III

Wtem raz wbiega: coś się skwarzy...

Pęchu, węchu — to słoninka!

Miluś woła towarzyszy,

Do pyszczka mu idzie ślinka.

Jak nie chwyci łapką całą,

Jak nie wrzaśnie w niebogłosy:

— Aj... Aj... Aj... kotki za nim...

A wetknęły także nosy.

Zobaczyła to kucharka...

Jak nie krzyknie na nich z góry:

— A łasuchy! A niecnoty!

A marsz z kuchni, w mysie dziury!

Byłoż bólu! byłoż pisku!

Byłaż potem wstydu siła...

A w dodatku, i kucharka

Coś na drogę przyłożyła...