Kapitulum XVI
1. Jako poczciwy człowiek, już w słusznych sprawach postanowiony, pomiernego a pobożnego gospodarstwa swego ma roztropnie używać
Jużechmy się dosyć nasłuchali o powinności poczciwego człowieka, a zwłaszcza już tego, który wyszedszy z płochej młodości swojej, a postanowiwszy staniczek swój, w którym go kolwiek Pan Bóg powoławszy postanowić raczył, bądź to na jakim urzędzie, bądź też w tym wolnym bez urzędu, jako żywot swój poczciwy stanowić i w nim się pobożnie zachować ma, i jako wszytki przypadki cielesne w sobie skromić ma, i jako się cnotami i sprawami rozmyślnymi a poczciwymi zdobić ma, i w nich się zachować ma, i to co człowieku uczciwemu należy, jako się we wszem wedle powinności swej rozważnie i pobożnie zachować a sprawować ma, jakoby ni w czym nie obraził a niczym nie zaćmił jasnego a poczciwego stanu swego.
Tu zasię trzeba mało o tym pomówić, jeśliże go już Pan Bóg tak ozdobić i postanowić będzie raczył, i jako i tych cnót, i tych swych i pomiernych, i roztropnie rozważnych postępków swoich spokojnie, pobożnie, a zawżdy z wesołym umysłem i używać ma, i w tym jako się zachować ma. Bo nie dosyć ci na tym, że się już kto i cnotami ozdobi, i dobrego mienia poczciwie nabędzie, jeśliże go z wolną a z wesołą myślą, a z nadobnym a nie z zawikłanym żywotem nie używie. Bo najdziesz drugiego na wszem nadobnie i sprawami uczciwymi ozdobionego, i dostatkiem od Pana i innymi dary Pańskimi opatrzonego, a cóż po tym, kiedy myśl zawżdy będzie frasowna a nigdy nieuspokojona, tak w domowych, jako w innych postronnych sprawach.
Ale chceszli ty już na wszem rozkoszy użyć, gdy już około siebie postanowisz z łaski Pańskiej wszytki cnoty a powinności swoje, gdy też już uważysz żywotek swój pobożny, na którym cię kolwiek Pan twój postanowić będzie raczył, nie bądźże onym skrzętnym a frasownym gospodarzem, co jako mnich w Częstochowej chodząc wszytko diabły wygania. Ujrzyli kozę, ano wstawszy na dworze, to woła biegając: „A nie czasże1289 było tego diabła dawno na pole wygnać?”. Ujrzy świnię w brogu, to zasię woła: „Ono diabeł w brogu, halas, diable za drugimi na pole!”. Ujrzy śmieci w izbie, to woła: „A nie czasże wam było tego diabła z izby wymieść?”. Ujrzy gnój pod końmi, to woła na pachołka: „Jeszczeż było nie czas tego diabła dawno wymiotać?”. Owa cały dzień będzie diabły z domu wyganiał. Więc i czeladź potrwoży, pogromi, iż jedni się pokryją, drudzy biegają by szaleni, nie wiedzą, do czego się pirwej rzucić, a sam biegając za nimi z maczugą, tak się ufrasuje, że mu się i jeść ledwe aż ku wieczorowi zachce.
A tak trudno to jeszcze kto ma właśnie dobrym a wdzięcznym żywotem nazwać, jedno kłopotem a frasunkiem. Azaż się nie lepiej z żonką, z urzędniczkiem1290, a chociaj i z panem wójtem, rano wstawszy, nadobnie namówić, czasy i przypadki ich rozważyć, a co potrzebniejszego wedle czasu rozmyślnie postanowić, czeladkę nadobnie rozprawić, każdemu, czego ma być pilen1291, z powinności swej poruczyć, łaskawie go nauczyć, czemu by sam sprostać do końca nie umiał, tedy każdy z onej łaskawej postawy pańskiej i z onej niepogromnej nauki jego z więtszą ochotą i z więtszą pilnością będzie się starał, aby się onemu panu na wszem przysłużył, i daleko mu wszytko sporzej pójdzie, niżliby mu nade łbem maczugą1292 machał. A wszakoż jednak nie wadzi miasto krotofile1293 i do tego, i do owego się przechodzić, jeśliże tak robi i tak czyni, jako mu rozkazano. A wszakoż jeślibyś je też nalazł śpiące jako apostoły w ogrodcu, tedy też nie wadzi ich maczużką przebudzić, aby na nie pokusy nie przychodziły. Tedy i sam się nie ufrasuje, i z onej wdzięcznej a niezafrasowanej przechadzki przyszedszy do domu i smaczniejsze, i wszytko mu przydzie, jako powiedają, by wianki wił.
2. Rok na cztery części rozdzielon
Ale iż różne są czasy w roku, też są i różne przypadki i w gospodarstwie, i w każdej sprawie człowieka poczciwego, gdyż rok jest na czworo rozdzielon. Naprzód wiosna, więc lato, potym jesień, więc zima. A w każdym z tych czasów, i potrzebnego a różnego gospodarstwa, i rozkosznych czasów, i krotofil swych w swoim onym pomiernym a w spokojnym żywocie poczciwy człowiek może snadnie użyć. Bo gdy przypadnie wiosna, azaż owo nie rozkosz z żonką, z czeladką po sadkoch, po ogródkach sobie chodzić, szczepków naszczepić, drobne drzewka rozsadzić, niepotrzebne gałązki obcinać, mszyce1294 pozbierać, krzaczki ochędożyć, okopać, trzaskowiskiem1295 osypać? Bo tego trzeba, aby około młodego drzewka chwast nie rósł. Bo co by miało drzewko rość, to mu onę wilgotność chwast wyciągnie. Też gdy młode drzewka rozsadzasz, niepotrzebne gałązki precz obrzeż i wirzch, jeśli by się wyniósł wysoko. Bo nowo wsadzony korzeń, gdy jeszcze w sobie wilgotności nie ma, gdzie wiele gałęzi na górze, nie może ich używić. Też gdy szczepisz, a pniaczek rozbijesz, tedy nożykiem nadobnie gniazdeczka, gdzie masz gałązkę wsadzić, wybierz, tedy i gałązka pięknie przystanie, i pniaczek jej nie ściśnie, a nie zmorzy, i wnet ją snadniej1296 sok obleje, iż się prędko przyjmie.
Też sobie i wineczka, i różyczek możesz przysadzić, bo się to bardzo łacno wszytko a za bardzo małą pracą przyjmie. Dostawszy gałęzi winnych, ukopawszy dołek, nasypawszy gnoju drobnego a trzaskowiska, położywszy dwie gałązce na krzyż, środek onych gałązek wtłoczywszy w on dołek, nadobnie onąż ziemią przyłożysz, a końce ku górze wypuścisz, tedy się to bardzo snadnie przyjmie. Także też tam chwastu strzeż, boć ten każdą rzecz zagłuszy. Potym kiedy się rozroście, niepotrzebne gałązki i liście, gdzie go wiele, obrzynaj, bo także też to wilgotność wyciąga tej, która miała gronka urościć, jako i chwast około szczepów. Więc też sobie pójdziesz potym do ogródeczków, do wirydarzyków1297, grządki nadobnie każesz pokopać, nie czyńże ich owak kołpakiem nazbyt wysoko, bo i woda snadnie z nich spłynie, i w głębokiej bruździe nic nigdy nie będzie. To sobie z oną rozkoszą nasiejesz ziółek potrzebnych, rzodkiewek, sałatek, rzeżuszek. Nasadzisz maluneczków1298, ogóreczków. I majoranik, i szałwijka, i inne ziółka, wszytko to nic nie wadzi. Więc włoskich grochów, więc wysokich koprów, więc i innych wiele rzeczy, co się to wszytko przygodzi. Bo to zasię kiedy wzejdzie, tedy to i panienki albo ty inne domowe dzieweczki mogą wypleć i ochędożyć. Więc nie wadzi brzoskiniową, merellową1299, marunkową1300 kosteczkę1301 wsadzić albo też włoski orzeszek, bo to wszytko prędko uroście, a przedsię i pożytek uczynić może. Także grosz dawszy chłopu na dzień, siła grządek może nakopać, co stanie za dziesięć.
Ale najdziesz drugiego takiego niedbalca, co mu się to bardzo trudno widzi i powieda więc: „Oj, wolałbych ja tu gnoju nawozić a jęczmienia nasiać”. Ale jeśli może być i gnój, i jęczmień, i to wszytko, a cóż ci to wadzi, coć i rozkosz, i krotofilę, i pożytek czyni? Boć już z gnojem łacniejsze misterstwo, leda to chłop wywiezie, a włodarz albo wójt jaki może tego doźrzeć1302. Aleć, wierz mi, i toć stanie za jęczmień. Bo chłopu dasz grosz, jeśli mało masz ludzi do roboty, iż ci płonek przyniesie, dasz drugi grosz, iż ci ich naszczepi, a gdy to zroście, tedyć jedno drzewo i grzywnę1303 pożytku uczynić może. Ano to czysty grosz, co ich kilko z niego uróść może. Nie grosz ci tu krzyw, ale gnuśność a niedbałość leniwego chłopa. Azaż lepiej, iż ci łopian pod okny śmierdzi a pokrzywa cię parzy, niżlibyś co innego na to miejsce posadził? Bo być też to i pożytku żadnego pieniężnego nie uczyniło, tedy azaż mały pożytek potrzeba domowa? Bo z jabłuszka możesz sobie kilka potrawek uczynić, dobre warzone, dobre smażone, dobre pieczone, dobrze im gęś nadziać, dobra kasza z nich, przetarszy przez durszlak, dobrze je ususzyć i w pudle na cały rok chować, nie wszytko1304 głąby1305 gryźć jako świnia. A sama jedna rozkosz przechodzić się sobie i sam, i z przyjacielem między onymi rozkoszkami swymi, a zacz ci to stanie? Bo wżdy rzeką, iż czysty a ochędożny człowiek w domu swoim.
3. Wiosnę kto niedbale opuści, siła1306 na tym należy
Nuż zasię tego pilno trzeba doźrzeć, aby nadobnie roliczkę uorano, a co naraniej może być, bo tak w żywocie swym, jako i w gospodarstwie jako jednę godzinkę upuścisz, już siła upuścisz; ale kędy możesz uprzedzaj, gdy czemu przypadnie pogoda1307 z każdym gospodarstwem. Dojrzyż1308 też tego, aby porządnie wsiano1309, nadobnie uwleczono. Bo kiedy ty tak Panu Bogu oddasz ziemię porządnie sprawioną, jużeś nie ty krzyw1310, że się nie urodzi, już to wszytko Panu Bogu poruczaj1311. Także przydzie czas jęczmykowi, groszkowi, tatarecce, nic czasu nie opuszczaj. A niewiele się tymi rzeczami drobnymi baw, chyba co by potrzeba domowa zniosła. Bo nie masz ci zboża inszego pożyteczniejszego, jedno żyto, pszenica, jęczmyk miły a owies. Bo ty drobne rzeczy ani wzwiesz1312, jakoć się rozlecą. Ale z tych drugich zbóż już masz chleb, już masz piwo, już masz konia, już masz wołu, już masz połeć, już masz owieczkę. A z tego wszytkiego i pieniążki, i hojna potrzeba domowa uroście. A z ostatkiem też kto nie ma portu1313, więc do targu, albo słodmi wyszynkować, bo i to pożytek niemały uczyni. A wiosny co napilniej bądź pilen, boć to głowa wszystkiemu rokowi. Tu już co wsadzisz, co wszczepisz, co wsiejesz, to już na wszytek rok rość będzie, tylko doglądać, aby tego kozy nie głodały, a chwasty albo pokrzywy nie zagłuszały.
Jeśliże też masz sadzaweczki albo stawki jakie, to też tego trzeba nie opuszczać, nadobnie dno przesuszywszy, a gdy już traweczką podroście, nie głęboko wody przystawić, siedm albo dziewięć karpi puścić, takież w drugą karasków. Bo silna to lichwa z kilka ryb puścić, a kilka set kop wziąć. Jeśli też masz łońskie1314 drobne, tedy to w staweczki rozsadzić, a nie maszli1315, nabyć albo kupić, ali to poroście1316, ali ty i pieniążki, i pożytek z tego możesz mieć. A nie żałuj grzywny, którać może uczynić dziesięć, i stawku posypać, i nowy, gdzie możesz, jeśli po temu miejsce masz, ukopać, bo to i rozkosz, i pożytek, i wdzięczna krotofila. Jadziesz na przechadzkę, ano rybeczki przed oczyma twymi skaczą, pierwsza rozkosz. Każesz chłopiętom zabrnąć, druga rozkosz, za część weźmiesz grzywnę, a drugie też do panwie1317 trzecia rozkosz, a snać ta trzecia ma coś naprzód przed tymi drugimi.
4. Pczoły, owce niemały pożytek uczynić mogą, także i inne rzeczy
Nuż też jeśli masz pczółki, tedy je też wczas podchędożyć, chorym miodu podstawić, także też chwastów i niepotrzebnego plugastwa między nimi nie dopuszczać. A nie maszli, święte to pół grzywny, co grzywna z niego urość może. Nuż też owieczki, azaż też ty mały pożytek uczynić mogą? A nie maszli ich czym chować, więc ich na wiosnę kupić, a na jesień przedać. Dasz za parę pół grzywny, a weźmiesz zasię, gdy jagniątko uroście, w jesieni za onęż parę swoje pół grzywny. Obliczże sobie, coć wełna z nabiałem uczyni, jeśli je przez rok przechowasz. A tak nie trzebać pieniędzy w płat1318 dawać, silnać tu lichwa a pobożna doma uroście, jeśli będziesz miał pieczą o sobie. Nuż też wołka starego albo jakiego podrosłego możesz za młodego przefrymarczyć1319 przez lato go wypaść, zimie plewkami, zgonienkami jako tako wygłaskać, będzie cię kosztował dwie kopie, a weźmiesz zań cztery. Nuż też wieprzka, choćbyś też zań dał pół kopy, więc go chwastem, młótem i czym możesz przez lato rozetkać, a potym mało mu ziarna dodawszy, aliż ty kopę za połeć, a drugie i z drobnymi rzeczami zostanie w zysku. A małaż to lichwa, proszę cię? A małyż to pożytek sobie może poczciwy człowiek bez wielkiej prace, a na poły z krotofilą uczynić? Azaż też źle źróbka kupić za dziesięć złotych, a dać go za trzydzieści? Jedno by nie trzeba zbytnim legatem1320 być abo się zbytnimi a niepotrzebnymi biesiadami zawżdy bawić.
Nuż też pani łaskawa domowa azaż też z drugiej strony nie może bez wielkiej pracej, a na poły z krotofilą nadobnych pożyteczków naczynić? Gdy się zabawi około ogrodów, około nabiałów, około lnów, około konopi, wszytko a wszytko może się to sowicie opłacić i domek się napełnić. Bo to zimie zasię z dziweczkami poprzędzie, płócienek nasprawuje, może i uprzedać, może i potrzebę domową zawżdy poczciwą mieć. Nuż też i gąska niezła, bo i piórka i miąsko wżdy też darmo nie wynidzie, a mały to koszt, trawki nasiekać, ukropkiem gorącym ją odmiękczyć, otrąbkami posypać, to się tak tym dobrze pan młody gęś uchowa jako owszem, bo mu to snadniej i połknąć, i przechować. Nuż też kurczątko, nuż też kaczątko, nuż też i gołębiątko: wszytko to nic nie wadzi, bo to bez trudności a na poły z krotofilą wszytko być może. A przedsię i sława, i pożytek z tego roście, iż wżdy1321 rzeką, iż porządek w domu.
A tak szkoda poczciwemu człowieku, gdy czas do czego przypadnie1322, marnie go tyrać, boć dosyć czasów będzie innych i biesiad, i krotofil używać, ale gdy też czas czego, a zwłaszcza którego już ugonić nie może, szkoda go niepotrzebnie opuszczać, bo ten, powiedają, z wodą nam pospołu ucieka.
5. Lato gdy przydzie, co z nim czynić
Nuż gdy przydzie ono gorące lato, azaż nie rozkosz, gdy ono wszytko, coś na wiosnę robił, kopał, nadobnieć doźrzeje a poroście, anoć niosą jabłuszka, gruszeczki, wisnecki, śliweczki z pirwszego szczepienia twego. Więc z ogródków ogóreczki, maluneczki, ogrodne ony inne rozkoszy. Ano młode masłka, syreczki nastaną, jajka świeże, ano kurki gmerzą, ano gąski gągają, ano jagniątka wrzeszczą, ano prosiątka biegają, ano rybki skaczą, tylko sobie mówić: „Używaj duszo, masz wszytkiego dość”, a wszakoż z bojaźnią bożą, a z wiernym dziękowaniem jemu. Pojedziesz zasię sobie z krogulaskiem do żniwa, ano nadobnie żną, dzieweczki sobie śpiewają, drudzy pokrzykawają, snopki w kopy znowu układają, ano im i milej, i sporzej robić, kiedy pana widzą, wszakoż nie owego, co się z nimi po polu z maczugą1323 goni albo biczem po grzbiecie kołace. Tamże sobie i przepióreczkę ugonić może, ale nie owak, aby proso abo insze zboże ubogim ludkom łamać miał. Abowiem on, patrząc na to, nie może bez żałości być, a mówi po cichu: „Bodajż w niej zjadł złego ducha”. Też nie owak, aby wszyscy stali, dziwując się, a wołali: „Owo padła, panie, padła!”. A pan się przed nimi pyszni, iż chruściela ugonił, oni stoją, dziwując się, sirpy porzuciwszy. Abowiem w każdej rzeczy trzeba czasu i miary zawżdy używać.
To też trzeba doźrzeć, aby nie mokro w brogi układano, a o brogi się wczas1324 starać, niżli w ten czas, kiedy układać, a wczas je i poszyć, i pod nimi uchędożyć. A wszakoż co na nasienie ma być, to wczas wozić i w stogi abo do stodół układać, bo to i w gumnie przeschnąć może; bo z każdą rzeczą szkoda czasu opuszczać, a zawżdy uprzedzać, gdzie kto może.
6. Jesienne rozkoszy i gospodarstwa
Przydzie jesień, azaż nie rozkosz do siana się przejeździć, ano nadobnie uorano, nadobnie sieją, włóczą, śpiewają, ano serce roście, ano się nadzieją cieszy, iż z tego, dali Pan Bóg doczekać, na drugi rok pożytek uroście. A wszakoż tego doźrzeć, aby było dobrze uorano, aby urzechy1325 nie było, aby tylko trawy nie pruto. Bo jeśliże ziemia nie będzie z głęboka umiękczona, już ziarno nie może korzonka głęboko puścić, już przyszedszy na twardą ziemię, płaszczyć się musi, a słusznie się wkorzenić nie może, więc i rychlej wypre, a na wiosnę niełacno mu rość sporo. Też trzeba pilnować, aby się dobrze zawlokło, aby brył, jeśli może być, niewiele było, a wczas, a co naraniej, bo im się zboże napiękniej uściele na zimę, tym mu sporzej będzie rość na wiosnę, bo drudzy powiedają, iż rychlej wypre, trudniej ci zawżdy owemu, co się dopirko zgligi1326, każdy gwałt wycierpić, niżli owemu, co już moc zaweźmie. Bo i dziecię rychlej się zawżdy stłucze niżli chłop stary. Też tego trzeba dopilnować, aby ziarno było dobrze wyschłe, bo mokre albo niedoźrzałe pewnie zgnije. A nie darmo Pan mówi w Ewanielijej: Nisi granum frumenti mortuum fuerit, ipsum solum manet, to jest: jeśli ziarno zbożne nie będzie umorzono, to jest dobrze wysuszono, samo w ziemi zostanie.
7. Krotofile jesienne
Tamże sobie możesz kazać i pieski, jeśli je masz, wywrzeć1327, tamże sobie wnet rozkoszną krotofilę uczynić, ano rozliczne głosy, jako fletniczki z puzany1328, krzyczą, ano myśliwiec wrzeszczy, trąbi, dojeżdżając za nimi. Wypadnie zajączek, azaż go nie rozkosz poszczwać, za nim sobie pobiegać, a jeszcze lepsza do łęku1329 go przywiązać i do domu przynieść, ano chuć i dobra myśl roście, ano się krew dobra mnoży, ano żołądek przechowywa, ano wszytko zdrowo, wszytko miło. A wszakoż jako na każdą rzecz, tak też i na tę trzeba czasu patrzyć. Nie w on czas, kiedy jeszcze zboża stoją albo drugie dorastają, bo już tam musisz bez rozmysłu bieżeć, gdzie pan zając obóz swój zatoczy, ano jedno psi połamią, drugie szkapy podepczą, ano grzech, przeklęctwo a niewdzięczność darów bożych. Przyjedziesz do domu, ano się jeść chce, ano już wszytko nadobnie gotowo, ano grzybków, rydzyków nanoszono, a ptaszków nałapano, bo i to niemała krotofila, i pan sobie czasem w budzie1330 bardzo rad posiedzi. Ujrzy po chwili ano miody podbierają, ano owieczki strzygą, ano owoce znoszą, zakrywają, a drugie suszą, ano rzepy, kapusty do dołów chowają, układają; drugie też suszą, ano wszytko miło, wszytko się śmieje, wszytkiego dosyć, jedno trzeba tego dojrzeć, aby to wszytko było porządnie opatrzono, aby to, co się z wielką pracą nazbierało, aby się to leda jako nie popsowało. Tedy z tego powoli i grzywna się zamnożyć może, i potrzeby swej poczciwej porządny człowiek zawżdy z rozkoszą użyć sobie może, i rozkosznego żywota, kiloby go sam sobie dobrowolnie nie psował.
8. Gospodarstwo jesienne domowe
Jednoby też trzeba, kiedy czemu czas przypadnie, jako karwowi1331 darmo nie leżeć, a nadobnie się i z żonką, i z czeladką do wszytkiego przyczynić. Bo im więtszy dostatek w domu będzie, tym się też będą wszyscy lepiej mieć, bo to i pożytek, i rozkosz, i krotofila. A co to jest za trudność już kapusty, rzepy, pasternaki, piotruszki i inne rzeczy dobrze opatrzywszy, kapustki nadobnej osobno obrawszy, fasę jednę na to obróciwszy, na poły głowki przekrawając, nadobnie ją ułożyć, ćwikiełką przekładać, koprzyku do niej nakłaść, tedy będzie i smaczna, i czyrwona, także i rosołek1332 z niej będzie nadobny i onymi ziółki pięknie pachnący.
Nuż też ćwikiełki w piec namiotawszy, a dobrze przypiekszy nadobnie ochędożyć, w talerzyki nakrajać, także w faseczkę ułożyć, chrzanikiem co nadrobniej ukrążawszy przetrząsać, bo będzie długo trwała, także koprem włoskim troszkę przetłukszy przetrzęsać, a octem pokrapiać, a solą też trochę przesalać, tedy to jest tak osobny1333 przysmak, ani twoje limunije1334, bo i rosołek bardzo smaczny, i sama pani ćwikła, bo już będzie i bardzo smaczna, i bardzo nadobnie pachnęła. Albo też kopru włoskiego, póki jeszcze zielony, także z gałązkami narzezać i jakoby każdą gałązkę warkoczkiem przepleść, także w faseczkę ułożyć, ocetkiem przekropić, a solą po trosze przetrząsnąć, a kamieniem przyłożyć, także też to przysmak i osobny, i długo trwający może być. Albo też rydzyków nasolić, grzybków nasuszyć, a cóż to za praca? A długoż to zamieszka1335? Ale leniwemu niedbalcowi wszytko się trudno widzi.
Nuż też zasię azaż źle ogóreczków nasolić, także też koprzykiem a wiśniowymi albo dębowymi listki przekładać, aby były mocniejsze. Zaż też wadzi i powidłek sobie nadziałać, owoców nasuszyć, różyczek albo innych ziołek nasmażyć, wódeczek napalić? Wszytko to rozkosz a krotofila, a dom wszytkiego pełen, co jest bardzo wielki przysmak ku rozkosznemu a spokojnemu żywotowi człowieka poczciwego. A odprawiwszy ty domowego gospodarstwa, osiawszy te dobrze, więc też nie wadzi, jeśli czas jest, nowinki pokopać, gnojku powozić, domków, chlewików poprawić, a nie maszli kim, więc Bogiem a groszem, a nie żałuj się na to ani zadłużyć ani przystawić. Bo to święta kopa, co dwie za sobą przynieść może. To już potym tam odprawiwszy domek i potrzeby jego, możesz przejeżdżek i wdzięcznych biesiad, i między przyjacioły, i w domku swoim użyć.
9. Zima co za pożytki czyni i co za rozkosze w sobie ma
Przydzie zima; azaż mała rozkosz, kto ma lasy albo łowiska z rozmaitym się zwierzem nagonić, a jeśli się poszczęści, więc go nabić i przyjacielom się zachować1336, i sobie pożytek może się z tego uczynić? Kto też ma jeziora, stawy wielkie, niewody, azaż nie rozkosz po głębokich wodach się nachodzić albo najeździć, niewody zapuścić, ryb rozlicznych nałowić, także się i przyjacielom zachować, i sobie pożytek uczynić? A jeśli nie ma lasów albo wód wielkich, azaż też zła sarnka albo wilczek, z siatkami go poszukawszy (a skóra dziś za pięć złotych, mało nie jako rysia). Albo też kuszę1337 żelazną na lisa zastawić (i za tego też niezła kopa), albo też na mniejszych wodach karasi, karpi, okuni i szczuczek sobie nałowić?
A na koniec, by też nie było więcej, azaż nie rozkosz z chaty się przejeździć, na cietrzewka sieć zastawić, kuropatwiczkę rozsiadem1338 przykryć, a przejeździwszy się, a obłowiwszy się, do domu przyjechać, ano izba ciepła, ano w kominie gore, ano potraweczek nadobnych nagotowano, ano grzaneczki w czaszy w rozkosznym piwie miasto karasków pływają. Po obiedzie się do gumienka przechodzić, dopatrzyć się, jeśli dobrze wymłacają, jeśli kłoć1339 wytrząsają, jeśli słomę dobrze układają, plewki, zgoninki chędogo pochowają. A jeśli jeszcze to kto ma, iż na wozy nasypują, łaszty1340 do szkut albo do komieg1341 odwożą. A jeśli tego nie ma, tedy wżdy do targu nasypą, za co i pieniążków, i świeżego miąska, i białych chlebów, i korzenia, i co rozkażesz, toć przyniosą, także i winka, jeślić go będzie potrzeba.
A wszakoż i winko, i miąsko, piwko zamożysty1342 darmo mieć może, jako dziś niektórzy działają, kupiwszy kilko albo kilkanaście beczek, za połowicę mało swych pieniędzy nie weźmie, a połowicę darmo pije. Także też kupiwszy gdzie na pole kilkadziesiąt albo sto jałowic, przepędzi je mało dalej na górę, albo także baranów, alić mało nie dwadzieścia każdego z nich do kuchniej darmo przypaść może. Także i piwo, mając swój browar, by też dobrze połowicę do karczmy dał, a połowicę sobie zostawił, tedy za onę połowicę weźmie pieniądze swoje. A wszakoż, iż się to nie każdemu zejdzie, tedy co kto zmoże1343 i jako kto może, tak wżdy oprzątny1344 a roztropny człowiek snadnie się wżdy i tym, i owym podeprzeć może.
10. Żywności dziwne ubogich ludzi
Ale kto się chce tym dziwom przypatrzyć, jako się chudzina żywi, idź na krakowski rynek, tam się nadziwujesz, ano jedna kiełbaski smaży; druga gzelce1345 przedaje, druga wątrobę pieczoną z octem a z cebulą, druga też zwodzi, druga z opłatki po rynku i po ulicach biega, druga z wieńcy, druga z ziołki i z czyrwoną maścią siedzi. Więc i u krup, u śledzi, u masła, u świec, u szklenic, u jabłek, u żemeł1346, u botów, u ryb, u żuru, u barszczu, u ogórków, u rozmaitych ogrodnych rzeczy siedzi, a kto by się ich naliczył. Więc co ich po smatruziech1347, po kramikoch, pod krzyżmi siedzi. Jedna z żelazem, druga z płótnem, druga barchanem, z leszem1348, goźdźmi i z rozmaitymi przyprawami, a kto by się tego napamiętał, już nie licząc rozmaitych a rozlicznych rzemięśników, co się swymi robotami żywią, dziwnych kwestów1349 między ludźmi się napatrzysz. A wżdy się żywią i w dobrych szatach chodzą. A cóż by poczciwy człowiek nie miał sobie pożytków nawymyślać, którego Pan i rozumem, i majętnością opatrzył? Ale nasza szara pycha a nasza wszeteczna rozpusta tego drugiemu nie dopuści, że nadziesz czasem dostateczniejszego chłopa we wsi niż samego pana. Gdyż natura człowiecza na równym może przestać, by się Boga bała, a żeby się każdy na swój pamiętny stan rozmyślił. Azaż mało Pan Bóg da rozmaitych przysmaków do snadnego dobrego mienia, tak jakochmy wysszej słyszeli, poczciwemu człowieku, kiedy jedno chciał, a iżby dobrowolnie a niedbale, jako ono stara przypowieść, nie zapominał gruszki swojej w popiele?
Nuż nachodziwszy się po swym pobożnym gospodarstwie, już też sobie w ciepłej izbie usiędziesz albo sam, albo z przyjacielem. A jeślić jeszcze Pan Bóg dziatki dał, toć już jako błazenkowie kuglują1350, żonka z panienkami szyje, też się z tobą rozmawia albo też co powieda, pieczenia się wieprzowa dopieka, cietrzew w rosołku, a kapłun tłusty z kloskami dowiera1351, więc rzepka, więc inne potrawki. A czegoż ci więcej trzeba? A czegoż ci nie dostawa ku poczciwemu wychowaniu1352 twemu? Byś jedno sam chciał, a sam tego i nabyć, i użyć umiał, tedyć Pan Bóg wszytkiego dosyć dał.