III

Wtedy będzie jakby kniei płynność,

pół-zielona, a pół-brązowa,

która z wolna pod wzrokiem się rusza

żółtym puchem leżących tam zwierząt.

Więc niedźwiedzie łagodne unoszą

złotą mądrość dojrzałych głów,

więc jelenie, więc wilki i sarny,

jakby zioła naprężonych snów,

porastają lawinami brzegi

i czekają milczącym szeregiem

na twój miękki spokój zapomnienia.

I jak z arką płyną za domem

pod skupionym słońcem wszystkich pór,

a czas przez nie przepływa i szronem

stygnie z wolna na ich wiecznym śnie.