Wszystkiemu można rodowód

Za gładko nam idzie. Byle prędzej do wyzwolin, żeby majstra

ugłaskać. Strużemy tu każdy swoje w przywleczonym klocu,

namknie się kto zaraz inny staje na niepewnych nogach, jesz-

cze mchem obrosły, jeszcze od lasu nie odrósł. Do kogutków,

do niedźwiedzi, do dłubania świata. Darz bór trocinom,

a znajdzie się może ostrużyna Boga. To na co ją jeszcze roz-

skubać, gdzie popchnąć?