SCENA III
Lanceor, Joyzella, Merlin.
MERLIN
Szukałem cię, Joyzello!
zwraca się do Lanceora i patrzy nań groźnie
Co do ciebie, to wiem, kim jesteś, i znam powody, które cię sprowadziły na tę wyspę, znam też fortel rzekomego rozbicia i wiem, jaki wróg cię tu przysłał.
LANCEOR
Mnie? Ależ na te brzegi rzucił mnie przypadek...
MERLIN
Nie wymawiajmy słów bezużytecznych.
JOYZELLA
Cóż on zrobił?
MERLIN
Chciał, niestety, zrobić to, co człowiek uczynić może najnędzniejszego: zdradzić dobroć, okłamać przyjaźń i wrogom sprzedać gospodarza zbyt szlachetnego, który go miał przygarnąć.
JOYZELLA
Nie.
MERLIN
Dlaczego nie? Czy ty go znasz?
JOYZELLA
Tak.
MERLIN
Od kiedy?
JOYZELLA
Odkąd go ujrzałam.
MERLIN
A dawnoś go ujrzała?
JOYZELLA
Od chwili, gdy wszedł do tej sali.
MERLIN
To zbyt mało.
JOYZELLA
To wystarcza.
MERLIN
Nie, Joyzello, i wnet ci wypadki dowiodą, że to nie dosyć i że otwarte wejrzenie, uśmiech niewinny, łagodne słowa kryją nieraz zasadzkę niebezpieczniejszą niż siwy włos niewdzięcznej starości albo uczucie bez nadziei.
JOYZELLA
Cóż zamierzasz uczynić?
MERLIN
Czekam pewności ostatecznej, a wtedy uczynię to, co prawowite i konieczne, aby już się nie lękać wroga, co gotów się nie cofnąć przed niczym. Nielitościwe środki, jakie przedsięwezmę, tyleż są ważne dla twego bezpieczeństwa, co i dla mojego. Bo ta sama kabała nas otacza, a los wiąże nas... Nie mogę dziś mówić ci więcej. Ufaj mi. Może już wiesz, że twoje szczęście jest moim.
JOYZELLA
Uratowałeś mi życie, pamiętam o tym.
MERLIN
Wspominasz o tym bez życzliwości, ale sądzę, że kiedyś oddasz mi sprawiedliwość.
do Lanceora
A ty idź. Wieść, którą otrzymałem, jest niewątpliwa. Gdy wypadki, których się lękam, wieść tę potwierdzą, zacznę działać. Tymczasem jesteś moim więźniem. Wskażę ci miejsce zachowane dla ciebie w pałacu. Gdybyś przestąpił zakreśloną granicę, sam siebie będziesz zmuszony sądzić i sam na siebie wydasz wyrok. Będzie on nieodwracalny. Idź, oto moje rozkazy.
LANCEOR
Jestem posłuszny, ale w nadziei, że uznasz swój błąd. Do widzenia, Joyzello.
MERLIN
Nie, powiedz jej: „żegnam”, bo wątpię, czy się kiedykolwiek zobaczycie. Tymczasem, Joyzello, może cię kiedyś przypadek postawi wobec tego człowieka. Wtedy, mówię ci, uchodź: życie twoje i jego zależą ściśle od twojej rychłej ucieczki. Gdy się dowiem, żeście się widzieli, jesteście nieodwołalnie zgubieni.
do Lanceora
Czy mi obiecujesz, że będziesz jej unikał?
LANCEOR
Jeżeli idzie o jej życie, tak!
MERLIN
A ty, Joyzello?
JOYZELLA
Nie!