Kapitulum XII
1. Jako gdy już kto, uchodząc zbytków wyżej1089 napisanych, a imie1090 się cnót, to jest prawdy i stałości, i innych, tedy mu już do tego przyjaciela trzeba, a tu będzie nauka i jako ji poznać, i jako się przeciw jemu1091 zachować
A gdy już z łaski Pańskiej poczciwy człowiek tak się obaczy, iż będzie umiał w sobie zbytki pokarać, a cnotami się zdobić, tedy mu już nawięcej do tego przyjaciela potrzeba, z kim by się bezpiecznie o tym i namówić, i co niepotrzebnego w sobie uskromić, i czasów wesołych a żywota pomiernego a nadobnie na wszem ozdobnego i bezpiecznego użyć. Abowiem kto tego nie ma, już wiele nie ma, a jest jako malowany obraz jaki na ścienie, co na wszytki patrzy, a z żadnym nie mówi, abo jako on żubr odyniec, co go od siebie stado wybije, iż jedno s,am pustopas chodzi, a żadnego społku z innymi zwierzęty nie używa. Abowiem która może być wdzięczniejsza rzecz jako miły przyjaciel, który już wszytko a wszytko społu z tobą niesie, i smutek, i wesele, i szczęście, i przygody także złe i dobre, i wszytkę majętność swoję zawżdy czasu potrzeby jakiej rad by z tobą zawżdy na poły rozdzielił. Już dwie skrzyni za jednę, dwa domy za jeden, dwie stajni za jednę. Już gdy się zjadą wszytko miło, wszytko wesoło, a wszytko jakoby się śmiało. Już wszytko, co się nie k’myśli wodziło, a co we łbie jako w kotle wrzało, to się snadnie1092 wnet uspokoić a w dobre się obrócić może.
A wszakoż tu trzeba rozważnego umysłu, i jako go poznać, a poznawszy, jako ji1093 sobie ważyć, a strzec tego, aby nigdy nie był niczym obruszon. Abowiem wierz mi, iż i to nie leda węzeł, niżli1094 sobie prawego przyjaciela postanowisz. Bo jako go ty próbować chcesz, wierz mi, że i ty długo u niego na próbie być musisz. Abowiem rozmaite są kształty a próby, niżli kto prawego przyjaciela prawie doznać może. Abowiem wierz mi, iż niejeden kształt a sprawa w różnych przyjaźniach bywa. A jest tych kilko różności w tych przypadłych a nowo nabytych przyjaźniach. A trzeba oculate1095 stępać1096, niżli się kto w tym dostatecznie obaczy.
2. Rozliczny kształt przyjaciół, jako ji rozeznać, a napirwszy pochlebny
Abowiem jeden kształt przyjaciół jest, w którym się zawiera dobry, cnotliwy, wierny a nieomylny przyjaciel, który już mało że1097 za jedno ciało drugiemu przyjacielowi policzon być nie może. A ten jest, kto nań trefi, żadnym złotem nieprzepłacony, a tego trzeba strzec a szanować prawie jako źrenice w oku. Drugi jest zalecany, który pięknymi słówki, onymi dziwnymi a wymyślnymi przysmaczki będzie około ciebie zaskakował, z dziwnym zalecaniem a z dziwnymi obietnicami, aby cię jedno spowinowacił, a potym ze wszytkiego nic nie będzie. Trzeci zasię będzie pochlebny a omylny, co około ciebie dziwnymi hanszlaki1098 a rozlicznymi wymysły będzie zaskakował, jakoby cię sobie zwiódł a spowinowacił, a pożytki od ciebie jakie takie odnosił. A odszedszy mało dalej od ciebie, a wyłudziwszy co na tobie, będzie się zasię pośmiewał z ciebie. A to jest naszkodliwszy, a jest podobien ku onemu niedźwiadkowi, co, powiedają, nie ukąsi, aż pirwej przeliże.
A poznasz go snadnie i z słówek, i z postawek jego, a on tu dziwnymi hanszlaki będzie na cię zachodził, więc to wszytko, co się jedno około ciebie dzieje, będzie chwalił a wysławiał, więc się tu będzie uśmiechał, chociaj mu nie trzeba, więc będzie powiadał jako tam was na jednym miejscu wszyscy barzo dobrze wspominali, jako zawsze zdrowie pili, jako jeden pan was wysławiał, jako powiedał, że szkoda owego człowieka, iż się domem zabawił, bo by się dworem parał1099, byłby, owo godny człowiek. Ano to go jako żyw nie słyszał. Przydziesz z nim do stajniej, to się rzkomo będzie dziwował onemu porządkowi, to już konie będzie wysławiał, iż takich tu żaden pan w tej okolicy iście1100 nie ma. Będzie pytał: „Ten młody czyjego stada? A kiedyby był w dobrych ręku1101, byłby to cudny koń, ale dajcie go do mnie, uźrzycie co to za koń będzie, wszak go wam wolno zasię będzie wziąć ode mnie, kiedy jedno raczycie”. A wiem pewnie, iż tylożby go widał.
Przydziesz1102 zasię z nim do komory, to znowu będzie po ścianach upatrował, to się znowu wszytkiemu będzie dziwował, to tu będzie na wszem porządek chwalił, to będzie szaty wysławiał, dokładając, iż: „to husarskie szaty prawie, wspaniłe ku waszemu wzrostowi, jużbyście ty kęse1103 niemieckie mogli rozdać, bo zaprawdę iż się już dziś nie dzierżą1104”. To arkabuzik1105 porwie na ścienie, to siekiereczkę1106, to czapeczkę, to pióreczko1107, a przedsię bez tego nie będzie, aby czego nie oberwał1108. Ale i mało1109 wyżej1110, w kapitule III, jest też tam niemało napisano o jego świętej miłości, jako poczciwa rada od takiego narodu ludzi na pana swego przestrzegać a upominać ma.
3. Drugi bywa przyjaciel zalecany
Drugi bywa przyjaciel zalecany1111, gdzie już też tam i słówek będzie dosyć, a ochoty jeszcze więcej, aby cię jedno spowinowacił sobie, a miał cię też jako tako przyjacielem sobie, choć już będzie i mało pożytków upatrował sobie tego, a wszakoż jednak, co może być, uskubie. Ale wżdy to przedsię lepszy niż ten pirwszy, który nie szuka niczego inszego, jedno aby co załapił, a ten zalecany jedno aby cię ochotą swoją spowinowacił sobie, acz skutek onego zalecania daleko gdzieś będzie w lesie. Bo gdy do niego przydziesz albo przyjedziesz, toć się już będzie wierciał, skakał, biegał, na czeladź, na żonę będzie wołał: „Nuże, miła Anno, staraj się pilno, co będzie pan jadł, boś jako żywa takiego gościa w swym domu nie miała”. Ano wczora takuchnyż drugi był, co mu takież mówiono. Więc tu nie siędzie, więc tu sam będzie k’stołu służył, więc tu dzban wziąwszy, poklęknąwszy i Anna, to weń łeb wnurzy, aż mu mimo uszy pociecze, za zdrowie pijąc. Ale ma wygraną na poły, bo już pije i za Annę, i za się. To po tym Pożara głodnego każe do izby puścić, ubłociwszy go, to będzie wołał „Hahau, Pożar, hahau!”. Toć będzie powiedał, iż: „Dopiruczko z lasa przybieżał, a jest to taki pies, by nie był postronny, a nie wiem zaczby stał, bo na każdy dzień wyciecze, to tak długo goni, aż mu chłopięta leda z charciskiem gdzie zabieżą, to już też pewny herab, bo jako z rękawa tak przed nim poszczują, bo już tam wszytko na oko, ale młody pies, nadziewam się, iż się jeszcze postanowi (a Pożara ledwe czasem kijem za panem wybiją), wszakoż jeśli się w. m. podoba, by miał złotą sierść na sobie, tedy ja w. m. każdego dam”.
Więc potym chudą szkapę przywiedzie, więc tu po izbie każe im wkoło krężyć, powiedając: „By temu koniowi nie jedna wada, byłby to taki koń, żeby mu tu w tej okolicy równia nie było. A jest takiego stada, że ledwe u króla by mu brata znalazł (ano by takuchnego ciotczonego rodzonego leda gdzie na polu uchwycił), jedno iż mi się z bystrości puścił inochodą, ale młody koń, jeszczeby mu to odjął (a szkapę z bystrości ledwe kijem do wody dopędzi), a wszakoż jeśli się w. m. podoba racz ji w. m. kazać wziąć”. A jeślibyś ukazał postawę, iżbyś miał wolą wziąć, to wnet na chłopa kinie1112: „Nu, wiedziż, Janie do stajniej, kiedy się panu nie podoba”. A jeśli weźmiesz, tedy w tydzień po lepszego pośle, a nie daszli, tedy cię pozowie1113.
4. A tu już będzie o prawym przyjacielu, i jako go poznać, i jako go chować
Ale gdyć się zdarzy na prawego, szczyrego a cnotliwego przyjaciela trefić, który nie z pochlebstwa, ani z żadnej obłudności okażeć się prawym przyjacielem być, o, to już takiego chowaj za skarb a za wielki klenot sobie. Abowiem uczynności a zalecanie jest to do przyjaźni jako sałata do wieprzowej pieczeniej. Bo gdzie wiernej szczyrości a prawej miłości nie będzie, tedy ty inne przypadki są prawie jako czyrwony ogon u złej szkapy. Bo farbuj go ty, jako chcesz, umaluj go, jako chcesz, gdzie cnoty nie masz, przedsię szkapa szkapą. A gdzie się już szczyrość a prawa miłość między przyjacioły zamnoży, a co już może być rozkoszniejszego na świecie? Bo już tam jedna majętność, jedna życzliwość, już wszytko społne, i zdrowie, i sława, i każde szczęście, i każda przygoda, już Boże uchowaj, jakiego potargnienia na jednego, alić drugi już przed nim z szarszunem1114 stoi. Już przypadnieli choroba jaka, alić drugi już biega, doktora i rady, kędy może, nabywając. Przypadnieli też przygoda jaka na jednego, alić drugi biega, rady szuka, pomocy, czyjej może, używa, jako może cieszy1115 a stara się mało nie więcej aniżeli o swoję rzecz własną.
Nuż gdy usłyszy jeden, iż gdzie u prawa drugiego wołają, chociaj go nie masz, o, wnet się ozowie, o, wnet o dylacją1116 prosi, wnet prokuratorów1117 biegając szuka, rok1118 pisze albo się stronie uiści, a jako może, tak onej akcyjej1119 jako swojej własnej broni. Jeśliby też kto co ku jednemu mówić chciał, już przed drugim próżno. Bo jeśli nieprawda, pewnie sobie usłyszysz słuszną odpowiedź. A jeśli prawda, to onę rzecz pięknymi słowy obmawia a jako może zdobi, a kędy może nadobnymi obmówkami swymi na wszem go niewinnym czyni. Przypadnąli też trwogi albo niebezpieczeństwa jakie, już jakobyś miał trzecią rękę, już złe i dobre wszytko społu, już rada, rozmowa, pociecha wdzięczna, żeć na poły serca przybędzie w każdym niebezpieczeństwie, gdyż drugiego takiego widzisz podle siebie jako sam właśnie. Już pół frasunku ubędzie, już się dobra myśl mnoży, czego inszy żadnym obyczajem mieć nie może, który takiej społeczności nie ma, jedno tylko sam się wierci jako koza od stada odrażona, kiedy drugie wilk rozgromi.
5. Z prawym przyjacielem rozmowy albo biesiady jakie bywają
Trefiąli się też jakie biesiady albo rozmowy z miłym przyjacielem, już od niego nic płonego1120, nic omylnego nie usłyszysz. Już ci wszytko nadobnie rozważy, rozwiedzie, co by mu się do kogo i do ciebie samego nie podobało i z czego byś się sam w sobie pokarać i pohamować miał. Ano to od przyjaciela miło, od nieprzyjaciela byłoby gniewno i pewnie by tego z tobą ten, co by mu nic do tego nigdy nie mówił, radszej by się z tego po cichu z kim innym naśmiał. A tak poczciwa rada a rozważna rozmowa takiego człowieka ma być u ciebie i wdzięczna, i tak uważona, jakobyś to sobie i rozważał, i w pamięć wbił, a nie puszczał darmo głosu mimo uszy jako od trąby albo od surmy1121, w której słów ani tekstu żadnego nie masz.
Abowiem są jedni, co pilnie słuchają ludzkich rozmów poczciwych, aby sobie jedno uszy napaśli albo się naśmiali, ale aby to sobie albo rozważać, albo do statecznej pamięci przypuścić mieli, aby się im też to na potym przygodziło1122 albo iżby sobie tym jakie ćwiczenie albo przestrogę uczynili, nic o tym nie myśli, a takie słuchanie jest jako brzęk miedziany, co się wnet rozleci po wiatru, a żadnego pożytku nikomu nie uczyni.
Drudzy zasię są, gdy go czym w onych rozmowach ruszą, a iż go dotkną w sadno1123 w obyczajoch jego, w których się kocha, a ludzie się takimi brzydzą, chociaj nie o nim rzecz będzie, tedy się przedsię nadziewa1124, iż to nań przymówki, tedy mu się też bardzo niesmaczne zdadzą rozmowy takie, quia conscius ipse sibi putat de se omnia dici. To jest, kto co na się czuje, jeśli o nim nie mówią, pilnie upatruje. Bo jeśli utratnik albo pijanica słyszy, iż to ludzie ganią, iż to wszeteczeństwem a na poły i niecnotą zową, a jako to jest rzecz i ohydna, i szkodliwa, o, już mu się barzo ony rozmowy nie podobają, już krzywo pogląda, już pod stół spluwa, choć mu nie trzeba, już łbem strząsa jako źrebiec, kiedy mu wędzidło w gębę kładą, już mu się ona biesiada nic nie podoba. A także i prawca jaki albo prokurator, gdy usłyszy, ano takie ludzi ludzie poczciwi w rozmowach swych ganią, szczekaczkami, wykrętniki je zową, powiedając o świętej sprawiedliwości i o jej zacności, iżby lepiej, żeby jej wszyscy używali, ludzi jednali, a na niej przestawali. Także też zwadca, gdy usłyszy, ano takie ludzie zwadce zuchwalcy niepoczciwymi zową, przywodząc na plac ich ohydne żywoty, jako się ich ludzie strzegą i jako o nich mówią, o, już wierz mi, iż ta rozmowa i ta biesiada tak takim ludziom smakuje jako kozie wilczy głos, kiedy gdzie niedaleko wyje za płotem.
6. Dla rozważenia słów natura nam i uszy, i rozum dała
Bo acz nam natura uszy i rozum, i poczciwy rozmysł dlatego dała, abychmy słuchając rozważnych rzeczy u siebie je na pieczy mieli, co źle, abychmy to i w ludzioch poganili, i tym się sami ćwiczyli, a co też dobrze, abychmy też to pochwalili, aby to w sobie ludzie cukrowali i utwierdzali. Ale zawikłany świat a zamieszana, a nieumiarkowana pożądliwość ciała naszego wszytko nam powichrować musi, iż się zawżdy muszą myśli nasze tam ciągnąć, gdzie je przyrodzenie wlecze. A jako mędrzec powiada: Trahit quemque sua voluptas, to jest: tam wiedzie myśl płocha, gdzie się kto w czym kocha. A widzimy to i we źwirzętach, bo ujrzysz na jednym polu kozę, zająca, bociana, krowę, wilka, sarnę, psa, a każdy z nich tego szuka, w czym się kocha. Wilk kozy, a koza wrzosu, pies zająca, a zając trawy, bocian żaby, a żaba błota. Owa, każdy co mu się podoba, tego sobie szuka. Także i w zamieszanych ludzioch nie może być inaczej, jedno do czego kogo nałóg a przyrodzenie ciągnie, tym się zawżdy para1125 tego pilnie szuka.
Lecz mądry a baczny człowiek, uważywszy mądrą, potrzebną radę albo też nasłuchawszy się nadobnych a poczciwych rozmów ludzi rozważnych, nie miałby się dać ani przyrodzeniu, ani zwyczajowi, ani nałogowi uwodzić, widząc w sobie, co mu jest szkodliwego a wstydliwego, a co też potrzebnego i poczciwego. A miałby sobie ony poważne słówka wygrzebać po jednemu, jako kokoszka po ziarnku pszenicę wygrzeba z kąkolu. Bo ktoć się już puści za swowolnym rozmysłem swoim, o, już takiemu nie smakuje ani rada, ani przestroga żadnego człowieka, już ten nie może, aby się unieść nie miał. Bo patrz, kto się puści ścieżką na błoto na prost, a ominąć by mógł, pewnie się ubłocić musi. Kto też leży pod słońcem, nie zakrywszy się, pewnie ogorzeć musi. A kto w dym wlezie, pewnie dymem śmierdzieć musi. A kto też z apteki wynidzie, pewnie też cudniejsze perfumy od niego zalatują. A tak poczciwy człowiek i tego dymu, i tego błota każdego słusznie by się przestrzegać a omijać by miał, co by mu było nieprzystojnego, a starać się o to aby co najpiękniejsze perfumy od niego załatały cnót a poczciwych spraw jego.
7. Różny głos jest prawego a omylnego przyjaciela
Abowiem jako Pan nasz, ona nieskończona mądrość, powiadać raczy, iż wielka jest różność między głosem najemniczym a między głosem pasterza prawego. Także też daleko różny głos jest prawdziwego przyjaciela a omylnego. Bo też ów poddymacz1126 będzie cię też nadobnie i przestrzegał, i upominał, aleć iście nie dla ciebie, ale dla siebie, aby na swój młyn wodę obrócił. I będzie się rzkomo1127 gniewał, kiedy na jego radzie nie staniesz, ale ty to sobie tak uważ, jakoby cię dziecię spluskało abo, igrając, za brodę pociągnęło, a ty byś go, też igrając, uderzył. A jeśliby się rozgniewało, tedy snadne1128 jednanie, jedno jabłuszko dasz albo cacko1129 jakie. Także też taki przyjaciel omylny, ba, chociaj ci by co przykrego powiedział, ba, równie to sobie miej, jakoby cię dziecię spluskało. A jeśli go też sfukasz, poznawszy omylność serca jego, o, barzo się snadnie leda jabłuszkiem pojednacie. Abowiem taki mało nie jest podobien ku onemu psu, któremu chociaj nogę przetrącisz, a potym go pogłaszczesz a kęs chleba mu porzucisz, alić się on znowu płaszczy a lezie mardając ogonem do ciebie.
Abowiem ty pochlebne głosy, choć ci się tak zda, iż cię przestrzegają, a iż ci rzkomo wiernie życzą, mają być przedsię pilnie uważane, bo takie słowa są jako groch w pęcherzu, które tylko iż brząkają a pożytku żadnego nie czynią, tylko iż pies przed nimi ucieka, gdy mu je u ogona uwiążą, albo grad, gdy kołace po dachu, tedy przedsię nic owemu nie szkodzi, co pod dachem siedzi. Albo też są podobne ku owemu czaczkowi, co nim dzieci grają, a potym w błoto wrzucą. Także ty omylne słówka, ba, będąć się zdać jako czaczko dzieciom, ale wybornie by je mógł do błota wrzucić, a mało nie i z panem. Ale głos poczciwego a poważnego człowieka, jest jako on piękny brant1130 u złotnika, od którego już niepotrzebną żużelicę odsadzi, a ten, co ji słyszy, iście ji ma z roztropnym obaczeniem uważać sobie a rozeznawać sobie przypadłe pożytki z niego, które się zawżdy i ku sławie, i ku każdej dobrej sprawie ściągać i obracać będą.
A gdy już sobie uważysz i obaczysz takiego człowieka, a iż go k’temu jeszcze poznasz życzliwego przyjaciela sobie, umiejże sobie rozważać i radę jego, i poczciwe rozmowy jego. Bo wierz mi, iż nie leda skarb znajdzie, kto takiego człowieka sobie znajdzie. Umiejże mu też takie przysmaki okazować, nie tylko abyś go miał czym obruszyć, ale abyś go, jako możesz i czym możesz, najwięcej powinowacił1131 sobie. A nadobną na to radę nam filozofowie zostawili, jako mamy zachować stateczność każdemu, kiedy ony wirszyki napisali: Quod tibi displicet alteri ne feceris. To jest: co się tobie nie podoba, tedy tego strzeżwa1132 oba. A to, co byś rad widział, aby przecię ludzie czynili, także też ty to wszytko bądź zasię powinowat ludziom. A tak gdy poznasz szczyrą chuć a wierną życzliwość przyjaciela prawie1133 sobie już życzliwego, o starajże się też o to pilno, aby on też nie mniejszą, owszem, kędy mu to okazać możesz, i więtszą także znał chuć i przychylność po tobie, a nie omylnie ani obłudnie. Bo wierność a szczyrość pożytkić dwa uczynić może i onego już sobie prawie spowinowaconym uczynisz, gdy pozna nieomylną stateczność w tobie, i u innych sobie sławę uczynisz, gdy cię wszyscy cnotliwym a statecznym człowiekiem zwać będą.
8. Jako statecznie miłość a przyjaźń ludzie pogańscy chowali
A chceszli tego sobie i cudzymi przykłady podeprzeć, tedy posłuchaj mało, jako i ludzie pogańscy, gdy się prawie sprzyjaźnili, jaką miłość a stateczność między sobą okazowali i jako im to zawżdy na dobre wychodziło.
Słuchaj, gdy królował on Dionizjusz, okrutnik syrakuzański, co się było między dwiema zacnymi towarzyszmi stało, którzy się wiernie a nieobłudnie miłowali. Rozgniewał się na jednego on okrutny pan, którego zwano Damon, i osadziwszy go na gardło kazał go do wieży wsadzić. Ten prosił jedno do tego dnia, aby mógł mieć frysztu1134, aby dom swój i powinowate swe rozprawił1135, a towarzysza swego Pitiasa chciał na swe miejsce posadzić pod tym zakładem, iż jeśliby się on na czas nie stawił, aby już Pitias to zań zastąpił, co on miał być powinien. Pytał okrutnik Pitiasa, jeśliby to chciał uczynić. Ten się tego z wielką ochotą podjął. Okrutnik podziwować się chcąc, co też z tego uroście, puścił Damona, a Pitiasa na to miejsce posadził. Wyszedł tydzień, Damona nie masz, Pitiasa na plac wywiedziono i rozebrano, już kat począł sztuki wyprawować, a Damon, skokiem bieżąc, wołał wielkim głosem: „O, postój kacie, nic ten niewinien, jam to zań winien zastąpić”. Rozebrawszy się, sam dobrowolnie poklęknął na placu: „Czyńże, kacie, co masz czynić”. A wtenczas onemu tyrannowi onę rzecz powiedziano. Kazał przywieść obudwu i, podziwowawszy się onej stałości ich, kazał obudwu wolno puścić.
Także Rzymianie, gdy mieli bitwę zwieść z Antoniusem, byli dwa towarzysze w rzymskim wojsku, Brutus a Licinius, którzy się tak miłowali jako dwa rodzeni bracia, tak że i w jednakiej zbroi, i na jednakich koniech ku potrzebie zawżdy bywali. Brutus, iż był dzielniejszy, sprawniejszy, już o nim w Antoniusowym wojsku wiedzieli i pilnie się oń starali, i sam go Antonius na pilnej pieczy miał. A gdy się bitwa już walna między onymi wojski stoczyła, prosił Antonius, aby na Brutusa ludzie pieczą mieli, a już wiedzieli, w jakiej zbroi i na jakim koniu był, o Liciniusie nic się nie pytali. A gdy w bitwie Brutusowi jako człowiekowi dzielnemu już konia nie dostawało, a ludzie go Antoniusowi już byli pilni, wysadził się przedeń Licinius na takimże koniu i w takiejże zbroi, a na Brutusa wołał, aby się gdzie między ludzi zamieszał1136; także się sstało. A Licinius tak go długo uwodził, aż się chcąc dał na urząd1137 pojmać1138, aby jedno Brutus na suszy został1139. Gdy go wiedli do Antoniusa z wielką radością, mniemając, że Brutusa pojmali, i posłali naprzód z dobrą nowiną, Antonius wyszedł i barzo mu był rad. A gdy już był blisko, Licinius hełmu odchylił, a twarz ukazał i zawołał: „A prawda, żeś się omylił, Antoni?”. Gdy pytał rycerstwa swego, co by się sstało, powiedzieli mu wszytko, co się sstało i jako się ten dał dobrowolnie pojmać, a „mychmy tego nie obaczyli”. Pytał go Antonius: „Czemuś to uczynił?”. Powiedział: „Dlatego, iż się tak z dawna miłujewa, iż to nic jednemu za drugiego gardło dać, a to też k’temu, iżem go znał godniejszego rzeczypospolitej1140 niżli siebie”. Antonius, widząc onę stateczność jego, i tego, udarowawszy, kazał wolno puścić.
Orestes a Pilades także byli dwa towarzysze w trojańskiej bitwie; trefiło się, iż obudwu pojmano, a iż był Orestes dzielniejszy, kazano katowi z szarszunem1141 na plac występić, i pytano: „Gdzie tu między wami Orestes?”. Pilades wystąpił i powiedział: „Jam jest Orestes”, i począł się rozbierać. Orestes, potym wystąpiwszy, powiedział, iż: „Nie toć jest Orestes, jest to towarzysz mój, Pilades”. I potym inni poznali, iż to Orestes. Poczęli się wszyscy temu dziwować. I pytali Piladesa: „Czemużeś chciał tak marnie a bezpotrzebnie zginąć?”. Powiedział, iż: „To dawna taka miłość między nami, iż to nic jeden za drugiego gardło dać, a barzo bych go ja rad gardłem swym odkupił, bo to dzielniejszy i potrzebniejszy niżli ja”. Hetmani, widząc onę stałość dziwną ich, kazali, obudwu darowawszy, wolno wypuścić.
Patrzajże, jaka to była miłość a stałość między ludźmi pogańskimi. Patrzajże, jako im ta stałość na wielką sławę i na wielką poczciwość wychodziła. A by była nie ta ich stałość, tedy bychmy byli po ty czasy ni kąska o nich nie wiedzieli ani o nich słychali. O, jakoż by to, owszem, między nami, ludźmi krześcijańskimi, być miało, którzychmy im są i dary bożemi, a snać i lepszemy rozumy obdarzeni, jedno nie wiem, by nie na gorsze niż na lepsze. Bo ukaż mi dziś, wieleli by takich Orestesów albo Piladesów nalazł, albo takich Liciniusów albo Brutusów, a snadź by rychlej nalazł takiego, co by się pięknie zalecał a wiele obiecował, a przedsię trzoska w zanadrzu maca, jakoby ji wyłudzić.
A tak człowiek poczciwy, ucieszywszy się tak złymi, jako i dobrymi przykłady, ucieszywszy się takimi dziwnymi przysmaki, co jest prawy przyjaciel, jakochmy się tu o tym nasłuchali, ma to u siebie uważyć jako sancta sanctorum1142, jako ma sobie przyjaciela i obierać, i, obrawszy, jako mocno a nieodmiennie przy nim w swej stateczności stać, nieobłudnie, ale w prawej szczyrości, a zwać go sobie alter ego, to jest: drugi ja. Gdyż między takimi cnotliwymi ludźmi prawie drugi ja zawżdy mieszkać musi. Gdyż szczęście i nieszczęście, radość i przygodę, wszytko to za swe własne mają, jednako tego spólnie używają i jednako się we złym cieszą1143, a z dobrego się radują. A z jaką też tego i sławą, i rozkoszą używają, tochmy się już o tym nasłuchali.