1.

Nienawidziłem Kutavaggia, ale nie bardziej niż innych. W mojej nienawiści nie znajdziecie nic niesprawiedliwego.

Był próżny, głupi i pretensjonalny, ale ludzie właśnie tacy są. Baryton to otyły dureń, który przedawkował Internet. Karambol był tak pewny siebie, że oszczędzał nawet na kondomach. Kutavaggio wcale się od nich nie różnił. Bawi mnie, że o tym nie wiedział. Z tego powodu próbuję myśleć o nim ciepło.

W Balatonie grał wielkiego księcia, ale spod rozchełstanej koszuli, z kieszeni napchanej stówkami, z niezdarnie zasznurowanych butów wyłaził mały chłopczyk, który najbardziej na świecie boi się, że mama przesoli zupę.

Przynajmniej był ciekawy. Tyle dobrego mogę o nim powiedzieć.

Zalety ludzi to ocean nudy. Najczęściej ziewamy w towarzystwie filantropów. Konglomerat wad bywa jednak interesujący. Żył między nami człowiek małostkowy i pyszny, agresywny hipochondryk, wielki pan znienawidzony przez najbliższych — Kutavaggio. Rozumiem to i wybaczam. Inaczej nie umiał.

Ale był artystą i tego już wybaczyć nie umiem. Oczywiście Kutavaggio nie zajmuje specjalnego miejsca w moim sercu. Nienawidziłem go na równi z innymi malarzami, a także pisarzami, aktorami i autorami instalacji wizualnych. Na całym świecie nie znajdziecie gorszego szajsu niż sztuka. Artysta do wora, wór do jeziora. Świat zaraz stanie się lepszy. Ocaliłbym tylko powieści Jacka Higginsa i Alistaira MacLeana.

Twórcy brodzą w zatrutym źródle i chlapią tym jadem w twarze innych. Oferują marzenia, które nigdy się nie spełnią: miłość po grób, przyjaźń na śmierć i życie, tęsknotę za rajem utraconym czy innym kurwidołkiem. Z drugiej strony pesymizm tych wszystkich Werterów z Bożej łaski jest rozpaczą panienki na próżno czekającej pod jednostką wojskową.

Rozumiecie, nie ma takich rzeczy. Jeden debil naogląda się filmów o miłości i poleci takiej szukać, zamiast siedzieć spokojnie przy swojej starzejącej się żonie. Inny zapragnie żyć naprawdę, mocno i w zgodzie ze sobą, po czym za rok znajdziecie go martwego na dnie butelczyny.

Artysta mówi rybie, że może fruwać. Przekonuje tygrysa do sałaty i kiełków. Uczy wiernych niewierności i narzuca habit na ciała rozpustników. Za tę działalność zamiast fangi w nos dostaje stypendia i programy w telewizji.

Ze wszystkich artystów najgorsi są ci od pędzelka, malarstwo to najpodlejsza ze sztuk. Wiem, bo dekadę temu malarstwo zniszczyło mi życie.