Kapitulum VI

1. Jako łakomstwo jest szkodliwy przypadek i jako się go poczciwy przestrzegać ma, i z których przyczyn nam przypadać musi. A pirwsza przyczyna koszt dziwnych ubiorów

Nuż664 jeśli się w którym państwie albo królestwie rozmnoży a skrzydła roztoczy na sprośny grzech łakomstwo, tu już sobie rozważ, w jaki zły a niepobożny przypadek takie państwo zatoczyć się musi. Bo już i niesprawiedliwość, i łupiestwo — nie lza665, iż z tym panem pospołu z nim osieść666 musi. Ale patrz, mój miły bracie, jako się to wszytko zamnożyć nie ma, patrząc na nasze koszty, na nasze zbytki tak w piciu, jako i w jedzeniu, także też w nastrzępionych a dziwnych przyprawach667 i w chodzeniu, i w pojeździech668 naszych, tak iż już drugich i przezywać669, i w nich słusznie chodzić nie umiemy.

Abowiem patrz, gdy sobie wspomnisz ony dziwne czuhy670, ony falsaruchy671, ony stradiotki672, ony z dziwnymi kołnierzmi delie, ony żupany, ony rozliczne włoskie, iszpańskie673 wymysły, ony dziwne płaszcze, sajany674, kolety675, obercuchy676, aż dziwno i straszno o nich mówić, a drugich677 już ani zwać, ani sobie rozkazać umie, jedno678 krawcowi poruczy679, aby uczynił, jako dziś noszą680. A też słyszę w postronnych krajoch681, gdzie się trefi każdy naród namalować, tedy Polaka nago malują, a z nożycami, a postaw682 sukna przed nim: „krajże683 sobie, jako raczysz684!”.

Nuż zasię685 co owych nastało dziwnych pontalików686, feretów687, smalcowanych łańcuszków, pstrych bieretków688 z rozlicznymi cętkami. A snać689 już drudzy nie tylko na głowie, ale i na nogach ty690 pontały a ty ferety sobie przyprawują. A któż się temu przypatrzyć a przydziwować może, jakolichmy691 skryślali692 ziemię i morze, szukając tych dziwnych wymysłów swoich, a prawiechmy693 ją ludziom wydarli a samichmy694 ją posiedli, gdyż jest nam wszytkim równo dana. Patrz zasię, co się skarbu bożego popsuje na owy695 pozłociste nitki, na owy forboty696, na owy teperelle697, na owy dziwne tkanice, tak szyte, jako haftowane, że już malarze wzorów nie nastarczą698 wymyślać. Także też owy699 rozliczne pętlice, strzoki700, knafle701 wymyślne, dziwne sznury, a u nich kutasy702, a kto by się tego naliczył a napamiętał!

Aby dziesięć krojów na każdy tydzień wymyślił, tedy każdy chwalą. Będzie jedna703 z długim kołnierzem aż do pasa, to powiadają, iż tak czyście704, chłop705 ozdobny, od wiatru się zasłoni, kiedy trzeba, i kijem we grzbiet nie tak barzo puknie. Będzie zasię706 druga, co kołnierza nie będzie u niej i na palcu707, a przedsię708 też tak czyście709, wolno mi się obejrzeć, kędy710 chcę i jako chcę, a przedsię mię kołnierz w szyję nie kąsa711. Będzie druga712 z długimi rękawy, a czasem i ze trzemi713, też tak powiedają czyście, chłop znaczny na koniu, kiedy rękawy około niego trzpiatają714. Będzie druga, co jedno rękawiki do łokcia, a też tak przedsię czyście, wolniejszym715 tak i snadniej716 mi na koń wsieść717. Więc będzie druga aż do samej ziemie718, to też tak czyście, chłop się zda urodziwy i pieszo, i na koniu, i przedsię mi wiatr około goleni nie tak harcuje719. Druga zasię będzie mało720 niżej za pas, a przedsię tak czyście i lżejszy człowiek, i pieszo, i na koniu, i niczym się nie zabawi721. Więc będą ostrogi na pół łokcia722, to też tak czyście, ozdobny chłop na koniu, i konia się mocno imie723, i wszytko czyście724. Będą drugie ledwe je przy piętach znać, a przedsię czyście, lżej mi tak i, Boże uchowaj, konia odbyć725, tedy mi w trawie nie zawadzą, a przedsię wszytko czyście. Ja wierzę, by kto pozłociwszy rogi na łeb włożył, tedy nie wiem, by nie powiedali, iż to tak czyście, bo wszystko czyście, by się jedno co dziś pojawiło, czegochmy726 wczora nie widzieli. A co na to „czyście” wynidzie727, już tam mieszek728 niechaj responduje729. Bo na owy choboty730, co się w nich pośladek jako korzec widzi, co jedno od roboty wynidzie731, ubrałby się był za to dobrze pirwej poczciwy szlachcic i z czeladzią.

2. Pojazdy kosztowne

Nuż zasię pojazdy nasze, koń za pięć set732 złotych, rząd733 za drugie. Nuż owy alzbanty734, nuż owy kutasy, nuż owy dziwne muchry735, strzępki736, aż dziwno patrzyć na ty straszne wymysły świata tego. Bo acz ci nam Bóg ziemię na to dał, abychmy tego używali, co się na niej i w niej rodzi, ale bez wymysłów dziwnych a bez płaczu ludzkiego. Bo cokolwiek słusznej pomiary737 wykroczy, to już wszytko grzech a ohyda być musi. Albo też owy rozliczne a dziwnie przyprawne kolebki738 z wywieszanymi kobiercy739, z altembasowymi740 wezgłowmi741, z szarłatnymi poponami742, z owymi pozłocistymi lewki743. A jaki to koszt uczyni, a co na to wynidzie, a jako by to kto obliczyć miał. A jakoż się tu, proszę cię, łakomstwo a łupiestwo zamnożyć nie ma: a jakoż tu prawda a sprawiedliwość spełna744 zostać może: a jakoż tu żywot wolny a wesoły zostać może: bo gdzie wziąć, tu wziąć745, fas albo nefas746, to już wszytko o tym wnurzywszy łeb747 w ziemię myślić musi, skąd to wziąć, by też czasem i prawdy uszczyrbić, jakoby się z innymi zrównać, a onej szarej pysze dosyć uczynić. Bo już tam wyborgować748, a nie zapłacić, wypożyczać a nie wrócić: wszytko to być musi. A też kupcy barzo się czasem na tym handlu omylają. Bo pisz ty, co chcesz, na tram749, ale ja też, wież750 to Pan Bóg, kiedy dam.

3. Koszt a rozliczność potraw wymyślnych jako jest szkodliwy, a to druga przyczyna łakomstwa

Patrzajże zasię na koszt a na dziwną utratę wymyślnych potraw naszych, jeśliże to nie jest wielka przyczyna niepobożnego żywota naszego. Przypatrz się jedno owym dziwnym półmiskom a owym sprośnym wymysłom świata dzisiejszego. Patrz na owy rozmaite przysmaki, co się sapory751 zową, a prawie sapory, bo chłop po nich sapi, oźarszy752 się jako w barłogu kiernoz753. Patrzże na potrząski rozliczne, patrz na pozłotki, na farby754; na malowania dziwne, a snaćby ich mógł nie zwać potrawami, ale obrazki jakimi malowanymi. Ano na jednej misie baran pozłocisty, na drugiej lew, na drugiej kur, na trzeciej pani jaka ubrana. Więc dęby z żołądźmi, więc z różami pozłocistymi, więc rozmaitymi kwiatki zewsząd osadzonymi. Więc pozłoty rozliczne, ony kury pozłociste, ony orły, ony zające, a potrawa w pośrzodku za diabła stoi755, ona zaprzała756 a śliska, daleko by lepsza i smaczniejsza była, kiedy by ją z polewanego757 garnka ciepło na półmisek wyłożył.

Druga zasię będzie z pozłocistymi uszyma, co jeszcze w piątek wrzała, to ją aż w niedzielę758 postawią. Druga też z chleba a z migdałów a z klijem ulepiona, to też ta od kilka dni będzie stała. Nuż jeśli pieczyste będzie, to też czekając towarzystwa jedno wyschnie, niż759 się drugie upiecze. Będzieli też jaka wyborna pieczenia, to z wirzchu jako skorupa, a w pośrzodku mógłby nią jastrząba nakarmić. A jakież to zdrowie ma być, mój miły bracie? A jakoż się tu i mieszek pospołu i z panem rozboleć nie musi? A jakoż się tu łakomstwo zamnożyć nie musi? A czasem na wieczerzą nie zawżdy półmiski spełna będą; przyjmie ji Żydek760 barzo rad, chociaj będzie wieprzową pieczenią śmierdział, acz on świniny nie jada.

Patrzże jakiego tu żołądka trzeba na takie zaklijone a zaziębłe potrawy, albo też na owy zapalone, co je winy albo muszkatelami761 zalewają. Więc zasię znowu lać w gardło ony soki, ony witpachery762, ony rozekery763, ony rywuły764, małmazyje765, muszkatełły, a jakoż tu chłop zgorzeć nie ma? A jakoż tu może być długi żywot jego? A on jako pies obżarły ledwo dolezie do barłogu swego, a dobrze jeszcze, iż chłop tamże zarazem766 za stołem nie zdechnie.

4. Mniejszych stanów w potrawach wymysły

Więc już i mniejszego stanu bracia naszy767 tak się tego chwycili, że nie znajdziesz już dziś leda na biesiedzie, jedno768 każda potrawa musi przyść769 jako kasztelanka, albo samotrzecia770 albo samoczwarta771. Już to wżdy772 jako tako kiedy pieczyste albo co w rosole, co by miało być na jednej misie, iż to różno rozłożą, iż będzie gęś na inszej773 misie, kur na inszej, także też mięso albo cietrzew na inszej; ale owy niewolnice co po niewoli, gdzie wziąć tu wziąć, co mają po tym, iż muszą za panem grochem albo za panią kapustą wędrować? Więc się już tu pani z panem jeszcze z wieczora radzą, co mają przy grochu, a co przy kapuście postawić. Pan powieda, iżby dobrze przy kapuście drugą kapustę, chociaj czarną. Pani zasię powieda, iż: „Dobrzeć by, ale rozynków ani cukru nie mamy. Ale wiecie co, nasmażę ja ciastka jakiego albo myszek na szałwijej774”. To się już tak smażą, pieką, że masła w garncu na drugą niedzielę barzo mało zostanie, a święty Wojciech775, wiesz to Bóg, kiedy nastanie, niż776 się drugie pocznie zbirać777.

Więc ony serwety wyszywane, więc ony tuwalle778 z dziwnymi wzory, a już ręczników nie umieją zwać, więc ony listwy wkoło około obrusów. A powiedali na jednę panią, iż uźrzała779 obrus z listwami na stole u ziemianina i powiedziała onej ziemiance, iż: „Już nie wiemy, co mamy przed wami wymyślać, już muszę dać perłowe listwy do obrusa uczynić”. A ziemianka stojąc powiedziała: „Więc my też chociaj drobniejszymi perełkami, miłościwa pani, ale przedsię w tenże wzór co i w. m.780”.

5. Różność potraw także różność szkód i wrzodów czynić musi

A tak z tych dziwnych wymysłów a z tych dziwnych różności tych przysmaków rozlicznych a co się ma inszego umnożyć? Jedno sprośna utrata781, a potym łakomstwo, a potym różność wrzodów782 a przypadków szkodliwych rozlicznych, a przytym prętka a nieomylna pomsta boża, która zawżdy za grzechem jako chłopiec z mieczem chodzić musi. Bo możeli783 być sprośniejszy grzech jako takie plugawe obżarstwo? Czego ani pies ani świnia, ani żadne źwirzę nie uczyni, aby miało żrzeć, kiedy mu się nie chce. Jako naszy czynią, iż dzbanem leje w się aż mu po uszoch ciecze, a oczy ze łba dobrze nie wylazą784. A k’temu zasię przeklęctwo nędznych ludzi, które zawżdy na trzy głosy do Boga śpiewać musi. Jedni płaczą, co je na ty zbytki połupiono; drudzy płaczą, co się nie mogą kęsa chleba docisnąć sobie kupić, ano szafarze jeszcze przed świtaniem w bronach stoją785, co kto przyniesie, to pochwycą, a potym pieką, warzą, tak iż ledwe i psi786 onych zbytków dojadają, a nędzni ludzie głód a ucisk cirpieć muszą.

Aby też żadnej inszej pomsty z obietnic Pańskich ci ożralcy787 nie mieli, jedno tę, co tuż za nimi chodzi. Bo patrz, wnet z onej biesiady ano go już katarrus męczy, kolera pali, flegma dusi, oczy zasiniały, nogi zapuchły, brzuch jako pudło, scyjatyka, pedogra pewna. Ano mu syropy788 w gardło leją, skwarny789 od trzeciego dnia w żołądku macają, ano mu w brzuchu pełno, a w mieszku nic nie masz. Więc i to czasem stoi za790 kwartanę791, ano dłużnicy u drzwi zaglądają, a on się kryje, a on się zapała792, psiną oczy zasłoniwszy793, a do jutra odkłada, a powieda, iż mu pewnie pieniądze z Gdańska przyniosą, a on tam nie ma ni kwartniczka794. A przedsię, gdzie wziąć tu wziąć, k wieczoru znowu nalewaj. Azażby nie lepiej pobożnej, pomiernej, poczciwej, a nie ożarłej biesiady i krotofile795 użyć: a to na co poczciwszego obrócić, co ma być na sprośne zbytki obrócono.

6. Przyrodzenie nasze różne a zawikłane, różne też w sobie sprawy mieć musi

Ale przyrodzenie796 nasze różne a dziwno zawikłane jest, też różne przypadki na sobie okazować musi. Bo się jednemu podoba jedno, drugiemu drugie. Przodkowie naszy ony święci, nie mając ani pisma, ani żadnego upominania, ani praw żadnych ustanowionych na się, tylko tak z przyrodzonej cnoty swojej, patrz, jako pięknie, trzeźwie, pobożnie, a na wszem797 pomiernie798 żyli, i na wszem się sprawowali, a jako długo onych rozkosznych, wesołych, wolnych a szczyrych żywotów swych używali. Ale jako różność obyczajów na świat przypadła, także też za nimi różność we wszem odmienna już we wszem przypaść musiała. Bo gdy nie bywało tak wymyślnych potraw, nie było też tak wymyślnych kucharzów, piekarzów, tortarzów, smażarzów, aptekarzów i inszych do tak wielkich zbytków rozlicznych rzemięsników799.

Nie było też tak różnych a z dziwnymi wymysły doktorów, barwirzów i dziwnych cyrulików. A czemu? Iż pomierne życie było, pomiernymi też ziółki bez wszech trudnych przypraw, przypadłą choróbkę sobie snadnie uleczyli. Oprawiła to byliczka, bukwiczka800, kopytniczek, podróżniczek, i insze drobne ziółka. Ale jako nastała różność wymyślnych pokarmów i z dziwnymi przezwiski, także też nastały i dziwne wrzody, i z dziwnymi przezwiski, co ich pirwej słychać nie bywało. Także też i dziwne lekarstwa i dziwnymi przezwiski nastały. A kto słychał za starych wieków kankry, karbunkuły, antraksy801, francuzy802 i z dziwnymi potomki? Albo także w lekarstwiech bolum armenum803, ira pigra804, terra sigillata, reubarbarum, reupontikum, hermodaktilorum, alkibingarum, a kto by je wyliczył. Co nie tylko po górach, po skałach szukając ich świat skryślali805, ale i pod ziemią, i pod wodą już ich zgmerali806, a na koniec ich i tam dostać nie mogą, ale je i z miedzi, i z żelaza, i czasem ze złota palą a dziwnie dystylują807. A nie usłyszysz, by kto dziś zacny inaczej zdechł808, jedno powiedzą, iż byli tam na jednej biesiedzie, tamże się rozniemógł809, takżeć charlał, charlał810 aż ci poszedł811.

A prosto nic inszego nie czynią ci ożralcy, jedno się leczą, aby kęs ozdrowieli, a potym się zasię każą812, aby się znowu leczyli. A jeśli gwałt czynią tak szlachetnemu przyrodzeniu ciała swojego, a cóż rozumiesz, jeśliże też tam ona niewinna duszyczka na poły nie obumrze: widząc a czując tak zbytnie a tak nietrefne813 przypadki około siebie. Bo już w takich sprawach dziwne rozpustności a swowoleństwa zamnożyć się muszą, z czego ona nędznica zawżdy utrapiona być musi, a z wielkim wstydem i z żałością ustawicznie używać tego musi, a opłakawać to sama w sobie musi. Ale jako staremu a zastarzałemu cielesnemu wrzodowi korrozywy814 i innych przykrych rzeczy i gryzących kauteryjej815 potrzeba, tak żeby też temu zastarzałemu wrzodowi dusznemu, zacnemu z cnoty a z poczciwości, a mniejszemu też z grozy a z przymuszenia, lekarstwa a agaryku816 potrzeba.

A dobrze oni zacni ludzie starzy czynili, gdy się już takie zbytki poczęły zamnażać na świecie, tedy srogie grozy i srogie prawa na to czynili i ustawiali, czego jeszcze i dziś w poczciwych a w pomiernych krajoch zacni narodowie używają. Boże uchowaj w innych stronach pijanego ujrzeć, to wnet kijem podeszwy odbiją albo tam schowają gdzie pewnie ledwe drugiego dnia słońce ogląda. A w drugich krajoch ty marnotraty a swowolne pijanice z okien wywieszają, aby się im drudzy dziwowali a imi się karali817.

Scipio Afrykański, on zacny hetman rzymski, gdy miasta, które zwano Kartago barzo mocnego dobywał, panię818 jedno rzymskie tamże leżąc pod miastem prosił towarzyszów na wieczerzą i dał tam uczynić z opłatków albo z marcepanów miasto na podobieństwo miasta onego kartagińskiego. Tamże potym, gdy je na wet przyniesiono, nożmi do niego szturmowali i z łaski bożej że go i dobyli. Hetman, dowiedziawszy się o onych zbytkach, kazał mu co naprzedniejszego konia wziąć, powiedając, iż: „Nie należało tobie pirwej do szturmu przypuszczać i miasta dobyć niżli hetmanowi”.

A tak poczciwy człowiek, uważywszy sobie ty wstydliwe zbytki, co z takiego wszetecznego obżarstwa snadnie przypaść mogą, wziąwszy rozum, cnotę a bojaźń bożą przed się, może to w sobie snadnie zahamować, obaczywszy co za szkodliwe przypadki z tego zawżdy przypadać muszą. Obaczywszy też, jakie rozkoszy z poczciwego, z pomiernego, a z pobożnego żywota także snadnie przypadają. Bo sława dobra spełna, zdrowie spełna i mieszek nie tak rychło sklęsnie819, jako u wójta nazajutrz po świętym Marcinie820, kiedy z dwora idzie. Boć i mieszek jest dobry towarzysz821, szkoda go leda o co gniewać.

7. Trzecia a słuszna przyczyna do łakomstwa i do złego żywota: niepomierne pijaństwo

A tu patrzaj jako to nadobnym sekwensem822 idzie: bo z pychy przypada zbytek a obżarstwo, a z obżarstwa zasię co napiękniejszy klenotek opilstwo sprośne a ożralstwo. Abowiem gdy już sobie tych tortów napieką, nasmażą, albo też mniejszy stanowie kreplów823, aleć i pieczenia z cebulą po prostu, wierz mi, iż też to niezła pomocnica do tego, to już klękają a czasem i krzyżem padają, a po ziemi się jako bydło walają, lejąc sobie w gardło. A będzie drugi trzy kroć824 z onym gardłem za węgłem825, a jeszcze sobie dobrze gęby nie utrze, a już woła nalej drugą. Owa tylko blują826, aby pili, a piją zasię, aby z nowu827 blwali828. A to iście jest osobny przysmak do dobrej biesiady. I powiedają, iż z tego zachowanie829 roście. A wszak widamy830 to zachowanie. Bo więc już tam co miał jeden przeciwko drugiemu od roku, a iż po trzeźwiu831 sobie tego za nic nie miał, to się tam wnet wszytko wspomienie832 i wnet się krzywdą uczyni, tak iż z onego wielkiego zalecania833, a z onego braterstwa wielkiego, wnet pan brat drugiego brata pod ławą maca834. Więc i sługam835, choćby też czasem drugi nie rad nieborak, tedy mu dzbanem gwałtem będzie lał w gardło, spełnisz mi, bo to za zdrowie twego pana łaskawego, chociaj do niego nikt pić nie będzie. A barzo to panu pomogło, bo pan też gdzieś dawno za płotem albo pod ławą dyszy.

Toteż nieborak on dzbanarz836 leda gdzie837 we błocie się powali, tamże i uśnie, suknią838 pomaże, czapkę straci, ostrogi mu odbiorą, z mieszka839 wszytko wydłubią, a on nieborak mnima840, by w łaźni był, a iżby go barwierz golił, ano841 mu psi gębę liżą. Obudziwszy się, więc się tu oskuba842, sukmanę ubłoconą za rękaw za sobą wlecze, nogi mu chodzą po kolędzie843, a przedsię na drugiego woła: „O Janie, zamieszkałeś czystej biesiady844, tociechmy845 tu byli weseli, ba, i panowieć się podobno popili, boć ich nie widać”. Aleś wesół, ano we łbie i w mieszku nic nie masz, szczka846, zatacza się, łeb się najeżył, a snać daleko weselszy bywają wilczy w lesie i lepszych krotofil używają niż ten szlachetny naród a to uczciwe boże stworzenie, który się już wda w ten wszeteczny a prawie bydlęcy nałóg a zwyczaj.

A jakież tu zdrowie ma być, mój miły bracie, jaki rozum, jakie baczenie? Ano się we łbie miesza zawżdy jako w browarze. Ano jeden zgore od gorącości, drugi zgnije od drożdży, dolewając zawżdy tej skórzanej beczki, w której ustawicznie kiśnie, a drożdże się marne w żołądku ustawają. Bo patrz po chwili, alić mu leją syropy w gardło, alić mu trą brzuch jako szkapie na rupie847, alić na łbie rogi, guzy jako u kozła, alić się twarz świeci jako karmazyn, a nos jako perełkami osadził, aliści chłopu chrapi w gardle jako naręcznej szkapie, kiedy się ku górze zaciągnie, aliści w mieszku nie masz nic, na ścienie nie masz nic, na grzbiecie niewiele, co się wszytko przelało848. Przydzie potrzeba jaka, dopiro się wiercieć, ano więc trudno, kiedy się nie masz do czego rzucić849. Bo zać tam będzie jakie ochędóstwo850 u takiego pana, kofel brudny, garnek o jednym uchu, w oknie wiechcie, stół czamletowy851, bo wszędy wzory po nim, kędy się piwo lało, kachel gliną zalepiony, na ławie by mógł rzepy nasiać, pościel brudna, izba zimna a nieumieciona, jastrząb852 ściany popryskał, owa aż się więc nie chce z onych rozkoszy od takiego pana. A on chodzi jakoby go teraz zdun z gliny ulepił, a nie wie, co ma rzec z sobą853, chyba potrawy toć już tam rozliczne będą.

8. Jako pijanice noc ze dnia sobie czynią

A drudzy czasem już się im zda krótki dzień, więc opończami zabiwszy okna, to tak aż do drugiego dnia piją. Kucharz też niewiele się upracuje, bo to kapustą albo jakim kawalcem zimnej pieczonki odprawi. A jakoż tu poczciwym żywotem zwać, mój miły bracie, takie dziwne a wymyślne obżarstwa: a on chodząc chrapi, sapi, pod ławę wlezie, ani wie, jeśli jest albo jeśli był człowiekiem, aż mu się to z trefunku854 trefi, iż się wżdy kiedy kęs oczy rozlepią. A są podobni ku tam tym ludziom, co pod ziemią mieszkają a słońca mało widają. Albo ku onym żydowskim gąsiorom, co je zaślepiwszy, gałki im z jęczmienia w gardło tkają, aby rychlej potyły. A wszakoż i cić potyją, aleć iście nie przyrodzoną tłustością. Bo nos, gęba, brzuch, goleni, wszytko się to nadmie jako pudła, a potym się puka na wiosnę jako młoda wirzbina. A prawie sobie nie biesiady, ale jawne obchody855 a groby jeszcze za żywota gotują, a dobrze, iż do nich tak żywo nie lazą. Majętności swe i czasy ony wdzięczne żywota poczciwego tak marnie a sprośnie jako inne nieme bydło tracą, które by się nacz856 lepszego i nacz poczciwszego przygodzić mogły, gdyż człowiek nie stworzony jako bydlę i dlatego go Pan Bóg rozumem obdarzył, aby z niego pociechę miał, a on aby się im też sprawował wedle poczciwej powinności swojej.

Bo patrz, najdzieszli857 ty co dobrego a poczciwego w opiłym człowieku, bo się już tam wszytki obyczaje muszą z beczką zgadzać. Bo beczka, kiedy kiśnie, tedy wszytko z siebie musi na wirzch wyrzucić. Także nasz pan, będąc w baczeniu uniosły858, albo także od tejże beczki namówiony, już co sobie wspomni, to na wirzch wyrzuci, już się tam żadny stan nie wysiedzi, żadna tajemnica nie zakryje i sam, cokolwiek na się wie, nie trzeba barnadyna na spowiedź, snadnie on wszytko wypowie. Już nietrefnych przymówek od niego leda ocz snadnie się nasłuchasz, bo mu się, by nalepiej, wszytko opak widzi, z których acz się baczny859 do czasu pośmiać może, ale kiedy czego wiele a często, tedy się i namędrszemu uprzykrzy. Tamże się napatrzysz nadobnych sprawek i postawek860 jego, a on chrapi jako świnia, kiedy się drożdży opije, a on sobie pluje na brzuch, a śliny mu się jako zgrzebi861 z gęby wloką, oczy się jako u szczurka, kiedy z mąki wylezie, błyszczą, suknisko popluskał, a czasem je za sobą po błotu wlecze, pierza we łbie pełno, więc mruczy, sam nie wie co, wszytkim łaje, wszytkim przymawia.

Więcbyś go chciał poczciwymi słowy albo hamować a co wżdy z nim mówić, a cóż potym, kiedy mu nie rozumieć, a on klekce jako bocian, krząka jako kiernoz. Więc mu się tu zachce śpiewać, aliści jako cielę ryczy. Więc mu się zachce w tanek, aliści się śliza jako kozieł po ledzie. Więc mu się zachce miłować, aliści drzemie albo uśnie na stole. A we wszytkich sprawach swoich podobniejszy do jakiej bestyjej niemej aniżli ku człowiekowi. A czegóż się ty chcesz na takiej biesiedzie nauczyć? a czemuż się chcesz przypatrzyć? Ano nie tylko taka bestia, ale zacni a mądrzy ludzie w takim sprośnym przypadku upadali. Kto by chciał liczyć ony Samsony, ony Aleksandry, ony Baltazary, ony Herkulesy, wszytko to pijaństwo a białegłówki poraziło. A to byli tacy mocarze, że się ze lwy, z smoki i z innymi okrutnymi źwirzęty łamali a bijali. I Noego biesiady jeszcze i dziś dobrze przypłacamy. Bo takież z opilstwa rozgniewawszy się na syna, na Chama, iż go nie zakrył, przeklął go i wygnał go precz, z którego się potym ci szlachetni panowie Turczy a Tatarowie rozrodzili, a jako ich miłości łaski używamy i po dziś, to już wszyscy wiemy.

9. W opilstwie czas marnie ginie poczciwemu

Ano człowiek poczciwy a to szlachetne stworzenie szkoda i jednej godzinki, aby ją miał marnie stracić, a popluskać ją sprośnym plugastwem a wszeteczeństwem jakim, gdyż każda godzinka jakożkolwiek nam, a zwłaszcza w nietrefnej sprośności, upłynie, już nie nasza jest, już ją pan diabeł za swą własną pochwyci, a iście się w niej osobliwie kocha. A tak człowiekowi nic nie jest droższego jako czas, a trzeba mu strzec każdej godzinki, aby jej wszetecznie nie upuścił, aby mu ten szlachetny klenot, czas żywota jego, jako po wodzie list nikczemnie a niepotrzebnie darmo nie upłynął.

Azaż mało być może inakszych862 poczciwych biesiad i inakszych zabawek, niżli tak prawie w tym jako w obumarłym ciele, z których by się i ciało trzeźwie, i ona szlachetna dusza ucieszyć mogła. Abowiem jeśli ciało w tym tak sprośnym opiłym przypadku na poły jako nieżywe jest, cóż rozumiesz o miłej a wdzięcznej duszycy, jeśli też tam obumrzeć nie musi: siedząc w tak plugawej wieży, która jest nie z tej gliny plugawej zlepiona jako to sprośne ciało, ale wyszła z onego grodu niebieskiego, z onych pięknych żywotów a obyczajów anielskich, której się myśl zawżdy jako płomień ku górze ciągnie, jakoż nie ma być smętna, siedząc w tak plugawym gmachu, równie jako poczciwy więzień w śmierdzącej wieży błotem napluskanej?

A wszakoż i poczciwy więzień tedy się wżdy stara to przez listy, to przez posły, jakoby wżdy swe rzeczy stanowił, a powinności swej dosyć czynił. Także też ten nędzny a smętny więzień, ta dusza święta, chociaj barzo zbolała w tym plugawym więzieniu swoim, przedsię się stara, a przedsię, jako może, przestrzega tego plugawego a sprośnego gospodarza swego, gdy się też kiedy obudzi, aby się uznał, aby obaczył w tej plugawej sprawie swojej. A cóż gdy on sprośny nałóg, który snać mocniejszy jest niż przyrodzenie863, wszytko popsuje, a na żadnej radzie nie przestanie onego więźnia swego poczciwego, który znając to, nigdy bez smętku nie może być, siedząc w tak plugawej a ciemnej wieży, bo się już pewnie nadziewa864 z ciemności tych doczesnych do ciemności wiecznych za onym srogim dekretem Pańskim iść, który na takie niebaczniki865 obwołać dał tymi słowy, iż: „Bieda wam wszetecznicy, którzy obracacie dzień w noc, a czynicie z światłości ciemności. Bieda wam, których brzuch bogiem jest, a ni o czym, jedno o nim pieczą macie. Bieda wam, którzy wstawacie rano na ożralstwo, a bęben a piszczałka nad głowami waszymi”. A jakoż się tu nie ma obaczyć poczciwy człowiek z tak sprośnych przypadków, słysząc o nich, człowieka takiego plugawego i z tak strasznych dekretów Pańskich, chyba iżby Bóg nie raczył, a prawie gwałtem zaślepił oczy jego.