O!

Zmarznięta ziemia pęka

na przekór cofającej się zimie.

Dzikie gęsi wracają postnym

niebem — patrzymy i...

cieszy! W kieszeniach bilon

łaskocze zziębnięte dłonie.

Wiatr pryska od klaszczących

futryn. „Nie wychodzić” —

umówiło się osiedle, wróciło

z kościoła, trwa przy swoim.

Ale, o! wróbel odciska

pieczęcie na szronie!