Zapowiedź

To są przecież groby, mamrocze

dziecko; nie mów tak o górach;

niesiemy drabinę ku wyniosłej

gruszy, jabłko w woskowinę

chroni się przed mrozem;

to jest przecież cmentarz, spójrz,

tato, w obłoki, szkielet

goni szkielet i jeździec

bez głowy; góry (przez graby)

zdrobniałe, zgrabiałe;

parowozy zatraciły się

w polach po osie, po rdzę.

Za tobą głos ze stacji

krzyżowej, ksiądz ma

mikrofon; to jest przecież miasto

dochodzące z dołu.