Lot

Eli i Maćkowi Chlebickim

Absolwent filozofii. Zostałem

świetlicowym w szkole

podstawowej (Ziemia

Kłodzka). Oto losy

człowiecze. Kadra jest młoda, dzieci

krzyczą. Nie wiem, czy mój

wystudiowany stoicyzm podoła.

Dzisiaj rozmawiałem z nimi

(IV b) o ziemi, matce

naszej — ile kto ma hektarów.

Nie taili. Potem wspomniałem

o trudzie rolnika, ale nie wiedzieli,

o co mi chodzi. Dojeżdżająca młodzież

zbyt często (pod pretekstem

wyjścia do ubikacji) kieruje swe

kroki do pobliskiej lodziarni. Pan

dyrektor ze swego wysokiego okna

marszczy brew i grozi palcem. Salmonella,

sceptycyzm i brak kontaktu z prasą

literacką. Patrzę na park,

gdzie stadko młodych łabędzi

wzbija się do lotu.

Mnie też o nic innego

kiedyś nie chodziło.