przyzwyczajeń — wysunięta przez francuskiego przyrodnika Jeana Baptiste de Lamarcka (1744–1829) wczesna teoria ewolucji, zakładająca, że organizm może przekazywać potomstwu cechy fizjologiczne, które sam nabył w ciągu swego życia (dziedziczenie cech nabytych). [przypis edytorski]

152. dzioborożec (biol.) — ptak z długim, zakrzywionym dziobem, często z rogową naroślą w górnej części, występujący Afryce, tropikalnej Azji i na wyspach płd.-wsch. Oceanii. [przypis edytorski]

153. strzyżyk (biol.) — mały ruchliwy ptak, pospolity w zaroślach. [przypis edytorski]

154. Różnica pomiędzy jałowością pierwszego krzyżowania a bezpłodnością mieszańców międzygatunkowych — w oryginale autor używa tego samego terminu sterility na określenie dwu różnych cech: niemożności spłodzenia wspólnego potomstwa przez osobniki dwu różnych gatunków (sterility of first crosses, niepłodność, bezowocność krzyżowania) oraz trwałej niemożności spłodzenia jakiegokolwiek potomstwa, czyli bezpłodności, występującej u mieszańców międzygatunkowych (sterility of hybrids). [przypis edytorski]

155. Pelargonium, Fuchsia, Petunia, Calceolaria, Rhododendron (biol.) — pelargonia, fuksja, petunia, kalceolaria, rododendron. [przypis edytorski]

156. prządki, Bombycidae (biol.) — rodzina motyli z tropikalnej i subtropikalnej Azji i Afryki. [przypis edytorski]

157. gęś pospolita — tu: gęś gęgawa (Anser anser) lub jej udomowiona forma: europejska gęś domowa (Anser anser domesticus). [przypis edytorski]

158. gęś chińska a. łabędzionosa, Anser cygnoides (biol.) — gatunek gęsi zamieszkujący płn. Chiny, Mongolię i wsch. Rosję, od którego pochodzi azjatycka forma gęsi domowej (Anser cygnoides domesticus). [przypis edytorski]

159. garbate bydło indyjskie a. zebu, Bos indicus — pochodząca od podgatunku tura, udomowiona w starożytności forma bydła domowego o charakterystycznym garbie na grzbiecie i masywnych rogach; w systematyce uznawana za należącą do tego samego gatunku, co europejskie bydło domowe. [przypis edytorski]

160. osteologiczny — dotyczący układu kostnego, związany z osteologią, nauką o budowie układu kostnego. [przypis edytorski]

161. jarząb, Sorbus (biol.) — rodzaj drzew i krzewów z rodziny różowatych, obejmujący m.in. jarzębinę (jarząb zwyczajny). [przypis edytorski]

162. krwawnica pospolita, Lythrum salicaria (biol.) — gatunek rośliny wieloletniej o niewielkich karminowych kwiatach zebranych w długie, kłosowate kwiatostany; pospolity na siedliskach wilgotnych. [przypis edytorski]

163. kurzyślad (biol.) — rodzaj roślin z rodziny pierwiosnkowatych; k. czerwony: chodzi o gatunek kurzyślad polny (Anagallis arvensis); k. błękitny to Anagallis monelli. [przypis edytorski]

164. albinizm (z łac. albus: biały) a. bielactwo — brak pigmentu w skórze, włosach i tęczówce oka, powodowany anomalią genetyczną. [przypis edytorski]

165. melanizm (z gr. mélas, mélanos: czarny) — brunatne lub czarne zabarwienie skóry wskutek zwiększonej zawartości ciemnego pigmentu (melaniny), będące wynikiem przystosowania do środowiska lub zaburzeniem chorobowym. [przypis edytorski]

166. tapir — ssak nieparzystokopytny z krótką trąbą, żyjący w lasach tropikalnych Ameryki Śr. i Płd. oraz Azji Płd.-Wsch. [przypis edytorski]

167. denudacja (geol.) — ogół procesów niszczących powodujących obnażanie podłoża skalnego, wyrównywanie i stopniowe obniżenie powierzchni ziemi; obejmuje wietrzenie, erozję i przemieszczanie okruchów skalnych z terenów górskich i wyżynnych na nizinne. [przypis edytorski]

168. denudacja powierzchniowa (oryg. ang. subaerial denudation) — procesy niszczące i wyrównujące powierzchnię ziemi zachodzące pod wpływem czynników działających na lądzie. [przypis edytorski]

169. paleozoik, era paleozoiczna (z gr. palaios: stary, zoe: życie) — era w geologicznej historii Ziemi, ok. 540–252 mln lat temu; w dawnej periodyzacji paleozoik, nazywany też pierwszorzędem, był najstarszą erą. [przypis edytorski]

170. drugorzędowy okres (daw. geol.) — dziś: era mezozoiczna, mezozoik (z gr: mesos: środkowy, zoe: życie), daw. druga chronologicznie (po najstarszym wówczas paleozoiku) era w dziejach Ziemi, ok. 252–66 mln lat temu. [przypis edytorski]

171. trzeciorzęd (geol.) — starszy okres trwającej do dziś ery kenozoicznej (z gr: kainos: nowy, zoe: życie) dziejów Ziemi, od 65 do 1,8 mln lat temu. [przypis edytorski]

172. długości osiemdziesięciu trzech stóp i czterech cali — tj. 25,4 m. [przypis edytorski]

173. flisz (geol.) — zespół skał osadowych cechujący się cyklicznością warstw różnego rodzaju; termin wprowadzony w 1827 przez szwajcarskiego geologa Bernharda Studera na określenie charakterystycznie przeplatanych warstw u podnóża Alp, z niem. fliessen: płynąć. [przypis edytorski]

174. karbon (geol.) — piąty okres ery paleozoicznej, ok. 360–300 mln lat temu; w tym okresie powstała większość pokładów węgla kamiennego; ang. (z łac.) przymiotnik carboniferous używany przez Darwina oznacza zarówno karboński, jak i węglonośny. [przypis edytorski]

175. lias (daw. geol.) — wczesna jura (epoka ery mezozoicznej), ok. 200–175 mln lat temu. [przypis edytorski]

176. sążeń — tu: ang. fathom, brytyjska jednostka używana głównie do określania głębokości wody, równa 6 stóp, tj. ok. 1,83 m. [przypis edytorski]

177. skały plutoniczne (geol.) — skały głębinowe, powstałe z magmy, której stygnięcie i krystalizacja odbywały się na dużych głębokościach; od imienia Plutona, gr. boga podziemi. [przypis edytorski]

178. La Plata — wielkie wspólne lejkowate ujście końcowych odcinków rzek Parany i Urugwaj do Oceanu Atlantyckiego. [przypis edytorski]

179. zatoczek wielokształtny — jeden z gatunków ślimaków z rodziny zatoczkowatych, żyjących w płytkich zbiornikach wody słodkiej. [przypis edytorski]

180. epoka lodowcowa a. lodowa (hist. geol.) — dawny termin na określenie okresu zlodowaceń w Europie, odpowiadający plejstocenowi (od 2,6 mln do 11,7 tys. lat tamu). W historii Ziemi okresy lodowcowe występowały kilkakrotnie, obecnie termin ten jest używany potocznie lub nieformalnie, w pracach popularnonaukowych. [przypis edytorski]

181. koncholog — naukowiec zajmujący się muszlami (konchami) mięczaków. [przypis edytorski]

182. nowy czerwony piaskowiec, ang. new red sandstone (geol.) — termin używany głównie w geologii brytyjskiej na określenie złóż czerwonego piaskowca, które osadziły się od permu do końca triasu (280–200 mln lat temu), dla odróżnienia od „starego czerwonego piaskowca” z okresu dewonu (420–360 mln lat temu). [przypis edytorski]

183. miocen (geol.) — starsza epoka neogenu, stanowiącego młodszy podokres trzeciorzędu, ok. 23–5 mln lat temu. [przypis edytorski]

184. eocen (geol.) — środkowa epoka paleogenu, starszego podokresu trzeciorzędu, ok. 56–34 mln lat temu. [przypis edytorski]

185. górny piaskowiec zielony, ang. upper greensand (geol.) — angielska formacja piaskowcowa z okresu kredowego, powstała ok. 112–94 mln lat temu. [przypis edytorski]

186. oolityczna skała a. oolit (geol.) — skała osadowa zbudowana z kulistych ziaren scementowanych spoiwem; z gr. oon: jajo. [przypis edytorski]

187. Archeopteryx, pol.: archeopteryks (paleont.) — rodzaj ptasiopodobnego dinozaura żyjącego w późnej jurze, ok. 150–145 mln lat temu; od odkrycia (1861) przez długi czas uznawany za bezpośredniego przodka współczesnych ptaków i ogniwo pośrednie łączące je z gadami, obecnie uważany za reprezentanta bocznej, wymarłej linii, blisko spokrewnionego z tym przodkiem. [przypis edytorski]

188. kreda (geol.) — ostatni, najpóźniejszy okres ery mezozoicznej, ok. 145–66 mln lat temu. [przypis edytorski]

189. jura (geol.) — środkowy okres ery mezozoicznej, ok. 201–145 mln lat temu. [przypis edytorski]

190. trias (geol.) — najstarszy okres ery mezozoicznej, ok. 252–201 mln lat temu. [przypis edytorski]

191. kambr (geol.) — pierwszy okres ery paleozoicznej, ok. 540–485 mln lat temu. [przypis edytorski]

192. sylur (geol.) — trzeci okres ery paleozoicznej, ok. 445–420 mln lat temu. [przypis edytorski]

193. trylobity (paleont.) — gromada wymarłych morskich stawonogów o owalnym, spłaszczonym ciele, żyjących od kambru do końca permu, ok. 520–250 mln lat temu. [przypis edytorski]

194. Lingula — rodzaj ramienionogów o wydłużonych muszlach, zagrzebujących się w mule na dnie oceanów; formy mające podobne muszle istniały od czasów kambryjskich, jednak obecnie ich pokrewieństwo z żyjącymi współcześnie gatunkami jest kwestionowane. [przypis edytorski]

195. Nautilus (biol., łac. z gr.: żeglarz) — łodzik, gatunek morskiego głowonoga, żyjącego w ciepłych wodach Oceanu Spokojnego i Indyjskiego. [przypis edytorski]

196. Sir W. Thomson doszedł do wniosku, że stwardnienie skorupy ziemskiej... — Thomson przeprowadził swoje obliczenia w 1862 na podstawie teorii przewodnictwa cieplnego; po odkryciu promieniotwórczości i jej wpływu na ciepłotę Ziemi czas od utworzenia się planety do powstania najstarszych skał oszacowano na 4,5–4,0 mld lat temu. [przypis edytorski]

197. azoik (geol.) — najstarszy okres dziejów Ziemi, z którego w formacjach skalnych nie zachowały się żadne ślady życia; obecnie synonim terminu archaik zdefiniowanego jako najstarszy eon w dziejach, przed pojawieniem się organizmów żywych, ok. 4,0–2,5 mld lat temu. [przypis edytorski]

198. laurentyńska epoka (daw. geol.) — czasy prekambryjskie, przed erą paleozoiczną; od nazwy Płaskowyżu Laurentyńskiego we wsch. Kanadzie, zbudowanego z powstałych wówczas skał magmowych i metamorficznych. [przypis edytorski]

199. istnienie zaś Eozoon w formacji laurentyjskiej jest obecnie ogólnie przyjmowane — uważamy za stosowne zwrócić uwagę czytelnika, że w ostatnich czasach większość geologów przestała uważać Eozoon za skamieniałość istoty organicznej. W budowie Eozoon wyróżniano szkielet, system kanałów oraz delikatnie dziurkowatą muszlę (ściankę). Najnowsze badania wykazały jednak, że ta ostatnia stanowi brzeg utworzony z włókien chryzotylu, czyli produktu przemiany serpentynu, szkielet zaś i kanały są igłami i blaszkami serpentynu. W taki sposób okazało się, że Eozoon jest tworem nieorganicznym, złożonym z serpentynu, chryzotylu oraz wapnia. (Moebius, Palaeontographica, XXV, 1878; Dr H. Hoernes, Palaeozoologie, 1884). [przypis tłumacza]

200. mastodont (paleont.) — daw. ogólne określenie któregoś wymarłych gatunków ssaków należących do trąbowców, ale niebędących właściwymi słoniami. [przypis edytorski]

201. Megatherium (paleont.) — rodzaj olbrzymiego naziemnego leniwca, żyjący w Ameryce Płd. i Środkowej 5,3 mln–11 tys. lat temu. [przypis edytorski]

202. Toxodon (paleont.) — rodzaj prymitywnego ssaka kopytnego, żyjącego w Ameryce Płd. 2,6–1,8 mln lat temu. [przypis edytorski]

203. Mylodon (paleont.) — rodzaj wielkiego leniwca żyjącego w Ameryce Płd. ok. 10 tys lat temu; nazwany przez Owena na podstawie szczęki z zębami znalezionej przez Darwina podczas wyprawy statkiem Beagle. [przypis edytorski]

204. Attyka — kraina hist. w płd.-wsch. części Grecji Środkowej. [przypis edytorski]

205. gruboskórne, Pachydermata (daw. biol.) — wyróżniany w XIX w. rząd ssaków kopytnych, do którego zaliczano słonie, hipopotamy, tapiry, nosorożce i in. zwierzęta o grubej, pozbawionej włosów skórze. [przypis edytorski]

206. Typotherium (paleont.) — rodzaj prymitywnych ssaków kopytnych nieco podobnych do gryzoni, należących do wymarłego rzędu notoungulatów, żyjących w Ameryce Płd. ok. 1,2 mln–780 tys. lat temu; nazwa z połączenia zapewne pot. fr. type: typ, indywiduum, oraz gr. therion: bestia. [przypis edytorski]

207. syreny, dziś: brzegowce (biol.) — rząd dużych ssaków prowadzących wyłącznie wodny tryb życia, wywodzący się od ssaków prakopytnych; obejmuje m.in. manaty, diugonia oraz syrenę morską (krowę morską) odkrytą w 1741 i ostatecznie wytępioną przez człowieka w 1768 roku. [przypis edytorski]

208. Halitherium (paleont.) — rodzaj wczesnego brzegowca (syreny), żyjącego ok. 38 mln lat temu. [przypis edytorski]

209. Zeuglodon, częściej: bazylozaur (paleont.) — rodzaj dużego drapieżnego prawalenia żyjącego w eocenie, 40–30 mln lat temu, początkowo uważanego za gada (gr. sauros). [przypis edytorski]

210. Squalodon (paleont.) — rodzaj walenia o mieszanych cechach pierwotnych i współczesnych, żyjącego 33–14 mln lat temu. [przypis edytorski]

211. wielka luka pomiędzy ptakami i gadami wypełniona została... — ptaki od końca XX w. uważa się za współczesnych potomków opierzonych dinozaurów, a zatem za linię dinozaurów, która przetrwała zagładę. [przypis edytorski]

212. Compsognathus, pol.: kompsognat (paleont.) — rodzaj niewielkiego dwunożnego drapieżnego dinozaura, żyjącego w późnej jurze, ok. 150 mln lat temu; znaleziony (1850) w tym samym miejscu, co archeopteryks, do niedawna jego najbliższy znany krewny. [przypis edytorski]

213. A żeby rzeczy wielkie z małymi porównać — dosł. cytat z Raju utraconego (II, 921–922) Miltona, wyrażenie zapożyczone od Wirgiliusza (Eklogi, I, 23). [przypis edytorski]

214. otwornice, Foraminifera (biol.) — grupa drobnych organizmów z królestwa protistów, w większości morskich, mających skorupki z węglanu wapna; skorupki obumarłych i opadłych na dno otwornic tworzą pokłady wapieni i są ważnymi skamieniałościami przewodnimi; najstarsze pochodzą z kambru. [przypis edytorski]

215. pierwotniaki, Protozoa (biol.) — drobne, w większości jednokomórkowe organizmy jądrowe, zaliczane tradycyjnie (do XX w.) do królestwa zwierząt, obecnie stanowiące część królestwa protistów. [przypis edytorski]

216. wymarłych i zrekonstruowanych przez Owena olbrzymich ptaków Nowej Zelandii — mowa o moa, wielkich nielotnych ptakach zamieszkujących Nową Zelandię od plejstocenu do ok. XIV–XV w., kiedy przybyli Maorysi wytępili je polowaniami. [przypis edytorski]

217. Aralsko-Kaspijskie Morze — dwa istniejące w czasach nowożytnych bezodpływowe jeziora słonowodne: Jez. Aralskie oraz M. Kaspijskie, stanowiły dawniej części jednego morza; Jez. Aralskie wskutek działalności ludzkiej w XX w. zanikło. [przypis edytorski]

218. emu (biol.) — podrodzina nielotnych, szybko biegających ptaków zamieszkujących Australię. [przypis edytorski]

219. piżmak, piżmoszczur a. szczur piżmowy (biol.) — gatunek ziemno-wodnego gryzonia z rodziny chomikowatych pochodzący z Ameryki Płn.; w 1905 sprowadzony do Europy jako zwierzę hodowlane, zdziczał i rozprzestrzenił się po kontynencie. [przypis edytorski]

220. coypu (z hiszp.), właśc. nutria amerykańska, Myocastor coypus (biol.) — gatunek roślinożernego gryzonia z rodziny nutriowatych, żyjącego pierwotnie w płd. części Ameryki Płd. [przypis edytorski]

221. kapibara (biol.) — rodzaj lądowo-wodnych gryzoni mieszkających w Ameryce Płd.; kapibara wielka jest największym z żyjących gryzoni (do 65 kg). [przypis edytorski]

222. vera causa (łac.) — prawdziwa przyczyna. [przypis edytorski]

223. Helosciadium (biol.) — rodzaj roślin z rodziny selerowatych (baldaszkowatych) rosnących przy brzegach jezior i rzek. [przypis edytorski]

224. kanar, mozga kanaryjska (biol.) — gatunek rośliny zielnej z płd. Europy, której ziarno jest używane jako pokarm dla ptaków. [przypis edytorski]

225. Natal — dawna brytyjska posiadłość kolonialna we wsch. części ob. Republiki Południowej Afryki. [przypis edytorski]

226. gran (z ang. grain: ziarno) — niewielka jednostka masy używana w krajach anglosaskich, równa 1/7000 funta, tj. ok. 1/15 grama. [przypis edytorski]

227. uncja — jednostka wagi używana w krajach anglosaskich, równa 1/16 funta, tj. ok. 28 gramów. [przypis edytorski]

228. Indie Zachodnie — daw. nazwa Karaibów, wysp w basenie M. Karaibskiego, nadana w XV w. przez wyprawiających się na zachód Europejczyków, którzy uważali, że wyspy te leżą blisko wybrzeży Indii. [przypis edytorski]

229. Liban — tu: pasmo górskie rozciągające się wzdłuż zach. wybrzeża M. Śródziemnego, położone w państwie o tej samej nazwie. [przypis edytorski]

230. Sikkim — stan w płn.-wsch. Indiach, zajmujący część wsch. Himalajów. [przypis edytorski]

231. ekscentryczność (astr.) — parametr orbity określający wielkość odchylenia jej kształtu od idealnego koła. [przypis edytorski]

232. Silla de Caracas — przełęcz w Wenezueli, niedaleko miasta Caracas, na wys. 2315 m n.p.m. [przypis edytorski]

233. Fernando Po — ob. Bioko, wulkaniczna wyspa w Zat. Gwinejskiej, ok. 25 km od wybrzeży Afryki; oddzieliła się od kontynentu ok. 12 tys. lat temu. [przypis edytorski]

234. półwysep Malakka — Płw. Malajski, południowa część Płw. Indochińskiego; oddzielony cieśniną Malakka od Sumatry. [przypis edytorski]

235. Neilgherrie — ob. Nilgiri, pasmo górskie w płd. Indiach, część Ghatów Zachodnich. [przypis edytorski]

236. Wyspy Kerguelena — archipelag ok. 300 wulkanicznych wysp, położony w płd. części Oceanu Indyjskiego; jedno z najbardziej izolowanych miejsc świata: znajduje się ok. 4000 km od Australii, ok. 3800 km od płd.-wsch. wybrzeża Afryki, ok. 2000 km od Antarktydy; największą w archipelagu jest Wyspa Kerguelena. [przypis edytorski]

237. pływak, Dytiscus (biol.) — rodzaj dużych wodnych chrząszczy, zamieszkujących zarośnięte zbiorniki wodne. [przypis edytorski]

238. Ancylus, pol.: przytulik (biol.) — rodzaj niewielkiego słodkowodnego ślimaka o nieskręconej, czapeczkowatej muszli. [przypis edytorski]

239. wypluwka (biol.) — zlepek niestrawionych części pokarmu, np. kości, sierści, resztek roślinnych, wydalany przez otwór gębowy przez wiele gatunków ptaków, np. sowy i mewy. [przypis edytorski]

240. lilii wodnej (Nelumbium)Nelubo to w obecnej klasyfikacji lotosy, natomiast liliami wodnymi (a. nenufarami) nazywa się potocznie podobne do nich grzybienie (Nymphaea). [przypis edytorski]

241. Anglesea — ob. Anglesey, wyspa u płn.-zach. wybrzeża Walii; pow. 715 km², największa z wysp na M. Irlandzkim. [przypis edytorski]

242. Wyspa Wniebowstąpienia — wyspa pochodzenia wulkanicznego na Oceanie Atlantyckim, ok. 1600 km od wybrzeży Afryki, odwiedzona przez Darwina w 1836 podczas podróży statkiem Beagle. [przypis edytorski]

243. Bermuda a. Wielka Bermuda — największa wyspa archipelagu Bermudów, często błędnie postrzegana jako jedyna wyspa na tym obszarze; w jęz. ang. Bermuda jest także nazwą całego archipelagu. [przypis edytorski]

244. ławica — tu: podwodne wzniesienie z piasku lub z innych osadów dennych w pobliżu wybrzeża morskiego. [przypis edytorski]

245. wyspa Norfolk — mała wyspa ma Pacyfiku, pomiędzy Australią, Nową Zelandią i Nową Kaledonią. [przypis edytorski]

246. archipelag Viti, właśc. Viti Levu — grupa niewielkich wysp otaczających Viti Levu, największą wyspę archipelagu Fidżi. [przypis edytorski]

247. wyspy Bonin a. Ogasawara — grupa w większości niezamieszkałych wysp ok. 1000 km na południe od Japonii. [przypis edytorski]

248. diugoń — duży roślinożerny ssak wodny, zamieszkujący indopacyficzne płytkie, bezpieczne wody przybrzeżne. [przypis edytorski]

249. Proteaceae, pol.: srebrnikowate (biol.) — rodzina roślin, głównie krzewów i drzew, występujących w strefie międzyzwrotnikowej i podzwrotnikowej na półkuli południowej. [przypis edytorski]

250. Connaraceae, pol.: bobniowate (biol.) — rodzina tropikalnych pnączy, krzewów i niskich drzew. [przypis edytorski]

251. Malpighiacea, pol.: malpigiowate (biol.) — rodzina pnączy i drzew strefy tropikalnej i subtropikalnej. [przypis edytorski]

252. Linneusz zwiedziony zewnętrznym pozorem umieścił rzeczywiście owada równoskrzydłego pomiędzy motylami — chodzi o pluskwiaka Aleyrodes proletella zaklasyfikowanego przez Linneusza jako Phaleana (Tinea) proletella. [przypis edytorski]

253. łuskoskrzydłe, Lepidoptera (biol.) — motyle; nazwa biologiczna pochodzi od tego, że ich skrzydła są pokryte są drobnymi łuskami. [przypis edytorski]

254. morświn — rodzaj morskiego ssaka spokrewnionego z delfinowatymi. [przypis edytorski]

255. jamraj a. borsuk workowaty, Perameles (biol.) — rodzina średniej wielkości wszystkożernych torbaczy z Australii i Nowej Gwinei. [przypis edytorski]

256. dydelf — rodzaj wszystkożernego, niewielkiego torbacza podobnego do szczura, występujący w Ameryce Środkowej i Płd. [przypis edytorski]

257. zawisak, Sphinx (biol.) — nocny motyl, który pobiera pokarm, zawisając nad kwiatem dzięki szybkim ruchom skrzydeł. [przypis edytorski]

258. przyczyna celowa (filoz.) — w filozofii Arystotelesa jedna z czterech przyczyn koniecznych do zaistnienia rzeczy: powstanie rzeczy musi służyć pewnemu celowi. [przypis edytorski]

259. Większość fizjologów twierdzi, że kości czaszki są homologiczne, to znaczy odpowiadają co do liczby i wzajemnych stosunków częściom składowym pewnej ilości kręgów — teoria, iż kości czaszki są homologiczne składowym częściom pewnej ilości kręgów (teoria Goethego, Okena i Franka) obecnie uległa zasadniczej modyfikacji. Nowsze poszukiwania Huxleya, Gegenbauera, Parkera i innych dowiodły, iż nie można upatrywać ścisłej homologii pomiędzy oddzielnymi kośćmi czaszki i składowymi częściami kręgów, albowiem, jak się okazało, w skład czaszki kręgowców wchodzą liczne kości rozwijające się ze skóry i nie mające żadnego związku z kręgami, a tylko podstawowa część czaszki przedstawia sumę znacznej ilości kręgów pierwotnych zlewających się ze sobą (u ryb 9–10 lub jeszcze więcej), czyli powstaje według tego samego typu co kręgosłup. W dojrzałym jednak stanie niepodobna upatrywać homologii pomiędzy kośćmi czaszki i składowymi częściami rozwiniętych kręgów, jak to czynili dawniejsi zoologowie. Przyp. tłum. [przypis tłumacza]

260. segmentowce, Articulata (biol.) — hipotetyczna grupa organizmów obejmująca stawonogi i pierścienice jako dwie grupy siostrzane, sugerowana przez Cuviera w 1817. [przypis edytorski]

261. chitony a. wielotarczowce (biol.) — gromada morskich mięczaków, u których zauważalna jest jeszcze pierwotna segmentacja, która zaniknęła u pozostałych mięczaków. [przypis edytorski]

262. jętki — rząd uskrzydlonych owadów, zwykle związanych ze środowiskiem wodnym, żyjących w postaci dorosłej bardzo krótko, czasem jeden dzień, mimo że okres życia larw trwa nawet do kilku lat i obejmuje 20–30 linień. [przypis edytorski]

263. Coccidae, pol.: misecznikowate (biol.) — rodzina owadów z nadrodziny czerwców. [przypis edytorski]

264. kolcolist, Ulex (biol.) — rodzaj roślin należący do rodziny bobowatych. [przypis edytorski]

265. trzonkowce i wieczkowce, Pedunculata i Sessilia (daw. biol.) — grupy skorupiaków wąsonogich w klasyfikacji Lamarcka i Darwina, reprezentowane gł. przez odpowiednio kaczenice i pąkle. [przypis edytorski]

266. W wielkiej gromadzie skorupiaków (...) ssące skorupiaki pasożytnicze, wąsonogi, członowce, a nawet pancerzowce — klasyfikacja skorupiaków jest od dawna przedmiotem dyskusji, stąd u części autorów niektóre z tych grup mogą być podgrupami innych. [przypis edytorski]

267. członowce a. skorupiaki niższe, Entomostraca (biol.) — tradycyjnie wyróżniana grupa drobnych skorupiaków. [przypis edytorski]

268. skrzydełko, łac. alula (biol.) — grupa piór osadzonych na szczątkowym kciuku (palcu pierwszym) ptaka. [przypis edytorski]

269. trędownikowate, Scrophulariaceae (biol.) — rodzina roślin należąca do rzędu wargowców z grupy astrowych. [przypis edytorski]

270. manat — duży roślinożerny ssak wodny, żyjący w przybrzeżnych rejonach Atlantyku w strefie tropikalnej. [przypis edytorski]

271. Natura non facit saltum (łac.) — natura nie czyni skoków. [przypis edytorski]

272. pogląd o obrocie Ziemi dookoła własnej osi aż do niedawna nie był poparty żadnym bezpośrednim dowodem — bezpośrednim dowodem heliocentryzmu było wykazanie pomiarami w r. 1839 istnienia paralaksy heliocentrycznej, tj. obserwowanej zmiany położenia gwiazd na tle sfery niebieskiej, powodowanej zmianami położenia Ziemi w ruchu wokół Słońca. [przypis edytorski]

273. I czy ssaki zostały stworzone z fałszywym śladem sposobu odżywiania się w łonie matki? — tj. z pępkiem, będącym pozostałością po pępowinie, łączącej naczynia krwionośne rozwijającego się embrionu z ciałem matki, co umożliwia pobieranie substancji odżywczych. Być może autor czyni zakamuflowaną aluzję do problemu pępka biblijnego Adama: w 1857, dwa lata przed dziełem Darwina, znany kreacjonistyczny przyrodnik Philip Gosse opublikował książkę Omphalos: An Attempt to Untie the Geological Knot (Pępek. Próba rozplątania węzła geologicznego), w której przekonywał, że świat został stworzony od razu w obecnej postaci, razem ze śladami rzekomej przeszłości, w tym także biblijny pierwszy człowiek, choć nie potrzebował pępka, został z nim stworzony, tak by wydawało się, że urodził się z matki. Dzieło Gosse’a miało niewielu nabywców i nie zyskało prawie żadnych zwolenników. [przypis edytorski]

274. galasówka — owad z rzędu błonkoskrzydłych wstrzykujący jad w liście roślin w celu rozrostu ich tkanki i powstania narośli chroniącej składane w ranie jaja. [przypis edytorski]