Październik na wsi
Lecą liście dojrzałe z drzew szerokobiodrych
i dywanem chrzęszczącym pokrywają ziemię,
na której ja, samotnik, patrząc w niebo modre,
leżę pełen milczenia w słodkawym znużeniu.
Kocham jesień złotawą, fioletowe śliwy
i tę ziemię strudzoną, spoczynku pragnącą.
Pachną ciche grusze i ciepłe końskie grzywy,
drgające na wietrze w chłodnawo krwistym słońcu.