Wieczorna wędrówka
Nie zgasły jeszcze zalękłe gwiazdy —
wszystkie nierytmicznie się żarzą.
W kałużach sennego miasta
poprawia noc maquillage39 swojej twarzy.
Każda gwiazda ma swojego pana.
Błotem płaczą buty
rozklekotane
twardych kamieni dłutem.
W szarym spokoju
obserwuję niebo i życie, co przemija.
Nie wiem gdzie,
lecz wiem na pewno, że gdzieś
tli gwiazda moja —
moja a niczyja.