Rocznik sześćdziesiąty grzebie w papierach

Otworzyły się szuflady pękły wysłużone plecaki

ze starego worka na śpiwór (bo spało się gdzie

bądź) wypadł kłąb włosów dawno pochowanej

i stos karteluszek zapisanych

serdecznym pismem z przełomu

lat siedemdziesiątych osiemdziesiątych

bez akapitów bez znaków przestankowych

(bo nie chciało się przestać) by dać sobą

świadectwo nędzy pielgrzymstwa poniżenia

Rocznik sześćdziesiąty grzebie w papierach

uczęszcza do poradni wychowawczo-zawodowej

dla młodych literatów

i już nie zaczyna zdania od więc.