Kwadrans po północy

O, nocy czarnoniebieska!

O, szara czerni cieniów!

O, pusta kieso!

Bałwochwalcą jestem

popielatych promieni

pajęczych refleksów.

O, pusta kieszeni!

O, żołądku, maestro27!

O, czerni czarna cieniów!

Bałwochwalcą jestem,

wszędzie znajduję ołtarze

i jak Światowid

mam sto tysięcy twarzy.

I wszędzie składam ofiary:

tobie — nocy szafirowa —

wierszem na parkanie starym,

tobie — zjawo bezpostaciowa —

na mchach, gdzie rośnie topola,

tobie — kochanko jaśminowa —

odą tęskności do twych kolan.

Jam bałwochwalca,

wszędzie mam ołtarze,

u Beethovena28 i u księcia walca,

i u Rembrandtowskich29 twarzy.

O, pusta kieszeni!

O, czarnoczarny promieniu!

O, oczy złoto-niebieskie!

O, nocy czarnoniebieska!