Dziennik pokładowy

Stara kobieta na brzegu dni. Stoję i patrzę,

jak mgła dobija się i odwraca od moich okien.

Porzuciłam miasto pamięci — przeszłość.

Wciąż je rzucam. I wciąż słyszę tamtą muzykę,

głosy płynące z oddali. Stoję i patrzę, jak

życie pyszni się w koronach drzew na przekór

mojemu rozkładowi. Stara kobieta, z której szydzą

dzieci sąsiadów. Skłócona z bazarowym

tandeciarzem. Z listonoszem — płazem, któremu

co miesiąc pozwalam oszukiwać na drobnych.