Kościół w Drogosławiu

widziany przed odlotem

Rozalii Linke, Marii Sztorch,

skłóconych sąsiadek,

które pogodził cios

niewidzialnej włóczni —

anioł się uwijał za dwóch,

las pod oknem niemiał i głuchł;

widziały czerwony, stromy dach,

z bliznami okien uniesionych jak brwi,

odlatywała od korpusu jak głowa

sygnaturka drżąca, nerwowa;

coś było z powietrzem nie tak,

dawany i powstrzymywany znak,

nie czuły w sobie plusku krwi,

nigdy nie były na takiej mszy.

Co chcesz powiedzieć,

wykrztuś teraz —

z księgi doliny robi się książeczka

szybko wkładana do kieszeni płaszcza;

i ten inicjał, pokrętna litera

z czerwonych cegieł. Kościół w Drogosławiu

widziany z wysoka.