SCENA I
Nun i Hul siedzą na trawie jedząc bób.
NUN
starszy, lepiej odziany
Jakoś nie widać tych gościów, co u nasz mają być dzisiaj.
HUL
młodszy, parobek ze wsi, mówi po chłopsku
A któs to ma być?
NUN
A cóż cię to nasza pani nie objaśniła, kiedy cię pożyczała od pana Jorobaama na dzisiaj?
HUL
Nie.
NUN
He! Żebyś ty wiedział!... W czałej okolicy tylko u nasz takie goście bywają! Aż oczy bolą!
HUL
A któs to taki?
NUN
Pan Syn Boży i uczniowie jego.
HUL
rozdziawia gębę nie rozumiejąc
Eee...
NUN
Ma się wiedzieć!
HUL
gapiowato
Jakże on wyglądo? Wielgi?
NUN
Głupiś. Nie twoja głowa w tem. Nasze państwo ma wyszokie sztosonki. Panna mieszkała długie czaszy w Jerozolimie. Tam dopiero! Bywali tam panowie rzymscy, greccy, perszcy, aszyryjszcy, szyryjszcy, egipszcy — aż oczy bolały! To ci nieraz powiem brachu, moja pani, niby nasza pani, nieraz mnie tam poszyłała z lisztem — bo niby się turbowała bardzo o naszą pannę, ale to już przeszło — bo nasza panna — wiesz, niby tego ten, oho! — aż oczy bolały! To byli bogaci panowie! A nasza panna to ci z nimi po perszku, szyryjsku, po rzymsku — to ci tak trzepała, jak ja tu do ciebie mówię! Hoho! Nie w kij dmuchał! Edukaczja! Ale to się wszystko zmieniło. Panna teraz jak święta. O czemże to ja chciałem mówić? Ehe! Pytałeś mi się, czy Pan Syn Boży wielki? A ja ci powiedziałem, żeś głupi. Słuśniem ci powiedział.
HUL
Moze, ale bez co?
NUN
„Bez co?” „Bez co?” Mówi się: cemu? „Bez to”, żeś się pytał. Pan Syn Boży taki jest, jak ty i ja. Ani więksy, ani mniejszy. Ino, że patrzeć nań — aż oczy bolą!
HUL
Bbe — — cemu?
NUN
Uwidzisz.
zamyśla się
Hm... Żeby to do nasz szam pan prekurator Pilatusz Poncziusz — albo szam pan arczykapłan Kaifas przyszedł — ciekawość, ktoby na pierwszem miejszczu siedział? Czy Pan Syn Boży, czy pan prekurator Pilatusz na ten przykład, albo na ten przykład pan arczykapłan, czy Pan Syn Boży?
HUL
Tak się pise: Syn Bozy?
NUN
Głupiś. Tak Go nazywa moje pańsztwo. Ale — hm — kto by na pierwszem miejszczu siedział? Zawsze to, choć osoba niezwyczajna, ale co prekurator, to prekurator, a jeszcze rzymski! Albo i arczykapłan... Musieliby się państwo dobrze namyśleć... A ty co myślis?
HUL
Co myślę? Niby względem tego, kto by na pierwsem miejscu za stołem siedział? Ja myślę, ze ten, co by se na niem pierwsy siad.
NUN
Głupiś. Ale kogo by posadzić trzeba? W tem rzecz.
HUL
W tem rzec? Niby Pana Syna Bożego, cy pana prekuratora, abo pana arcykapłana? He, cłeku, Pan Bóg daleko, a prekurator i arcykapłan blisko.
NUN
Mądrześ powiedział, dobrześ powiedział, słuśnieś wykalkulował. Pan Syn Boży jak Syn Boży, a co urząd to urząd i o honór stoi. Lada Rzymianin, abo i nasz Saduceus, jak się mu nie ustąpisz, to cię w pysk dziabnie, aż oczy bolą... Co urząd to urząd...
Słychać głos kobiecy wołający: Nun! Hul!
NUN
Żara! Żara!
do Hula
Chybaj! Aleśmy się też nagadali, aż oczy bolały...
Wychodzą.