Do reportera

Reporterze,

Węszący sensację

W tłumie rojnym

Na ulicy gwarnej,

Lubisz spadające samoloty

Kochasz katastrofy pociągów,

Upaja się dech niespokojny,

Pośpiech serc bijących, jak młoty,

Wypadki dnia,

Przeżycia miasta,

Wszystko przed tobą urasta

Jak niewidziane potwory

Z samego dna,

Wypuszczone z klatki historji.

Reporterze,

Szukający wcielonej zmory,

Pragnący wstrząsu,

Który potrafi przerazić,

Wypadki toczą się w glorji

Niezwykłe i niesłychane!

Kochasz bandytę

Z dwoma brauningami w rękach, —

Kiedy salwami strzela w tłum, — —

O, patosie ulicznej gonitwy!

Ciało przechodnia wijące się w mękach...

Wrzawa i szum,

Popłoch modlitwy,

Wygrywanej dzwonkami tramwajów...

Widziałeś sensację — kochankę,

Gdy skoczyła na szyny pod kolej,

Ta ospowata dziewczyna

Bryznęła krwią,

Krew zostawiła plamy,

Jak witrjolej

Na jedwabnej sukience damy.

Detektywie,

Nie szukaj zbrodni,

Nie szukaj dreszczu, który daje moc jej,

Spojrzyj prosto w oczy przechodnia,

A spłoniesz w cudownym podziwie

Nabity dynamitem emocji!

Węszysz krew,

Patrzysz dokoła jak szpieg,

Czuwasz po nocach:

A może się zdarzy!

Patrzaj,

Sensacja czai się przy tobie,

Jak zwierzę liże ci ręce,

Sięga do twarzy,

Błaga o jedno spojrzenie,

Przybywa co chwila więcej,

Tłoczy się nawał sensacji,

Chwytaj!

Czemprędzej chwytaj!

Chowaj po kieszeniach,

Nabieraj do czapki, do ust,

Prędzej, prędzej!

Starczy na miljard nowin,

Na wszystkie gazety świata, —

Wszystko ci powiem!

Patrzaj,

Budują dom,

Gromadzą cegły,

Codziennie rośnie piętro,

Żarliwa robota wre,

Dzieje się powszechne święto!

Wyżej, wyżej!...

Uderzają fale sensacji,

Życie pomaga snom,

Wioną powiewy potężne,

Wiewy niewidzialne i tajne,

Pełni się sprawa żywa.

Tyle cudowności przybywa!

Reporterze! biegnij do redakcji

Drukuj dodatki nadzwyczajne:

— Wybudowali dom!

— Wyszła z warsztatów lokomotywa!

A nocą

Na jasnej fabrycznej hali

Klawikordy maszyn turkocą,

Rosną ogromne bele,

Z chaosu wypływa ład, —

Szalej z radości, szalej!

Wyślij depesze

Na cały świat:

Na warsztatach wczoraj utkali

Tyle i tyle, — —

Rośnie bogactwo

Warstwa za warstwą

W pracy żarliwej,

W kipiącej sile

Trzęsie się powszechne gospodarstwo!

Prędzej, — —

Zakładają kable,

Rzucają mosty,

Rodzą się nowe okręty,

Ucieleśnia się tysiące marzeń.

Tyle radości!

Prędzej, — —

Ukazują się nieczytane książki,

Wynalazki otwierają niebo,

Nie nadążysz filmowi zdarzeń,

Powszechnemu Postępowi Pracy!

Radosną nowiną,

Strofami — hymnami,

Pieśnią wysoką żywą

Rośnie powszechna sprawa,

Słowa czynami płyną,

Twórczość tryska jak lawa, —

O dziwo!

Dziwo!