* * *
Stałem samotny i smutny,
deszcz mnie po oczach siekł,
kałuże tonęły brudne,
w brudny wpadając ściek.
Banalna jest nasza jesień,
banalny czar i śmiech,
banalne głosy wiatr niesie,
banalne liście, mech.
Głupie są nasze miłości,
banalny rok i wiek,
banalnie próchnieją kości,
banalnie sypie śnieg.
Więc czyż napisać nie wolno
banalnych kilka słów.
Czyżby też były mozolne
dla przebanalnych głów?