38, 39. Cztery miesiące później
Cały miesiąc spędziłem na polowaniu i rybołówstwie w okolicy, która nazywa się Buffalo; dlaczego właśnie Buffalo — nie wiem; zapewne dlatego, że nie ma tam ani jednego bawoła. Tymczasem niedźwiedź nauczył się doskonale chodzić na tylnych nogach i mówić: „papa”, „mama”. To na pewno nowy gatunek. Podobieństwo w mowie może być całkiem przypadkowe, może wymawiać wyrazy mimowolnie i bez żadnego sensu. A jednak to bardzo dziwne — ani jeden niedźwiedź nie umie tego robić. Takie naśladowanie ludzkiej mowy przy zupełnym braku sierści i ogona dowodzi stanowczo, że to nowy gatunek niedźwiedzi. Dalsze obserwacje nad nim będą zapewne nadzwyczaj zajmujące. Tymczasem zaś mam zamiar udać się na długotrwałą wyprawę w lasy Północy i przeprowadzić tam najściślejsze poszukiwania. Jestem nieledwie pewien, że tam znajdę takie same egzemplarze, a ten mniej będzie niebezpieczny, gdy dostanie towarzyszy z tego samego gatunku. Udam się wprost na północ. A temu trzeba będzie nałożyć namordnik.