Na rozstaju

.............................................

Nie tego żal mi, com straciła w drodze,

Lecz żal mi tego, czegom nie posiadła.

A kiedy cicha w kraj zmierzchów odchodzę,

Więcej mnie smęcą ulotne widziadła

Szczęścia, co nigdy mojemi nie były,

Niż zostawione za sobą mogiły.

Bo dusza moja w swym wzlocie i pędzie

W przyszłość podana jest skrzydłami obu,

I nie ku temu tchnie, co jest, lecz będzie,

I nie chce płaczką żadnego być grobu,

A choć minionych rzeczy jest pamiętną,

Jutrzenne nosi i wschodowe piętno.

I nieraz bywa zadumana w sobie

O świetle gwiazd tych, co się jeszcze ziemi

Nie tknęły, ani na smętnym tym globie

Odbiły swemi strzałami złotemi...

I myśli, co też gwiazdy te oświecą,

Gdy wieki miną, a blaski dolecą?

I o tych żniwach duma, o tych plonach,

Których siewacze za pługiem upadli,

I nigdy na swych ojczystych zagonach

Nie zbiorą chleba, i leżą wybladli,

Z oczyma, które im wyjadła rosa,

A nie zobaczą z swych siewów — ni kłosa.

I o tych grodach, co będą dźwignięte

Z głazów łamanych dziś, pod ziemią twardą;

I słyszy owe oskardy wyklęte,

Owe kilofy walczące z pogardą,

Co dobywają fundament budowy,

Gdzie budowniczy nie skłoni swej głowy.

Ach, i o pieśni słowiczej, co wiosną

Nie utuliła mnie w ciszy i w cieniu;

O ustach, które pieszczotą miłosną

Nie tknęły moich, i o tem pragnieniu,

Które ugasić mogła kropla rosy,

A i tej nawet nie dały niebiosy!